Rozdział 21: Mr. Time

21 2 0
                                        

Szczecin, Polska. 26 kwietnia 1945, godzina 12:52 (UTC+1)

- Nature-Man - powiedział równocześnie z Hubertem.

- A więc to jest ten twój kolega - odparł Błysk.

- Miło mieć nowego sojusznika - dodał Polski Patriota.

- I tak się wam nie przyda - powiedział ktoś. To był John. - Moc natury... Też mi coś. On jest zupełnie jak ten władca oceanu z tych komiksów!

- Widziałeś właśnie jak was załatwił. Chyba nie chcesz tego powtórzyć? - spytał Akrobata.

- Wolałbym zrobić to na odwrót. Teraz to my was pokonamy.

Rzucił się na Akrobatę, który obronił się drążkiem. Rozpoczęli walkę. Bohater robił salta i starał się unikać laserów, a następnie atakował przeciwnika. Tymczasem Błysk pędził dookoła, próbując ochronić się przed zielonymi wiązkami Mr. Time'a. Gdy do złoczyńcy dotarło, że na nic się to zdaje, spróbował czegoś innego. Rzucił w stronę Błyska jakąś zielonkawą kulą, lecz ten ponownie zdołał uciec. Trafiła ona jednak w jednego z robotów, który zawisł w powietrzu. Mr. Time niechcący zatrzymał w czasie swojego sojusznika.

- Chcesz się bawić w zamrażanie? - spytał Ludzki Lód. - No to masz!

Rzucił w stronę Time'a promieniem lodowym, lecz ten spowolnił czas wokół siebie. Z jego perspektywy wszyscy poruszali się z prędkością jednej dziesiątej milimetra na sekundę. Jedynie Błysk wyglądał jakby szedł tak jak zwyczajny człowiek. Zdołał więc zauważyć co knuł jego wróg.

Ten dotknął ledwo przemieszczającego się lodowego pocisku, po czym złapał go i rzucił w stronę, gdzie nie było nikogo. Następnie przywrócił czas do dawnego biegu, a promień trafił w Błyska, który w mgnieniu oka znalazł się w miejscu, do którego rzucił Time. Jego tułów został zamrożony. Nie przylegał do ziemi, ale nie mógł biec z prędkością światła. Postanowił jednak coś na to zaradzić. Zaczął wibrować. Z początku tak jak normalny człowiek, lecz w końcu, gdy lód zaczął się roztapiać, była to już jego normalna prędkość. Po chwili wrócił do biegania tu i ówdzie, jednocześnie rzucając wyładowaniami.

Tymczasem Polski Patriota latał nad nimi i walczył z robotami. Nature-Man natomiast miał pewne ograniczenia, więc jedynie skakał wysoko i pokonywał roboty z pomocą swojej Laski Natury. Raz zwyczajnie nią uderzał, a raz obwiązywał przeciwników pnączami. Ludzki Lód strzelał naokoło mroźnymi promieniami. Wiktoria, Stefan, Adam, Kuba i Jędrek ostrzeliwali roboty pistoletami, karabinami i strzelbami, a Łukasz bełtami z kuszy. Natomiast Akrobata rzucał w nie drążkiem.

Pozostały jeszcze roboty, które przetransformowały się w działa przeciwlotnicze. W pobliżu nie było żadnych samolotów, lecz mimo to były użyteczne, gdyż ostrzeliwały Drużynę Y. Polski Patriota wylądował na ziemi, po czym osłonił przyjaciół swymi skrzydłami. Niestety mógł to być tylko chwilowy zabieg, gdyż nie były one w stanie wytrzymać bez przerwy uderzających pocisków.

- Dosyć zabawy. Pobiegnę na nich – oznajmił dowódca zespołu.

- Że co proszę? - spytał Błysk.

- Będę na nich biegł. Tak trudno to zrozumieć?

- Zwariowałeś?! Znowu chcesz zgrywać bohatera? Nie dasz rady, masz tylko miecz!

- Miecz i plecak odrzutowy. Poza tym ktoś musi to zrobić.

- Zrobimy to razem. Jak zespół.

- Nie. Wy zajmijcie się resztą - nakazał, a następnie wzniósł się na wysokość piętnastu metrów nad ziemią i rzucił się w stronę dział.

Drużyna YOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz