Rozdział 16: Drużyna

13 2 0
                                        

Berno, Szwajcaria. 21 lutego 1940, godzina 16:40 (UTC+1)

Wszystko wskazywało na to, że John nawet nie patrzył, czy bomba zmiotła kryjówkę dywizjonu, czy nie. Tak więc wszyscy postanowili wejść do środka i porównać notatki. Usiedli w auli. Hubert powiedział przyjaciołom o tym co go spotkało. A Michał i Filip dokładnie opowiedzieli wszystkim swoją historię.
- No dobrze, Michale - rzekł Jarowit. - Skoro wszystko już wyjaśnione, to może powiesz nam to, co chciałeś mi powiedzieć w obozie? To o tym bajzlu, czy coś w ten deseń.

- A tak! - przypomniał sobie Michał. - No więc teoretycznie masz rację. Przyszłości nie powinno się znać, ale teraz to konieczne.

- Mów - powiedział Hubert.

- Tak więc jeśli chodzi o oryginalną linię czasu, tę która była zanim cofnęliśmy się z Filipem... Alianci wygrali wojnę. Jednak gdy trafiliśmy do tysiąc dziewięćset trzydziestego dziewiątego i John usunął nam pamięć, stworzył także nową linię czasu, w której to Państwa Osi były wspomagane jego nowoczesnymi technologiami, przez co zapewne w naszych czasach panuje chaos. Jednak, gdyby pokonać Johna w wystarczającym czasie przed końcem wojny oraz zniszczyć wszystkie technologie i projekty, z którymi podzielił się z hitlerowcami... Wtedy III Rzesza miała by jeszcze szanse by przegrać i wszystko wróciłoby do normalności i wyglądało jak oryginalna linia czasu, ta która istniała przed naszym cofnięciem...

- No dobra, rozumiem - zaczął Filip. - Ale czy gdy zażegnamy paradoks i alternatywna oś czasu przestanie istnieć, to czy z historii nie zniknie też nasza przygoda?

- Nie - odpowiedział Jarowit. - Widzisz, alternatywne linie są jak alternatywne wszechświaty. Różnica jednak polega na tym, że wszechświaty równoległe istniały od początku wszystkiego i zostały stworzone w wyniku Wielkiego Wybuchu. Natomiast różne linie mogą tworzyć zwyczajni podróżnicy w czasie. Ale do czego zmierzam: Tworząc nową oś czasu, nazwijmy ją "linią A", John sprawił, że zderzyła się ona z oryginalną. Dlatego też wy cały czas istniejecie i macie swoje wspomnienia, lecz w waszych czasach, prawdopodobnie, panuje nazistowska władza. Gdy powstrzymamy Johna wystarczająco wcześnie, linie się od siebie odepchną jak...

- Dwa magnesy o tych samych biegunach - dokończył Michał.

- Dokładnie! I tutaj, Filipie, dochodzimy do twojego pytania. Osie już na zawsze pozostaną połączone przez te pół roku, plus czas, który nam zejdzie nam na pokonaniu Johna. A gdy padnie i przeniesiecie go do więzienia w dwa tysiące piętnastym, linie odłączą się i zaczną istnieć jako dwa odrębne warianty historii.

- Trochę to skomplikowane, ale tak na chłopski rozum, chyba masz rację - odparł Hubert.

- A więc naszym celem jest powstrzymanie Johna i zniszczenie nazistom technologii - oznajmił Michał. - Dzięki temu, linia A się "odczepi" i będziemy ponownie żyć na tej oryginalnej linii, tej z której...

- Już to wiemy! - krzyknęła poddenerwowana reszta.

- No dobrze, a więc proponuję stworzenie drużyny - powiedział już spokojnie Filip. - Zespołu superbohaterów, który ratowałby czasoprzestrzeń przed zagrożeniami, powstrzymywałby anomalie czasowe...

- Dobry pomysł, ale jest jeden problem. Nasze stroje zostały w Dęblinie i spłonęły razem z naszą bazą... - odparł Michał.

- Nie byłbym tego taki pewien – rzekł Jarowit. - Powiedzmy, że udało nam się z Urbanowiczem uratować je z płonącego budynku. To wasza własność i uznaliśmy, że może się kiedyś przydać...
- Naprawdę? - nie mógł uwierzyć Michał.
- Są w jakimś magazynie. Za chwilę po nie zejdziemy.

- Świetnie. No to kto jest za stworzeniem drużyny? - spytał przyjaciół Filip, wystawiając rękę.

- Oczywiście ja – natychmiastowo odparł Jarowit, po czym położył swoją dłoń na jego dłoni. - Przyda się patriotyczna i mądra dusza w tej ekipie.

- Cóż za skromność – zaśmiał się Hubert. - Na mnie też można liczyć. Wrogowie dostaną gęsiej skórki na mój widok. Dosłownie! Hehe.
Położył swą dłoń na dwóch poprzednich.

- No dobra. To i ja. Z moją celnością będziemy zmiatać wrogów raz po raz! - powiedział wesoło Łukasz i dołączył do przyjaciół.

- Ja... Nie jestem pewien - powiedział Adam. - To skomplikowane i trochę...

- Boisz się? - spytał Jędrek. - Jak chcesz, ale ja w to wchodzę. Przynajmniej na chwilę.

- No to ja także - dodał Kuba. - Ale tak jak Jędrek, tylko chwilowo.

- No dawaj, Adam - pogoniła go Wiktoria. - Bez urazy, ale nawet Kuba dołączył!

- No ja przepraszam bardzo... - Kuba obraził się trochę.

- Dobra, niech będzie. Ale pokonamy tę konserwę i odchodzę w swoją stronę.

- Dobrze. Może nie będziemy super, ale na pewno będziemy bohaterami - powiedziała dziewczyna. - Na swój sposób...

Ta czwórka także położyła dłonie na "stosie".

- No a ty, Michał? Jesteś z nami? - spytał Filip.

- Oczywiście, że jestem – odparł. - Ale czy to nie dziecinne kłaść tak rąsie, niczym palec do budki?
- No dawaj! Tylko na ciebie czekamy! - poprosił go Łukasz.

- A no dobra, co mi tam! Kilka lamusów bawi się dłońmi, by uczcić powstanie niesamowitej drużyny!
I położył swoją prawą dłoń na pozostałych, by unieść je w górę. Nagle wszyscy oprócz Michała zostali porażeni prądem. Na szczęście chłopak szybko zabrał dłoń, dzięki czemu nie było poważnych ran. Zapomniał, że to właśnie tą kończyną mógł strzelać prądem.
- Ups, sorki – przeprosił Michał. - Nie ta ręka!

Wszyscy patrzeli srogo na Michała. Panowała cisza, ale po chwili przerwał ją Hubert.

- No a tak w ogóle – zaczął. - To jak nazwiemy naszą drużynę?
- Hm... Rzeczywiście – odparł Filip. - Trzeba nad tym pomyśleć. Nazwa musi pasować do każdego z nas.
- Proponuję Komando Czasu! - zaproponował Michał.
- Takie sobie – powiedział Filip. - Poza tym tylko ty masz Zeg-Czas. Właśnie! Może, jakbyś mógł, to po tym wszystkim zrobisz też takie dla nas?
- W porządku, dobry pomysł.
- Mam kolejną propozycję! - ogłosił Jarowit. - Czasoprzestrzenni kumple.

- Błagam... - załamał się Filip.

- Może Strażnicy Czasu? - zaproponował Łukasz.

- Jak ta kreskówka? - zapytał Michał.

- Kres... Co? - zdziwił się Adam.

- Ech... Nieważne - odparł Filip. - No, ludzie! Co wy macie z tym czasem?! Owszem, będziemy po nim podróżować, ale trudno o fajną nazwę z nim związaną.

- Phi. Najłatwiej to krytykować – obraził się Jarowit. - Mnie się podoba.
- Chłopaki, mam lepszy pomysł! - krzyknął radośnie Hubert. - Większość z nas posiada moce, Geny Y... Więc...

- Jak to większość?! - spytał Jarowit. - Tylko wasza trójka.

- No i ty - dodał Filip.

- Nie. Dowiedziałem się od was, ale czuję, że to nieprawda! Prędzej czy później bym go odblokował, a na razie się na to nie zapowiada!

- Niech ci będzie, ale jeszcze się zdziwisz. No dobra, Hubert. A więc co chciałeś zaproponować?

- Cóż, uważam że najlepszym wyborem byłaby... Drużyna Y.

Drużyna YOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz