Wsiadłam do auta i ruszyłam. Droga minęła mi bardzo szybko, bo po 15 minutach byłam już na miejscu. Weszłam do budynku i podeszłam do sekretarki.
- Dzień dobry. Byłam umówiona na spotkanie. - powiedziałam do kobiety siedzącej za biurkiem.
- Nazwisko. - odpowiedziała nawet na mnie nie patrząc.
- Jones. - odpowiedziałam zirytowana.
- 3 piętro, drzwi na końcu korytarza. - powiedziała, a ja od razu ruszyłam do windy.
Kiedy wsiadłam do niej, nacisnęłam odpowiedni przycisk. Spojrzałam w lustro, które zajmowało całą jedną ścianę windy. Wyglądałam raczej dobrze, chociaż te ciuchy nie były w moim stylu, ale musiałam zrobić dobre wrażenie. Gdy winda stanęła, wyszłam z niej i ruszyłam do drzwi na końcu korytarza. Znalazłam się przy nich w ciągu minuty. Zapukałam. Po chwili usłyszałam krótkie "wejść", więc nacisnęłam klamkę i weszłam do biura.
- Dzień dobry. Jestem Alice Jones i... - zaczęłam, ale czarnoskóry mężczyzna i przerwał.
- Wiem kim jesteś i po co tu przyszłaś. Usiądź. - powiedział i wskazał ręką krzesło na przeciwko niego.
Posłusznie usiadłam, a swój wzrok wlepiłam w mężczyznę, który czytał moje CV.
- Twoje kwalifikacje są bardzo dobre, a nawet powiedziałbym, że świetne. - zaczął. - Ale dlaczego chcesz tu pracować?
Zamurowało mnie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć.
- Sądzę, ze to może być świetne doświadczenie. - powiedziałam.
- Dobrze, więc chodź. Przedstawię Cię bohaterom. - powiedział, po czym wstał i ruszył do wyjścia.
Podążałam zaraz za nim. Wsiedliśmy do windy, a Fury wcisnął przycisk na najwyższe piętro. Kiedy winda się zatrzymała zobaczyłam coś czego zupełnie się nie spodziewałam. Stark i Rogers kłócili się o coś rzucając w siebie czym popadnie, Sam i Bucky kłocili się na środku salonu, Natasha krzyczała na Clinta a ten zatykał uszy jak małe dziecko, Pietro biegał po całym salonie, jego siostra próbowała złapać go używając swojej mocy, a Vision próbował ją uspokoić.
- Witam nazywam się Bruce Banner. - przedstawił mi się mężczyzna, który jako jedyny się z nikim nie kłócił.
- Miło mi. Alice Jones. - powiedziałam.
Oczywiście musieliśmy przekrzykiwać wszystkich innych. Wtedy zobaczyłam, że w moja stronę leci tarcza Kapitana Ameryki, więc szybko się pochyliłam, żeby nie stracić głowy. Na szczęście miałam bardzo dobry refleks. Wtedy wszystkie kłótnie ucichły, a wszyscy zwrócili swoją uwagę na mnie i Fury'ego. Stanęłam prosto i poprawiłam spódniczke.
- Świetnie. Skoro już przestaliście się kłócić to, przedstawiam wam waszą asystentkę, która będzie mi zdawała raporty o Was i waszym zachowaniu. To jest Alice Jones. - powiedział i wskazał na mnie.
Ja tylko delikatnie się uśmiechnęłam.
- Pietro jestem. - podbiegł do mnie chłopak i wyciągnął w moja stronę rękę.
- Wiem. Miło mi. - powiedziałam i uścisnęłam jego rękę.
- Dobrze to ja już Cię z nimi zostawię. - powiedział Fury i zniknął w windzie.
Odwróciłam się i wyjęłam tarcze ze ściany.
- Nie powiem masz dobrego cela. - powiedziałam i podałam ją Steve'owi, który się speszył.
- Wybacz. Nie chciałem trafić w Ciebie tylko w Starka. - odpowiedział i wziął swoją tarczę.
- Może Cię oprowadzić? - zaproponował Clint.
- Jasne. - odpowiedziałam i ruszyłam za chłopakiem.
- Dlaczego chciałaś z nami pracować? - zapytał.
- A dlaczego nie? - odpowiedziałam pytaniem.
- Nie odpowiada się pytaniem na pytanie. - powiedział.
- U Was to tak zawsze wygląda? - spytałam.
- Od pewnych wydarzeń to tak. - odpowiedział. (Akcja dzieje się po wydarzeniach w wojnie bohaterów.)
- To dosyć kiepskie są te wasze relacje. - stwierdziłam.
- A Ty w psychologa się bawisz? - zapytał z uśmiechem.
- Może. - odpowiedziałam również się uśmiechając.
****Godzina później****
- Mniej więcej to chyba wszystko co musisz wiedzieć gdzie co się znajduje, ale jakby coś to zawsze możesz pytać. - powiedział, kiedy wróciliśmy do salonu, w którym już nikogo nie było.
- Wy wogóle spędzanie czas razem poza misjami? - spytałam.
- Raczej nie. Każde spędzanie czasu razem kończy się tak jak dzisiaj widziałaś. Fury kazał nam czekać tutaj no i skończyło się jak się skończyło. - powiedział, po czym zniknął w korytarzu.
Zostałam sama w salonie i nie wiedziałam co mam ze sobą zrobić. Wszyscy gdzieś poszli. Super tylko gdzie? To będzie najnudniejsza robota jaką nam zlecono. A przynajmniej nudna dla mnie, bo moi przyjaciele pewnie siedzą sobie przed telewizorem. Dobra do końca mojej pracy zostało tylko 6 godzin. Co ja pieprze. Aż 6 najnudniejszych godzin. Usiadłam na fotelu i wyjęłam telefon z torebki. Włączyłam sobie jakąś durną grę i zaczęłam grać.
- Płacą Ci za granie na telefonie? - zapytał Steve, który wszedł do salonu.
- A Tobie za zabijanie nowych asystentek? - spytałam i zablokowałam telefon.
- No przecież przeprosiłem. - powiedział.
- Nudno tu u was. - stwierdziłam, a Kapitan spojrzał na mnie ze zdziwieniem.
- To dlaczego chciałaś tu pracować? - spytał.
- Myślałam, ze będzie ciekawiej. - odpowiedziałam i wzruszyłam ramionami.
- Jak chcesz to możesz ze mną potrenować. - zaproponował z uśmiechem.
- W tym stroju? - zapytałam i wskazałam rękami na mój strój.
- No fakt nie bardzo. To może pójdziesz do Bruce'a i Starka? Są w laboratorium. - powiedział.
- Labolatorium to nie moja bajka. Raczej wysadziłabym je w powietrze. - zaśmiałam się.
- To może Wanda i Vision? Gotują coś w kuchni. - dał kolejny pomysł.
- Nie umiem gotować i pewnie tylko bym im przeszkadzała. - stwierdziłam.
- Pietro wyszedł, Bucky też, Sam poszedł biegać, Natasha raczej jeszcze Ci nie ufa... To może Clint? Jest na strzelnicy. W strzelaniu raczej strój nie będzie Ci przeszkadzał. - powiedział.
- Nie umiem strzelać z żadnej broni. - skłamałam.
Nie mogłam przecież powiedzieć, ze jetem wyszkoloną agentką do zabijania.
- Clint Cię nauczy. - powiedział i pociągnął mnie za sobą.
Był silny, więc nawet nie miałam szans, żeby się wyrwać. Z resztą byłoby to podejrzane, gdybym się wyrwała, więc posłusznie szłam za blondynem. Kiedy doszliśmy na strzelnicę Steve mnie zostawił i poszedł w tylko jemu znanym kierunek. Weszłam w głąb strzelnicy i zaczęłam się rozglądać. Była ogromna. Nawet Hydra nie posiadała tak dużej strzelnicy. Z rozmyśleń wyrwała mnie strzała, która przeleciała centymetr przed moja twarzą. Momentalnie odskoczyłam do tyłu.
- Serio? Już druga osoba próbuje mnie dzisiaj zabić. - powiedziałam do Clint'a, który stał uśmiechnięty pod ścianą.
- Zapamiętaj sobie, że ja nigdy nie pudłuję, więc jeśli chciałbym Cię zabić to leżałabyś już martwa. - powiedział i naciągnął kolejną strzałę na cięciwe.
- Tak. To z pewnością mnie uspokoiło. - mruknęłam pod nosem.
- Coś się stało tak wogóle? - zapytał i opuścił łuk.
- Nie czemu? - spytałam.
- No bo tu przyszłaś, więc chyba mnie szukałaś. - stwierdził.
- Nudziło mi się, więc Steve mnie tu przysłał, żebyś nauczył mnie strzelać z broni. - powiedziałam.
- Więc świetnie trafiłaś. - powiedział i z radością klasnął w ręce.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Wybaczcie, że z opóźnieniem 😔 ale jest 😀
CZYTASZ
Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]
FanfictionOkładka wykonana przez moją przyjaciółkę ~Opis~ Co by było gdyby Pietro nie umarł, a tylko został ranny? Co by było, gdyby hydra wciąż istniała i wciąż prowadziła eksperymenty na ludziach? Co gdyby hydra stworzyła grupę ludzi z nadprzyrodzonymi moca...
![Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]](https://img.wattpad.com/cover/101735444-64-k684208.jpg)