Ogarnęłam się trochę w łazience i wyszłam z pokoju. Oczywiście z moim świetnym szczęściem wpadłam na Natashę.
- Przepraszam. - powiedziałam i Podniosłam zeszyt, który wypadł jej podczas zderzenia.
Podałam jej przedmiot. Wzięła go do ręki, popatrzyła na mnie chwile, po czym odeszła w tylko jej znanym kierunku. No tak. Czego ja sie spodziewałam? Pracowałam z Hydra i oczekiwałam, że wszyscy będą nadal ze mną normalnie rozmawiać. W tamtej chwili zdałam sobie sprawę z tego, że brakowało mi bycia ich asystentka. Chodziłam bez celu po piętrze. Nikogo nie było. Ta cisza mnie dobijała. Weszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Wszystkie wspomnienia z Hydra i Avengers zaczęły krążyć w mojej głowie. Zaczęłam wątpić w to, że dobrze postąpiłam zdradzając Hydre. Do moich oczu zaczęły napływać łzy. Postanowiłam iść sie przewietrzyć. Wiedziałam, ze Hydra może mnie śledzić, ale mialam to gdzieś. Chciałam pomyśleć. Ruszyłam w stronę windy i zjechałam na parter. W holu jak zawsze bylo pełno ludzi. Nie zwracając na nich większej uwagi, wyszłam z budynku. Rozejrzałam się dookoła. Nie zauważyłam nic podejrzanego, wiec ruszyłam przed siebie. Nie wiedziałam dokąd chce iść, ale wiedziałam, że musze iść gdzieś z dala od Avengers. Musiałam wszystko dokładnie przemyśleć. Sama nie wiedziałam czy chciałam zacząć wszystko od nowa i czy to w ogóle byłoby możliwe z moją przeszłością i moją mocą. Doszłam do parku i usiadłam na ławce przed fontanną. Rozejrzałam się dookoła. W parku poza mną nie bylo prawie nikogo. Czasami tylko przechodziła tu samotna osoba z psem lub po prostu idąca do pracy. Bylo cicho. Słyszałam tylko wodę w fontannie, szum wiatru i śpiew ptaków. Byłam spokojna jak jeszcze nigdy. Wszystko było takie spokojne. Próbowałam poukładać wszystkie myśli. Wszystkie złe wspomnienia zaczęły krążyć po mojej głowie, a z moich oczu mimowolnie zaczęły wypływać łzy. Nie wiedziałam w sumie ile spędziłam na tej ławce w parku. Pewnie kilka godzin. Jednak kiedy poczułam sie obserwowana, postanowiłam wrócić do Avengers Tower. Sądziłam wtedy, że tam jest najbezpieczniej. Ruszyłam w stronę wyjścia z parku. Szłam dosyć szybkim tempem, ale nadal czułam na sobie czyjś wzrok. Zaczęłam sie bać. Tak wyszkolony żołnierz Hydry sie bał. Wiedziałam co może mnie spotkać jesli był to ktoś z Hydry. Rozglądałam się dookoła, ale nikogo nie widziałam.
- Chyba popadam w paranoję. - powiedziałam i przyspieszyłam kroku.
Oczywiście jak na moje szczęście przystało, wpadłam na kogoś na zakręcie. Był to wysoki mężczyzna, ubrany cały na czarno. Miał okulary przeciwsłoneczne i czarny kapelusz. Na sam jego widok przeszły mnie ciarki.
- Przepraszam. - powiedziałam i chciałam iść dalej, ale mężczyzna złapał mnie za rękę, skutecznie uniemożliwiając mi dalszą wędrówkę.
- Powinnaś bardziej uważać. Coś złego moze Ci sie przytrafić jesli wpadniesz na niewłaściwą osobę. - powiedział i zdjął okulary.
Miał cale czarne oczy. Nie bylo widać tęczówek albo białek, przez co kolejny raz przeszły mnie ciarki.
Wyrwałam się i zaczęłam biec. Mężczyzna jednak założył okulary i ruszył w druga stronę. Nie wiedziałam kim on był, ale obawiałam się najgorszego. Weszłam do budynku i ruszyłam do windy. Wjechała na piętro z pokojami i od razu skierowałam sie do swojego pokoju. Kiedy już w nim byłam, zamknęłam drzwi i zasłoniłam okno. Usiadłam na łóżku i oparłam się o ścianę. Siedziałam tak do momentu aż zaczęło się ściemniać. Pewnie jakieś kilka godzin. Przez cały dzień nie widziałam nikogo z Avengers, poza Natashą. Trochę mnie to zdziwiło, ale jakoś sie tym mnie przejmowałam. Pewnie nawet nie zauważyli jak wyszłam. Mogłam uciec daleko. Zacząć od nowa, ale potrzebowałam do tego czystej karty, ktora mógł załatwić tylko Stark. Niestety. Nie mialam wyboru i musiałam u nich zostać, do czasu aż pokonają Hydre lub przegrają. A jeśli przegrają to Hydra mnie znajdzie i zabije. Wszystko miało dwie strony. Nawet pomoc Avengers. Z nudów i braku jakiegokolwiek innego zajęcia wyszłam z pokoju i zaczęłam chodzić po korytarzach. Przecież nie zostawiliby pustej wieży. Kiedy jednak doszłam pod sale konferencyjną, usłyszałam ich zaciętą dyskusję. Jesli można to było tak nazwać.
- Nie wiesz czy możemy jej ufać! - krzyczał Stark.
- Ale żeby ją zamknąć?! Przecież nam pomogła! - mówił Rogers.
Nie słuchałam juz więcej. Odeszłam od drzwi i ruszyłam w stronę windy. Zjechałam na dół i wyszłam z budynku. Skrzyżowałam ręce i szybkim tempem ruszyłam przed siebie. Nie wiedziałam gdzie iść, ale nie miałam zamiaru wracać. Jak oni mogli. Chcieli mnie zamknąć? W tamtej chwili milion pytań krążyło w mojej głowie, a nie miałam żadnej odpowiedzi. Sądziłam, że mówią prawdę, że dadzą mi czystą kartę, a oni mnie oszukali. Skręciłam w boczną uliczkę i to był mój najgorszy błąd w życiu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No i jest. Nie jest jakiś super i nie zadowala mnie w 100% ale cóż. Mam nadzieję, że kolejny rozdział pójdzie mi szybciej i bedzie lepszy, ciekawszy.
Wybieracie się do kina na "Czarną Pantere"? A może już byliście?
CZYTASZ
Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]
FanfictionOkładka wykonana przez moją przyjaciółkę ~Opis~ Co by było gdyby Pietro nie umarł, a tylko został ranny? Co by było, gdyby hydra wciąż istniała i wciąż prowadziła eksperymenty na ludziach? Co gdyby hydra stworzyła grupę ludzi z nadprzyrodzonymi moca...
![Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]](https://img.wattpad.com/cover/101735444-64-k684208.jpg)