15

3K 138 13
                                        

Kiedy skręciłam, stanęłam twarzą w twarz z mężczyzną o czarnych oczach. Chciałam się od razu wycofać, ale wpadłam na kogoś.
- Szef juz zaczął się martwić Al. - usłyszałam głos jednego z lepszych agentów Hydry.
Odwróciłam się i spojrzałam mu w oczy.
- No popatrz Jeff, a ja myślałam że szef nie ma uczuć. - odpowiedziałam.
Wtedy poczułam zimne dłonie na swoich ramionach. Zobaczyłam... ciemność. Nic nie widziałam. Próbowałam krzyczeć, ale z moich ust nie wydobył sie nawet najmniejszy dźwięk. Również nic nie słyszałam, a po chwili przestałam cokolwiek czuć. Nie czułam już rąk na swoich ramionach. Nie widziałam Jeffa. Nie słyszałam jego głosu. Czułam tylko przenikliwy chłód, który wypełniał mnie od środka.
Narrator
Wieża Avengers.
Iron man wyszedł z sali konferencyjnej, trzaskając drzwiami i poszedł w stronę swojej pracowni. Reszta drużyny siedziała wciąż w pomieszczeniu i patrzyli na Steve'a.
- Co masz zamiar zrobić? - zapytała Romanoff.
- Nie wiem. Przecież nie możemy jej zamknąć skoro nam pomogła. - odpowiedział blondyn.
- Jesli w ogóle nam pomogła, a nie skłamała. - powiedział Clint, wstając.
- Czyli co mamy ją zamknąć? - spytał już lekko zdenerwowany Steve.
- Najlepiej. - odpowiedział Hawkeye i wyszedł z sali.
Steve podparł rękami głowę i nie zwracał uwagi na kłótnię przyjaciół. Po chwili w sali został tylko on i Pietro. Chłopak siedział na przeciwko Rogersa i wpatrywał się w niego wyczekująco.
- Nie wiem co powinienem zrobić. Moze oni maja rację. Może kłamała. Ale ja dałem jej słowo. Słowo, że jej nie zamkniemy, że będzie bezpieczna, że dostanie czystą kartę i nowy start daleko stąd. - powiedział blondyn i spojrzał na Pietra, a chłopak tylko lekko się uśmiechnął.
- Ja z Wandą tez kiedyś byliśmy tymi z Hydry, ale mimo to zaufaliście nam. Może ona tez potrzebuje trochę zaufania? W Hydrze jest ciężko i to nawet bardzo. Brak zaufania. Ciągłe myśli: "a co jeśli chcą się mnie pozbyć". Nie jest łatwo później komuś zaufać, a ona wam zaufała. Moim zdaniem powiedziała wam prawdę. - powiedział i wyszedł zostawiając Steve'a samego z milionem myśli krążących w jego głowie.
Pietro pobiegł do pokoju Alice i wszedł tam bez pukania. W pomieszczeniu nikogo nie było. Chłopak spanikowal i wybiegł z pokoju, po czym zaczął szukać dziewczyny w całej wieży. Obiegi budynek kilka razy i zrezygnowano wbiegł do salonu Avengers, gdzie siedział Steve i wpatrywał sie w Starka, który jak zawsze trzymał w ręce szklankę whisky.
- Alice zniknęła. - powiedział na jednym wdechu.
- Cudownie. Jeden problem z głowy. - odpowiedział Tony i wziął łyk trunku.
- Oszalałeś?! A jak cos jej się stało?! - zdenerwował sie Steve.
- A moze po prostu wróciła do Hydry po wykonaniu swojego zadania? - powiedział, po czym wyszedł z salonu i skierował się w tylko jemu znanym kierunku.
- Sprawdziłeś wszędzie? - zapytał blondyn.
- Tak. Obiegłem całą wieżę kilka razy, ale nigdzie jej nie ma. - odpowiedział Pietro i usiadł w fotelu.
- Musimy ją znaleźć. - powiedział Steve i ruszył w stronę windy.
***
Alice.
Powoli otworzyłam oczy. Przez panującą w pomieszczeniu ciemność, prawie nic nie widziałam. Moje ręce były zakute w kajdany i przymocowane łańcuchem do ściany. Strasznie kręciło mi sie w głowie i odczuwałam pulsujący ból głowy. Słyszałam o tym lohu, ale nigdy w nim nie byłam. Aż do teraz. Powoli podniosłam się do pozycji siedzącej i oparłam się o ścianę. Ból uniemożliwiał mi myślenie. Wtedy ciężkie stalowe drzwi otworzyły się, wpuszczając do pomieszczenia światło. Wszedł przez nie szef hydry.
- No i zobacz jak skończyłaś. - powiedział i stanął przede mną - potrzebne Ci to było?
Nic nie odpowiedziałam i starałam się na niego nie patrzeć.
- Nie martw się, już niedługo podzielisz los swojej przyjaciółki Any. - powiedział, po czym wyszedł.
Zamknęłam oczy i starałam się zasnąć. Miałam nadzieję, że dzieki temu przestanę odczuwać ten okropny ból.
Rozejrzałam się dookoła. Pokój był przeraźliwie biały i jasny. Powoli otwierałam oczy, aby przystosować je do tej jasności. Nie wiedziałam gdzie jestem i co się stało, ale czułam sie bezpiecznie. Do pokoju wszedł mężczyzna w białym fartuchu lekarskim. Ta biel zaczynała mnie przytłaczać. Spisał jakieś liczby z maszyny, która była do mnie podpięta, po czym zmierzył mi temperaturę.
- 39.9°... ładnie. - powiedział bardziej sam do siebie, choć patrzył wprost na mnie.
Po chwili do pomieszczenia wszedł kolejny mężczyzna, którego skądś znałam, ale nie mogłam sobie przypomniec skąd.
- I co my tu mamy? - zapytał, podchodząc do łóżka, na którym leżałam.
- Temperatura 39.9°...
- Moc ognia. Cudownie. - przerwał mu mężczyzna, po czym spojrzał na mnie - narobiłaś mi strachu. Juz myślałem, że sie nie obudzisz, a to by była ogromna strata.
Przez jego glos przeszły mnie ciarki i choć czułam sie bezpiecznie, bałam sie tego mężczyzny.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Dziękuję bardzo za tyle wyświetleń i tyle gwiazdek 😍 Jesteście cudowni 💞 Zaczynając tą książkę nawet nie przypuszczałam, że bede miała tyle wyświetleń 😍Wybieracie się do kina na Avengers Infinity War? A może już byliście? Ja mam zamiar się wybr...

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

Dziękuję bardzo za tyle wyświetleń i tyle gwiazdek 😍 Jesteście cudowni 💞 Zaczynając tą książkę nawet nie przypuszczałam, że bede miała tyle wyświetleń 😍
Wybieracie się do kina na Avengers Infinity War? A może już byliście? Ja mam zamiar się wybrać w przyszłym tygodniu i wiąże z tym filmem ogromne nadzieje, bo na prawdę świetnie się zapowiada 😍

Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz