6.

4.5K 260 12
                                        

Minęły już 2 tygodnie a ja nadal udawałam asystentkę Avengers. Moi przyjaciele zaczęli opracowywać plan ataku na przyszłość. Cieszyłam się z tego, bo w końcu zaczęli coś robić, a nie tylko siedzieli przed telewizorem. Wszyscy z Avengers mi zaufali co bardzo mnie cieszyło, bo mogłam zacząć realizować mój plan. Weszłam do Avengers Tower i ruszyłam do windy. Na moje szczęście winda była na parterze, więc kiedy do niej wsiadłam nacisnęłam guzik z odpowiednim piętrem, a winda ruszyła. Poprawiłam torebkę i wysiadłam z windy. Kiedy ta dojechała już do mojego celu. Wszyscy biegali po całym piętrze i krzyczeli coś do siebie nawzajem. Tylko Pietro siedział spokojnie w salonie.
- Co się dzieje? - zapytałam, podchodząc do chłopaka.
- Zaraz idziemy na misję. Wspólna misja od dłuższego czasu. W sumie to jakakolwiek misja od dłuższego czasu. - odpowiedział i uśmiechnął się do mnie, co oczywiście odwzajemniłam.
- Czyli wszyscy szukają teraz swoich broni? - spytałam.
- Dokładnie. - odpowiedział.
Usiadłam obok Pietra i przyglądałam się całej tej sytuacji. Nawet śmiesznie to wyglądało. Każdy kto mnie zauważył w biegu mówił mi krótkie "cześć" i biegł szukać dalej swoich rzeczy.
~Jeśli ich organizacja do misji zawsze tak wygląda to w sumie nie mamy czym się martwić. ~ pomyślałam.
- Pietro nie widziałeś ręki od mojej zbroi? - zapytał Stark.
- Ostatnio bawił się nią chyba Clint. - odpowiedział z uśmiechem.
Było widać, ze chłopak jest rozbawiony całą tą sytuacją.
- Barton! - krzyknął Iron Man i pobiegł szukać łucznika.
- Bawi Cię to, prawda? - zapytałam chłopaka, który z trudem powstrzymywał śmiech.
- Może troszeczkę. - odpowiedział i wybuchnął śmiechem.
- Ja nigdzie nie idę bez mojej broni! - krzyknęła Natasha.
- Nie pomożesz im? - spojrzałam na Pietra.
- Po co? Jest zabawnie. - powiedział z uśmiechem.
Wstałam i ruszyłam do pierwszego lepszego pokoju. Weszłam i dostałam poduszką w twarz.
- Dzięki. - powiedział i kopnęłam poduszkę.
- O matko. Bardzo Cię przepraszam Alice. - powiedział Steve.
Ten to zawsze ma wyczucie, żeby coś mi zrobić.
- Czego Ty szukasz? - zapytałam.
- Tarczy. Nigdzie nie mogę jej znaleźć. - powiedział.
- Warsztat Starka? - spytałam.
- Racja. - powiedział i wybiegł z pokoju.
Ruszyłam do kolejnego pokoju. Tam zastałam leżąca na podłodze Natashę.
- Nat co Ty robisz? - zapytałam.
- Szukam mojego pistoletu. - powiedziała, a ja podniosłam koc, który leżał na podłodze.
A co oczywiście znajdowało się pod kocem? No oczywiście pistolet. Podniosłam go.
- Tego pistoletu szukasz? - zapytałam i wyciągnęłam rękę z bronią w stronę rudowłosej.
- Tak! Alice jesteś wielka! - krzyknęła i uścisnęła mnie, po czym wzięła broń i wyszła z pokoju.
Ruszyłam dalej. W następnym pokoju Clint odsuwał szafę, a Tony podnosił łóżko.
- Co Wy zgubiliście? - spytałam zrezygnowana.
- Ja mojej ostatniej części zbroi, którą zabrał mi ten idiota. - powiedział Stark i wskazał na Bartona.
- Ja jej nie brałem! - krzyknął Clint, który stał za szafą.
- Sprawdź w labolatorium. Ostatnio tam miałeś zbroję. - powiedziałam.
Tony przyznał mi rację i ruszył do wskazanego przeze mnie miejsca.
- A czego Ty szukasz? - spytałam Clint'a, który wciąż był za szafą.
- Mojego łuku. - odpowiedział.
- Przecież masz tutaj ogromną szafę pełną łuków. - powiedziałam i wskazałam ręką na mebel, za którym tak właściwie stał.
- Ale ja szukam jednego konkretnego, którego tu nie ma. - powiedział i wyszedł zza mebla.
- A sprawdziłeś na strzelnicy? - spytałam, a chłopak pokręcił przecząco głową, po czym wyszedł z pokoju.
Zrobiłam tak zwanego facepalma i ruszyłam do następnego pokoju, w którym nikogo nie było. Wróciłam, więc do salonu z myślą, ze wszyscy tam są. Niestety wciąż był tam tylko Pietro.
- Gdzie reszta? - zapytałam.
- Wszyscy, którzy się uszykowali poszli do samolotu, a ja czekam na Wandę i Visiona. - odpowiedział.
- A wszyscy poza nimi się uszykowali? - spytałam, na co chłopak kiwnął głową.
Usiadłam, więc na kanapie i wyjęłam telefon.
- Pietro idziemy! - krzyknęła Wanda przebiegając przez salon.
Za nią leciał Vision.
- To trzymaj się. - powiedział Pietro i wybiegł z salonu.
Zostałam sama.
- Do czego to doszło, żebym ja wiedziała gdzie mają broń. - powiedziałam pod nosem i ruszyłam w stronę labolatorium.
Po około 2 minutach dotarłam do kresu mojej podróży, a co tam zostałam? Istny chaos. Wszystko było porozrzucane, a na podłodze było pełno zbitego szkła. Weszłam powoli do labolatorium obawiając się najgorszego - Hulk'a. Kiedy byłam już w środku nagle coś, a raczej ktoś niespodziewanie wyskoczył zza biurka. Przestraszyłam się, przez co krzyknęłam i odskoczyłam do tyłu. Niestety jak na moje szczęście przystało, poślizgnęłam się o jakieś papiery i wylądowałam na podłodze.
- Alice nic Ci nie jest? Nie chciałem Cię przestraszyć. Przepraszam. - powiedział Bruce podchodząc do mnie.
Podał mi rękę i pomógł mi wstać.
- Nic mi nie jest i nic nie szkodzi. Czasami jestem strasznie strachliwa. - odpowiedziałam i zaśmiałam się.
Banner również się zaśmiał.
- Tak wogóle co tu się stało? - zapytałam i wskazałam ręką na cały ten bałagan.
- Tony. Szukał ręki od swojej zbroi i przy okazji wszystko rozwalił. - odpowiedział.
- Typowy on. - powiedziałam.
- Tak. Rozwali i zniknie, żeby inni za niego naprawili. - powiedział.
Wyczułam w jego głosie co jakby... kpinę?
- Sądziłam, ze Ty i Tony dogadujecie się tutaj najlepiej. - stwierdziłam.
- Może kiedyś. Mam go serdecznie dosyć i tyle. Jest sarkastyczny, snobistyczny i zadufany w sobie i nie mysli o nikim i niczym innym niz o sobie i swoich interesach. - odpowiedział lekko zdenerwowany.
- Okej, może zmieńmy temat, bo jeszcze się nam tutaj zmienisz w zielonego. Pomogę Ci może sprzątać? - zaproponowałam.
- Jeśli chcesz i nie masz nic innego do roboty to możesz pomóc. - powiedział i zaczął zbierać papiery.
Poszłam po szufelke i miotłe, a kiedy już z nimi wróciłam zaczęłam zamiatać kawałki szkła. Po około 2 godzinach sprzątania, usiedliśmy wykończeni w labolatorium.
- No to posprzątane. - powiedziałam i chwyciłam do ręki fiolkę, która leżała na stole.
Wtedy usłyszeliśmy huk i strzał, który dochodził z salonu. Oczywiście od razu ruszyliśmy w stronę hałasu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Mam nadzieję, że się podoba ☺
Postaram się dodać kolejny rozdział w weekend 😉

Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz