13.

3.5K 177 4
                                        

- Zgoda. Wysłucham ich. - odpowiedziałam i znów spojrzałam w jego oczy.
- Cieszę się, że sie zgodziłaś. - powiedział i sie uśmiechnął.
Właściwie nie wiedziałam dlaczego sie zgodziłam. Mogłam uciec i zapomnieć o wszystkim co się stało, a jednak postanowiłam z nimi porozmawiać. Chłopak wziął mnie na ręce i pobiegł pod wieżowiec Avengers. Kiedy juz przed nim byliśmy, postawił mnie na ziemię, a ja spojrzałam w stronę, z której przybiegliśmy i przed oczami zobaczyłam Anę.
- Obiecuję, że cię pomszczę. - powiedziałam do siebie szeptem i weszłam do budynku.
Pietro zaprowadził mnie do sali konferencyjnej, gdzie siedzieli już Stark i Rogers. Usiadłam na miejscu, które wskazał mi Steve, a wtedy Pietro wyszedł. Mężczyźni siedzieli i wpatrywali się we mnie. Czasami tylko momentalnie spojrzeli na siebie nawzajem. Siedziałam w ciszy i patrzyłam przed siebie, chociaz ta cisza zaczynała mnie dobijać.
- Jaką macie dla mnie propozycje? - przerwałam ciszę, ktora tak bardzo zaczęła mi ciążyć.
- Wiesz jakie umiejętności mają agenci Hydry i ilu ich dokładnie jest. - zaczął Steve. - I wiesz jak groźni są i co mogą nam zrobić i czym nam zagrażają.
- Powiesz nam w sumie wszystko co wiesz o Hydrze. - dokończył Stark.
- A co będę za to miała? - zapytałam.
- Czystą kartę. Nowy start. Bezpieczny dom z dala od Hydry i tego miasta. To jak? - spytał Tony i spojrzał na mnie.
- Zgoda. - odpowiedziałam bez dłuższego zastanowienia się.
***
Wyszłam z sali konferencyjnej i ruszyłam do windy.
- Nie mozesz stad wyjść. - powiedział Steve, zatrzymując mnie ręką.
- Dlaczego nie? - zdziwiłam się.
- Hydra Ci zagraża i nie możemy pozwolić zeby cos Ci się stało, dlatego tu zostaniesz. - odpowiedział.
- Czyli bede uwięziona jak w klatce? - zapytałam, a mężczyzna sie lekko zmieszał.
- W klatce nie ma wygodnego łóżka. - odpowiedział Stark. - Steve zaprowadź ją do pokoju.
Blondyn kiwnął głową i ruszył przed siebie. Szłam powoli za nim. Nie spieszyło mi się. Nie chciałam tu zostać, ale w sumie mieli rację. Sama sobie z nimi nie poradzę. Szef Hydry na pewno ma większą armię na czarną godzinę, a ja nie chce zostać zabita. Blondyn otworzył drzwi i przepuścił mnie pierwszą. Weszłam do pokoju i rozejrzałam się. Błękitne ściany, białe meble i łóżko z niebieska pościelą, a do tego białe ozdoby na ścianach.
- Podoba się? - zapytał, nadal stojąc w drzwiach.
- Może być. - odpowiedziałam i usiadłam na łóżku.
- To ja już cię zostawię. - powiedział i wyszedł, zamykając za sobą drzwi.
Po dłuższej chwili wstałam i podeszłam do drzwi. Otworzyłam je delikatnie i odetchnęłam z ulgą. Zamknęłam je z powrotem i wróciłam na łóżko, które na prawdę było wygodne. Położyłam się i zamknęłam oczy. Przed oczami znów zobaczyłam śmierć Any. Z moich oczu znowu zaczęły lecieć łzy. Nie próbowałam juz ich powstrzymać.
***
Otworzyłam oczy i podniosłam się do pozycji siedzącej. Nie wiedziałam ile spałam i ktora była godzina, ale za oknem było już ciemno. Wstałam i podeszłam do okna. Na ulicach nikogo nie było. Spuściłam rolete i poszłam do łazienki, do której wchodziło się tylko z mojego pokoju. Zamknęłam za sobą drzwi na klucz. Spięłam włosy w luźnego koka i zrzuciłam z siebie ubrania. Weszłam pod prysznic i puściłam gorącą wodę.
Po około 20 minutach wyszłam spod prysznica i okryłam sie ręcznikiem, który wisiał na wieszaku. Wytarłam się i ubrałam sie w czyste ubrania, które wisiały obok ręcznika. Wyszłam z łazienki i ruszyłam do drzwi. Powoli otworzyłam je i wyszłam z pokoju. Wszędzie panowała ciemność. Ruszyłam wzdłuż korytarza aż dotarłam do windy. Wtedy na drugim końcu korytarza spostrzegłam małą smugę światła wydobywającą się spomiędzy niedomkniętych drzwi. Ciekawość wzięła górę i ruszyłam w tamtą stronę. Gdy byłam już dość blisko, zatrzymałam się i starałam się cos usłyszeć.
- Myślisz, że mozemy jej ufać? - usłyszałam głos Starka.
- Po co miałaby kłamać? Zdradziła Hydre, a wiesz co Hydra robi ze zdrajcami. - odpowiedział mu Steve.
- Taaa... ale od tego czy nie kłamała zależy życie nas wszystkich. Wole nie ryzykować.
- Musimy wierzyć, że mówiła prawdę.
- Mhm... trzeba opracować plan działania.
- Zróbmy to rano. - powiedział Steve, po czym usłyszałam kroki.
Przeklnęłam w duchu swoją ciekawość i ruszyłam wzdłuż ściany najszybciej jak umiałam, starając się zachowywać jak najciszej. Wtedy poczułam mocny podmuch wiatru i znalazłam się na drugim końcu korytarza.
- Nie ładnie podsłuchiwać. - powiedział Pietro. - po za tym, czemu nie śpisz?
- Nie mogę zasnąć, a ty? Pilnujesz mnie? - odpowiedziałam.
- Nie. Po prostu w nocy zawsze biegam. - wzruszył ramionami, co pomimo panującej wokół ciemności dało się łatwo zauważyć.
Kiwnęłam głową i ruszyłam w stronę swojego pokoju. Chłopak ruszył za mną i dorównał mi kroku.
- Nie jesteś głodna? - zapytał i dopiero wtedy zdałam sobie sprawę z tego, ze od conajmniej kilkunastu godzin nic nie jadłam.
- Moze trochę. - powiedziałam i dalej szlak przed siebie.
- To zaprowadzę cię do kuchni. - powiedział i ruszył przodem.
Kiedy doszliśmy do kuchni, chłopak przepuścił mnie w drzwiach. Pietro usiadł na krześle przy stole i spojrzał na mnie.
- Możesz wziąć co chcesz. Stark i tak codziennie zamawia nowe zakupy. Garnki są w szafce na dole, a talerze w szafce na górze, sztućce w szufladzie przy lodówce. - powiedział.
- Okej. - odpowiedziałam i otworzyłam lodówkę i sięgnęłam z niej wszystkie potrzebne składniki, zeby zrobic jajecznicę. Z szafek sięgnęłam patelnię, 2 talerze i sztućce.  Gdy jajecznica była juz gotowa, wzięłam oba talerze i jeden postawiłam przed Pietrem, a drugi po przeciwnej stronie stołu i usiadłam.
- Dzięki. - powiedział chłopak i uśmiechnął się.
***
Wróciłam do pokoju i położyłam się na łóżku. Nakryłam się kocem i przytuliłam poduszkę. Zaczynało się już robić jasno. Miałam ochotę zasnąć i obudzić się po wszystkim, ale niestety nie mogłam tak zrobić. Zamknęłam oczy i starałam sie zasnąć z nadzieją, że tym razem nie przyśni mi się nic złego.
Stałam w pustym pokoju, a w oddali słyszałam odgłosy walki. Ruszyłam w stronę drzwi. Otworzyłam je i wyszłam na korytarz. Zniszczone ściany, podłoga i sufit, który ledwo trzymał sie na swoim miejscu. Ruszyłam w stronę, z której dochodziły odgłosy walki. Kiedy dobiegłam w to miejsce, zobaczyłam jak Avengers walczy z żołnierzami Hydry. Przegrywali. Chciałam im pomóc, ale ktoś chwycił mnie za rękę i odciągnął od tego miejsca. Próbowałam sie wyrwać, ale ta osoba była silniejsza.
Obudziłam się i spojrzałam na okno, które nadal było zasłonięte. Na zewnątrz bylo juz całkiem jasno. Wstałam i podeszłam do okna, po czym odsłoniłam je. Moje serce biło szybciej, a oddech mialam przyspieszony. Ten sen był inny. To się nie wydarzyło, a mimo to był taki realistyczny. Obawiałam się, że to się wydarzy, że Hydra wygra, że wszyscy zginą, a ja nie bede mogła im pomóc.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Trochę spóźnione, ale co tam.
Wesołych świąt kochani 💞🎄🎁
Wróciłam i mam nadzieje, że nie juz nigdy nie stracę weny na tak długo. Rozdziały nie będą pojawiały się tak często jak kiedyś, bo niestety musze skupić się teraz na szkole. 3 klasa gimnazjum i wymagają od nas za dużo. Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze w ogóle jest.
Jak Wam mijają święta? Bo mi się strasznie nudzi xd Może ktoś poleci mi jakieś ciekawe seriale albo filmy?
👋💞💞

Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz