11.

3.7K 208 5
                                        

W pomieszczeniu stali wszyscy, a Wanda trzymała tort. Wszyscy po kolei złożyli mi życzenia, a na końcu była Wanda z tortem.
- Pomyśl życzenie i zdmuchnij świeczkę. - powiedziała i się uśmiechnęła.
Zrobiłam jak kazała. Pomyślałam życzenia i po chwili zdmuchnelam świeczki.
Pierwszy raz odkąd pamiętam miałam tak świetne urodziny. W Hydrze nigdy nie wyprawialo się urodzin. Nawet się o nich nie wspominalo. Nawet dobrze się bawiłam i nie zauważyłam jak czas szybko mija.
********
Obudziłam się na kanapie, a obok mnie leżała Wanda. Właściwie nie wiedziałam, która jest godzina i kiedy zasnelam. Delikatnie i po cichu podnioslam się do pozycji siedzącej, żeby nikogo nie obudzić. Wszyscy spali. Niektórzy na podłodze, a niektórzy na meblach. Tony spał na barku z alkoholem, a Sam zasnął na stole. Wtedy drzwi windy otworzyły się i wysiadl z nich Fury.
- Alice dobrze, że jesteś. - powiedział.
- Czy coś się stało? - zapytałam.
Rozmawialiśmy szeptem, żeby nikogo nie obudzić.
- Można tak powiedzieć. Pozwól proszę za mną. - odrzekł i wsiadł do windy.
Ostrożnie doszłam do windy, a gdy już do niej wsiadłam, Fury wcisnął przycisk z numerem 3. Po około 3 minutach bylismy na miejscu. Mężczyzna ruszył w stronę swojego gabinetu, a ja podążyłam zaraz za nim. Usiedliśmy przy biurku. Mężczyzna wyjął jakieś zdjęcia z koperty i przez dłuższą chwilę się w nie wpatrywał.
- Możesz mi to jakoś wytłumaczyć? - zapytał i położył zdjęcia przede mną.
Spojrzałam na mężczyznę, po czym chwyciłam zdjęcia do ręki i zaczęłam je przeglądać. Byłam w szoku. Odłożyłam zdjęcia na biurko i spuściłam głowę w dół.
- Ja... - zaczęłam, ale od razu przerwałam.
Nie wiedziałam co powiedzieć.
- Pracujesz dla Hydry? - zapytał.
Chciałam powiedzieć prawdę, ale nie mogłam wydusić z siebie ani słowa.
- Odpowiadaj! - krzyknął a ja się wzdrygnęłam.
- Tak, ale ja wszystko wytłumaczę... - zaczęłam, ale mężczyzna mi przerwał.
- Nic mi nie tłumacz. - rzekł i po chwili do biura weszło dwóch umięśnionych agentów. Zakuli mi ręce i podnieśli mnie za ręce.
- Proszę daj mi to wszystko wytłumaczyć! - krzyknęłam, kiedy wyciągali mnie siłąz biura Fury'ego.
Poczułam uklocie w szyję i po chwili widziałam tylko ciemność.
****
Otworzyłam oczy i rozejrzałam się dookoła i prztarłam oczy.
- To był tylko sen. - szepnęłam sama do siebie i podnioslam się do pozycji siedzącej.
Powoli wstałam, po czym najciszej jak potrafiłam udałam się do windy i zjechałam na sam dół. Wyszłam z budynku i wsiadłam do samochodu. Odpaliłam samochód, po czym ruszyłam. Nie wiedziałam gdzie jechać, więc jechałam przed siebie aż znalazłam się na obrzeżach miasta. Zatrzymałam samochód i wysiadłam z niego. Spojrzałam w stronę miasta i poczułam, że do oczu napływają mi łzy.
- Co już tęsknisz za swoimi bohaterami? - usłyszałam dobrze znany mi głos.
Odwróciłam się i spojrzałam w ciemne, bezwzględne oczy mężczyzny, który stał kilka metrów ode mnie.
- Byłaś jedną z najlepszych agentek. Jak mogłaś zdradzić Hydre? Hydra była Twoją rodziną. - powiedział i zbliżył się do mnie.
- Rodziną? Chyba przekleństwem. Jesteś potworem, który robi z ludzi, bez ich woli, maszyny do zabijania. - odpowiedziałam, cofając się.
Mężczyzna zaśmiał się. Korzystając z jego nieuwagi ruszyłam do lasu.
- Daleko nie uciekniesz słonko! - usłyszałam za sobą.
Biegłam bez żadnej przerwy i już powoli nie dawałam sobie rady. Nie wiedziałam ile już biegłam i gdzie byłam. Zrobiłam coś czego w takiej sytuacji nigdy nie powinnam robić... stanęłam przy jednym z drzew. Usiadłam przy nim i starałam się, unormować oddech, a moje serce waliło jak oszalałe. Rozejrzałam się dookoła. Wszędzie były drzewa, które wyglądały tak samo. Brązowe konary i równie brązowy pień. Zielone liście. Siedziałam już dłuższą chwilę, kiedy usłyszałam dźwięk łamanej gałęzi. Szybko wstałam i odwróciłam się w stronę dźwięku.
- Jake? Co Ty tu robisz? - zapytałam, kiedy wyszedł zza drzewa.
- Wypełniam misje. - odpowiedział, po czym zniknął.
Poczułam uklocie w ramię. Poczułam jakbym traciła wszystkie siły. Upadłam na ziemię.
- Przepraszam Alice. - usłyszałam, po czym straciłam przytomność.

~~~Perspektywa Pietra~~~
- Co tutaj się do diabła stało?! - usłyszałem krzyk i momentalnie otworzyłem oczy.
Rozejrzałem się dookoła i zobaczyłem, że reszta Avengers też się dopiero budzi.
- W sumie to sam chciałbym wiedzieć co się stało. - powiedział Stark i zszedł z barku.
- Świętowaliśmy urodziny Alice i chyba trochę przegieliśmy. - powiedziała Wanda i poprawiła swoją kurtkę.
- Oznajmiam, że wszyscy przesadzili z różnego rodzaju trunkami alkoholowymi, więc raczej nie pamiętają za dużo. - rzekł Vision, który akurat wyszedł z windy.
Rozejrzałem się po pokoju w poszukiwaniu Alice, ale nigdzie jej nie zauważyłem.
- Wie ktoś gdzie jest Alice? - zapytałem.
Wszyscy zaczęli się rozglądać.
- Odjechała rano. Zapewne do Hydry. - powiedział Fury.
- Ale jak to? - zdziwiła się Natasha.
- Wiedziałem, że Hydra napewno ma szpiega. - powiedział Steve i uderzył pięścią w stół, na którym dalej spał Sam.
- Można delikatniej, proszę. - powiedział Sam.
- Wybacz. - odpowiedział Kapitan.
- Alice nas zdradziła. - powiedział Fury.
- Może po prostu Hydra ją do tego zmusiła. - powiedziała Wanda.
- Tak, metalowa ręka nie zabił moich rodziców. - powiedział Stark.
- Nie chciałem tego zrobić. - odpowiedział mu Bucky.
- Może Alice też tego nie chciała. - powiedziałem.
- Pracowała z nimi od samego początku. Jak to wytłumaczysz? - zapytał.
- Może ją szantażowali. - odpowiedziała Wanda.
- Wszystko jedno. Jeśli jednak donosiła Hydrze to jesteśmy w dupie. - powiedział Stark.
- Język. - zwrócił mu uwagę Steve.
- Daruj sobie. - odpowiedział.
- Więc co teraz zrobimy? - zapytała Natasha.
- Musimy zmienić plan działania. - powiedział Clint.
- A co jeśli Hydra zrobiła coś Alice? - zapytała Wanda.
- Tak... Hydra napewno zrobi coś swojej agentce. - powiedział Stark.
- Skąd wiesz? Nigdy nie byłeś w Hydrze i nie wiesz jak tam jest. - odpowiedziała.
- Ooo i tu masz rację. N.I.G.D.Y. nie byłem w Hydrze. Nie to co niektórzy tutaj. - powiedział.
- Czy Wy możecie się chociaż raz nie kłócić? - zapytał Steve.
- Pan porządny i bez skaz się znalazł. - powiedział Stark.
- Przestańcie! To nie jest odpowiednia chwila na kłótnie. - powiedziała Natasha.
- Właśnie. Agentka Romanoff ma rację. Musimy w tej chwili opracować nowy plan działania. - powiedział Fury.
- Mówiłeś, że masz szpiega w Hydrze. Dlaczego, więc nie poprosisz go i informacje? - spytał Stark.
- Niestety już od dłuższego czasu nie mam od niego żadnej informacji, więc prawdopodobnie go zdemaskowali. - odpowiedział.
- Czyli nie mamy informatora, prawdopodobnie Hydra zna już nasz plan, a my nie umiemy ze sobą współpracować? Świetnie. Ma ktoś może domek na Karaibach? - zapytał Sam.
- O nie. Nie poddamy się. - powiedział Steve.
- My już dawno się poddaliśmy Steve. - powiedziała Natasha.
- Niby kiedy? - zapytał Kapitan.
- Kiedy rozpadło się Avengers. Nie potrafimy walczyć u swego boku.  Poddaliśmy się. Przestaliśmy próbować się pogodzić i zaczęliśmy żyć kłótniami, które utrudniają nam wszystkie misje, więc w jaki sposób niby mamy pokonać Hydre, kiedy nawet nie potrafimy usiedziec przez kilka minut w jednym pomieszczeniu. - powiedziała Natasha.
- Nat ma rację. - przyznał Clint.
- Czyli najpierw musimy wybaczyć sobie wszystko, niezależnie od tego co to było. - powiedział Steve i spojrzał na Starka.
- Dlaczego niby patrzysz na mnie? Może zaczniemy od Ciebie. - odpowiedział i nalał sobie whisky.
- Tyle, że ja nie mam nic nikomu do zrzucenia. Wszystko wszystkim wybaczyłem. - powiedział.
- Więc sugerujesz, że to niby ja mam do wszystkich o coś problem? - zapytał.
- Nic nie sugeruję. Chcę po prostu, żebyśmy znowu potrafili współpracować. - odpowiedział.

~~~Perspektywa Alice~~~
Czułam ogromny ból głowy i słyszałam przeraźliwy pisk. Próbowałam złapać się za głowę, ale coś mi to uniemożliwiało. Z sekundy na sekundę pisk zaczął znikać. Kiedy już całkowicie ucichł, otworzyłam powoli oczy, ale już po chwili znów je zamknęłam. Zaczęłam mrugać, by mój wzrok przyzwyczaił się do jasnego światła. Po krótkiej chwili mogłam już mieć otwarte oczy, więc próbowałam się rozejrzeć. Wtedy dopiero zorientowałam się, gdzie jestem. Zaczęłam sie szarpać i próbować spalić pasy, którymi byłam przypięta do łóżka. Wtedy usłyszałam kroki, które zaczęły się zbliżać.

~~~~~~~~~
Wróciłam! 😀 (Mam nadzieję, że ktoś tu jeszcze jest)
Na początek chciałabym podziękować wszystkim za miłe komentarze, które naprawdę mi pomogły. Moje życie w większym stopniu się unormowało i moja wena wróciła, więc i ja postanowiłam wrócić. Mam nadzieję, że ten rozdział się Wam spodobał. (Wybaczcie jeśli są jakieś błędy).
I to w sumie narazie tyle ode mnie.
Papatki 💕

Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz