8.

4.1K 228 7
                                        

Wszyscy zaczęli coś planować, a ja siedziałam i patrzyłam się przed siebie. Nie wiedziałam w sumie co mam ze sobą zrobić. Powinnam słuchać co planują, ale wogóle nie mogłam się na niczym skupić. Ktoś wygadał plany Hydry. I zostawało pytanie: Kto?
~ Jeśli ta osoba wie, że jestem tu na przeszpiegach i mnie wyda? Zabiją mnie. Teraz kiedy wiedzą, będą w większym stopniu przygotowani na nasz atak, a wtedy my nie damy rady ich pokonać. ~ pomyślałam.
Po prostu wszystko się pieprzyło.
- Halooo! Ziemia do Alice! - wytrącił mnie z zamyśleń Pietro, który machał mi ręką przed twarzą.
- Hm.. Co mówiłeś? - spytałam zdezorientowana.
Zupełnie nie słuchałam co do mnie mówił.
- Serio mnie nie słuchałaś? - zapytał.
- Przepraszam po prostu się zamyśliłam. - odpowiedziałam lekko speszona.
- Dobra. To idziemy się przejść? Na przykład do parku? - spytał.
- Przecież mamy zebranie. Znaczy Ty masz. - odpowiedziałam i wskazałam ręką na resztę grupy.
- Tsa... patrz. - powiedział i zwrócił się do reszty. - Ja i Alice idziemy się przejść.
- Nie przeszkadzaj Pietro. - powiedział Tony, a reszta miała głęboko gdzieś to, co powiedział chłopak.
- No dobra to możemy iść. - powiedziałam i ruszyłam do wyjścia, a chłopak zaraz za mną.
Niby powinnam wtedy zostać i słuchać ich planu, ale i tak wiedziałam, że nie będę potrafiła się na niczym skupić i tak jakby... Nie chciałam go znać? Nie wiem czemu ale coś jakby zaczynało się zmieniać... we mnie? Zaczynałam dostrzegać zupełnie inną stronę Avengers. Kiedyś postrzegałam ich jako bezdusznych morderców, a w tamtym momencie zaczynałam ich postrzegać jako bohaterów... z poczuciem winy? Nie raz wracali z misji wkurzeni albo smutni, bo zginęło kilku cywili. Widziałam co czuli. Może kiedy w Sokovi moja rodzina zginęła też mieli sobie to za złe? Przecież nie wiedziałam co czuli, kiedy zginęli tego dnia ci wszyscy ludzie. Wyszłam z Avengers Tower, a Pietro zaraz za mną.
- To gdzie idziemy? - zapytałam i spojrzałam na chłopaka.
- Tutaj niedaleko jest park. - powiedział i zaczął iść w jego kierunku.
Dorównałam mu kroku tak, żeby iść obok niego.
Po około godzinnym spacerze wróciliśmy do wieży. Oczywiście spacer nie obył się bez dziwnego towarzyszącego mi przeczucia, jakby ktoś mnie śledził.
- Gdzie Wy byliście! - krzyknął Tony, kiedy wysiedliśmy z windy.
- Na spacerze. Mówiłem wam to, powiedziałeś, że mam nie przeszkadzać. - odpowiedział Pietro.
Postanowiłam, że nie będę się wtrącać i tak zrobiłam.
****Kilka godzin później****
Weszłam do domu, ściągnęłam buty, po czym skierowałam się do salonu. Kiedy tam weszłam doznałam szoku. Na kanapie siedział szef Hydry, a moi przyjaciele słuchali o czym on mówi.
- Alice dobrze, że już jesteś. - powiedziała Ana i pociągnęła mnie w stronę fotela.
- W Hydrze mamy kreta. - powiedział mężczyzna i spojrzał na mnie.
- Kto odważył by się zdradzić Hydre? - zapytał Josh.
- Tego właśnie nie wiem. Alice, Avengers nie mówiło nic o Hydrze? O naszych planach? - zwrócił się do mnie.
- Oni jej nie ufają. - powiedziała Ana.
- Naprawdę? - zdziwił się i skrzyżował ręce na piersi.
- Tak, ale przez to, że Fury mi ufa, jestem obecna na zebraniach i nic nie mówili ani o Hydrze, ani o niczym co byłoby z nią związane. - odpowiedziałam.
Skłamałam. W sumie sama nie wiedziałam czemu. Przecież powinnam powiedzieć prawdę, ale czułam, że nie mogę tego zrobić.
Szef uśmiechnął się triumfalnie.
- To cudownie. - powiedział i klasnął w dłonie, na co delikatnie się wzdrygnęłam.
Nie ukrywam, że cholernie mnie przerażał.
- Musimy niedługo uderzyć. Nie mam pewności, że Avengers niedługo o wszystkim się nie dowiedzą. - powiedział, po czym wstał i wyszedł.
- Kto mógł zdradzić? - zapytał Josh i spojrzał w moja stronę.
- Chyba nie podejrzewasz o to mnie?! - zdenerwowałam się.
- A może właśnie podejrzewam. - odpowiedział.
- Hej Josh. Troszeczkę się zapędziłeś. Jesteśmy drużyną. Musimy sobie ufać. Alice nas nie zdradziła. - wstawił się za mną Jake.
- Jaką masz pewność? Całe dnia spędza tam. Ma nas w dupie i nic nam nie mówi! Jakoś mi się nie wydaje, żeby oni przez tyle czasu nie zdążyli jej zaufać! - krzyknął Josh, a wtedy wszystkie żarówki "wybuchły".
Josh panował nad elektrycznością.
- Uspokój się. Alice nie zdradziła. - powiedział Jake.
Miałam dość słuchania ich kłótni, więc poszłam do swojego pokoju. Wszystko zaczynało się pieprzyć. Z jednej strony Hydra, a z drugiej Avengers. Sama nie wiedziałam już komu ufać. Wzięłam szybko prysznic i usiadłam przy biurku. W sumie miałam ochotę iść do Josha i wykrzyczeć mu prosto w twarz, że jest totalnym idiotą, ale powstrzymałam się, bo mój wybuch złości mógłby się źle skończyć. Wzięłam pierwszą lepszą książkę i zaczęłam ją czytać. Nie była długa, więc przeczytałam ją całą. Skończyłam chyba około 2 w nocy, więc od razu później położyłam się spać.
*****
Obudziłam się ze złym przeczuciem. Pierwszy raz nie miałam koszmarów, ale za to teraz miałam wrażenie jakby coś się stało. Odblokowałam telefon i zobaczyłam z 20 nieodebranych połączeń od Avengers.
- Zajebiście. - powiedziałam sama do siebie i od razu zerwałam się na równe nogi.
Wiedziałam, że coś się stało. Ubrałam się w pierwsze lepsze ubrania i wybiegłam z domu bez słowa, a po około 10 minutach byłam pod Avengers Tower, które na całe szczęście stało na swoim miejscu. Weszłam do środka i od razu ruszyłam do windy. Recepcja i winda była w nienaruszonym stanie co mnie troszeczkę uspokoiło, ale kiedy wysiadłam na piętrze z salonem, zobaczyłam coś, czego zupełnie nie mogłam się spodziewać. Całe piętro było zrujnowane i wyglądało jak pobojowisko.
- O mój Boże. - powiedziałam po cichu i zakryłam ręką usta.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dziękuję za już ponad 1000 wyświetleń na książce 😍😍😍 Jesteście mega!! 😍
Życzę też powodzenia tym, którzy teraz piszą sprawdzian gimnazjalny 😉 trzymam za Was kciuki 😘

Agentka Hydry / Avengers [ZAKOŃCZONE]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz