Siedzieliśmy wtuleni w siebie dobre dwadzieścia minut, nic nie mówiliśmy. Nie widzieliśmy potrzeby. Odezwał się jednak mój telefon, z niechęcią odebrałam nie patrząc na wyświetlacz.
-Halo?
-Nica! Gdzie ty do cholery jesteś?Zapomniałaś gdzie mieszkasz?! - nic z tego nie rozumiałam.. Przecież kazała mi tymczasowo nie pokazywać się w domu..
-Mamo...ale...- zaczęłam.
-Wracaj do domu! Już. - i się rozłączyła. Nie wiedziałam o co chodzi. Powoli wstałam, założyłam pierwszą lepszą koszulkę i zbiegłam po schodach na dół. Oczywiście Lucas tuż za mną.
-Zawieź mnie do domu.- powiedziałam ubierając buty. Chłopak skinął głową i wyciągnął kluczyki z szafki.
Po parunastu minutach byliśmy już pod moim domem. Wybiegłam z samochodu nawet nie żegnając się z Lucasem. Wparowałam do domu , gdzie o dziwo drzwi były otwarte. W korytarzu panował półmrok, zaczęłam szukać matki. Znalazłam ją w kuchni siedzącą przy stole a na nim dwie opróżnione butelki wina. Cudownie. Podniosła głowę i spojrzała na mnie z uśmiechem. Szkoda tylko, że ten uśmiech wcale a wcale nie był szczery. Był pełen pogardy i zimna.
-Kto tu zawitał? Moja kochana córunia..- wybełkotała. Westchnęłam znowu się zaczęło..Tylko gdzie się podział tatuś? Mimowolnie zaczęłam się oglądać po całym domu.
-Nie ma go. Odszedł. Znowu. Przez ciebie.- że co?! Przecież mnie nawet nie było w domu! - Zabrał kasę i odszedł mówiąc, że nigdy nie będzie mógł na ciebie patrzeć jak na swoją córkę. Jesteś problemem. Utrudniasz mi życie.! - warknęła wstając. Odruchowo cofnęłam się o krok. Słowa matki raniły mnie jak obrażenia zadane nożem prosto w serce.
-Jesteś taka żałosna, żałuje że cię urodziłam! - wrzasnęła podchodząc i uderzając mnie w policzek. Krzyknęłam. Miałam dość.
-Trzeba było myśleć o tym wcześniej! - wrzasnęłam i nim mama zdążyła zareagować wybiegłam z domu wpadając prosto na klatkę piersiową Lucasa.
-Proszę zabierz mnie stąd. - zawyłam. Chłopak złapał mnie za rękę i poprowadził w stronę samochodu.
Siedząc na fotelu nadal nie potrafiłam się uspokoić. Cała się trzęsłam i z oczu płynęły mi niepohamowane łzy.. Lucas całą drogę trzymał swoją dłoń na moim kolanie. W mojej głowie panował chaos. Nie mogłam uporządkować myśli. Jednak wszystko kierowało do jednego - moja mama mnie nienawidzi.
***
Z wysiłkiem otworzyłam oczy. Wspomnienia z wczorajszego dnia uderzyły we mnie z potrójną siłą.
Moja mama mnie nie kocha.
Powoli wstałam z łóżka przeczesując ręką swoje włosy.
Moja mama mnie nie chciała. Skierowałam się w stronę łazienki przy okazji rozbierając się do bielizny.
Moja mama mnie okłamywała.
Weszłam do pomieszczenia i zerknęłam w lustro. Miałam czerwone i opuchnięte oczy, rozmazany makijaż i tłuste włosy. W skrócie wyglądałam strasznie.
Moja mama mnie nienawidzi.
Weszłam do wanny z gorącą wodą i zamknęłam oczy pogrążając się w swoich myślach .
LUCAS:
Słyszałem, że wstała. Siedziałem w salonie kiedy usłyszałem szum nalewającej się wody. Po wczorajszych wydarzeniach Nica usnęła mi w samochodzie więc zaniosłem ją do łóżka, żeby jej nie obudzić. Nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Chciałem iść sprawdzić czy wszystko w porządku bo usłyszałem jakieś krzyki.. Jednak gdy chciałem już wejść ona cała roztrzęsiona wybiegła z tego domu... Coś się działo w jej życiu o czym jeszcze nie wiem, Nica skrywa to głęboko w sobie nie chcąc się przed nikim przyznać, że też ma problemy i to spore. Zadziorna i twarda dziewczyna skrywała w sobie ogromny smutek i ból. Powinna od tego wszystkiego czasem odetchnąć i dać upór emocjom. Ale nie, bo Caroline Black zawsze musi pokazywać jaka to jest nieugięta. Westchnąłem głośno.
-Cześć.- usłyszałem prawie szept dziewczyny. Odwróciłem głowę w jej stronę. Miała na sobie moje ciuchy co wyglądało przeuroczo Bluzka sięgała jej prawie do kolan a dres ciasno związała na biodrach, nogawki podwinęła. Przeczesała ręką mokre włosy i na jej ustach pojawił się niepewny uśmiech, jednak jej oczy.. Jej oczy były tak smutne, że od samego patrzenia w nie chciało się płakać, ale nawet w takiej sytuacji chce zgrywać twardą. Odwzajemniłem uśmiech.
-Cześć, wyspałaś się?- spytałem kiedy dziewczyna usiadła wygodnie na kanapie.
-Tak, nawet tak.. Ale co ze szkołą? - spytała. Na Boga.. czy ona teraz naprawdę martwi się o szkołę?
-Nic się nie martw, jeden dzień wolnego ci nie zaszkodzi. - odpowiedziałem. Nica siedziała skulona na kanapie i patrzyła w jeden punkt przed sobą. Nie ważne jak bardzo się starała udawać, że jest w porządku mnie tak nie oszuka. Boli ją to cholernie chociaż za Chiny się do tego nie przyzna. W szkole nosi maskę, staje się innym człowiekiem żeby móc ukryć blizny lub rany które ma. Przybliżyłem się do niej i podniosłem ręką jej głowę tak, żeby musiała patrzeć w moje oczy.
-Nica wiem, że nic mi nie powiesz. Wiem, że mi nie ufasz do końca, ale proszę nie udawaj przede mną że nic się nie stało. Widzę po tobie, że cierpisz i chce ci w tym pomóc. Nie ważne co się tam wydarzyło, ale pamiętaj że ja zawsze ci pomogę. Przejdziemy przez to razem rozumiesz? - cały czas patrzyłem jej głęboko w oczy, żeby miała pewność że mówię całkowicie szczerze. Z jej oczu spłynęła pojedyncza łza. Wzięła głęboki oddech i odpowiedziała
-Moja matka mnie nienawidzi.
CZYTASZ
Odetchnij
Novela JuvenilNica to 17-letnia dziewczyna, która nienawidzi okazywać swojej słabości. Pomimo młodego wieku przeszła już bardzo dużo, stara się być nieugięta i silna, jednak w jej przypadku nie jest to takie proste... Zmory z przeszłości ciągną się za nią i utrud...
