-Lichtan, uważam że dramatyzujesz trochę za bardzo- odparł spoglądając na mnie zza szybek swoich czerwonych okularów. W pewien sposób podkreślały jego szczurzą mordę. |
-Dramatyzuje? Wiesz kto będzie musiał zapłacić za szybę?- zapytałem z kamienną twarzą, jednak w środku gotowałem się jak bulgocząca woda.
-Oddam w naturze- odparł rozkładając się na fotelu, bawiąc się książką która leżała na stoliczku obok.
-Możesz uratować naturę i się zabić- dodałem z niemałą i gorzką irytacją.
-A ty jak zawszę o jednym- tym razem to w jego głosie było słychać tą nutkę irytacji. Zapewne nudziło go ciągłe słuchanie o tym że pragnę aby zginął. Jednak co mogłem poradzić, na wciąż płomienną i rozżarzoną nienawiść która się tliła w mojej duszy? Oliwy do ognia, dodawał fakt tego co zrobił z moją matką. Dalej wstrząsało mną to niesamowicie, mimo że nie widać tego powierzchownie.
-Hej widziałeś tą pokojówkę?- przeciął tymi słowami napiętą cisze która zapanowała przez chwilę w pokoju.
-Tak- odpowiedziałem dość sucho.
-Nie sądzisz że było w niej coś, wyjątkowego?- zapytał, nie do końca precyzyjnie. Zapewne chciałbym sam wysnuł wnioski.
-Była ładna, ale co tego zboczony jeżu?- Dalej myślałem o co może mu chodzić, ale znając jego pewnie chodziło mu o jakieś nawiązanie do jego poprzedniej Eve. Przepraszam, powinienem powiedzieć Ofiary. W końcu zmieniał je jak rękawiczki, które zgoła by mu się przydały przy całym tym brudzie który sam sobie wytworzył.
-Dobrze że chociaż jesteś przystojny i umiesz grać, bo spostrzegawczością to ty nie grzeszysz- odparł podśmiewając się pod nosem.
-Powiedz to jeszcze raz- odparłem zastygając w miejscu.
-Po co od razu te nerwy?- odparł wzdychając, jednak ten uśmieszek nie chodził mu z twarzy.
-" Zamiary są wiatrem, kiedy nie idą z wykonaniem w parze"*- powiedział prowokująco.
Kiedy tylko to powiedział rzuciłem się na niego z nie lada impetem. On jednak uskoczył w kulminacyjnym momencie. Upadłem na fotel, przewracając go. Otwierając oczy spostrzegłem to na co Lawless rzucał od czasu do czasu spojrzenie.
-Martwy szczur- powiedziałem odsuwając się natychmiast przez obrzydzenie.
-Co to ma być?- spojrzałem na Blondyna unosząc się z ziemi.
-"Ale pękaj, serce moje, Bo usta milczeć muszą "**- odpowiedział mi dumnym ze swoich poczynań uśmiechem.
-Przestań mówić cytatami, i powiedz czemu zabiłeś to zwierze- powiedziałem chłodno, nie rozumiałem do końca co chce mi przekazać. Może zabił tego szczura podczas godów? żarty, żartami, ale je na razie odłóżmy na półkę.
-Otóż, ja tego nie poczyniłem Lichtan- podniósł lekko dłonie do góry na znak czystego, oczywiście w tej sytuacji, sumienia.
-Poskładaj puzzle- dodał zarzucając swoje ręce za głowę.
-Chcesz mi powiedzieć że ma coś z tym wspólnego pokojówka? To niedorzeczne- mówiąc to spojrzałem jeszcze raz na zwłoki.
-"Wyglądaj jako kwiat niewinny, ale niechaj pod kwiatem tym wąż się ukrywa"***- Mówiąc to poszedł w stronę łazienki. O co w tym wszystkim chodzi?
*William Shakespeare- Makbet
**William Shakespeare- Hamlet
***William Shakespeare- Makbet
((specjalne pozdrowienie dla lawlessservamp ponieważ wątpił w moje moce Humanistyczne))
CZYTASZ
Przez nienawiść do miłości [Lawlicht]
FanfictionTo opowiadanie jest napisane z punktu widzenia eve servampa chciwości, wybitnego pianisty i wspaniałego "Anioła" Lichta Jekylla Todorokiego i ukazuje jak to nienawiść może przerodzić się w romans.