4

45.3K 1.3K 119
                                        

Anastasia

Obudziłam się na niezbyt wygodnym materacu, słysząc szmer kroków zza ściany. Dźwięki były irytujące, ale nie miałam zamiaru nic mówić. Powoli otworzyłam oczy, mrużąc je chwilę, zanim przyzwyczaiłam się do światła. Wzięłam głęboki wdech — nic nie wyczułam. Byłam wśród swoich, a to było najważniejsze.

Nagle poczułam zapach swojej bratniej duszy i obecność innego mężczyzny w pomieszczeniu. Weszli na salę, a Seth, widząc, że się obudziłam, uśmiechnął się delikatnie. Pozwolił lekarzowi podejść i usiąść obok mnie.

— Jak się czujesz? — zapytał spokojnie.

— Trochę dziwnie, ale bywało gorzej — odpowiedziałam.

— Boli cię głowa? Masz nudności? Trudności z oddychaniem? — przyłożył dłoń do mojego czoła.

— Nie.

— Dobrze. Zbadam teraz twoją nogę. Może trochę zaboleć, ale nie powinno — powiedział, podwijając pościel i przykładając dłonie do mojej łydki. Przyglądał się ranie, marszcząc co chwilę brwi.

— Wszystko w porządku? — zapytał Seth.

— Wydaje mi się, że nawet lepiej niż w porządku. Nie ma rany, blizny ani śladu po tym, co się wydarzyło. Tylko trochę mnie to niepokoi... Skóra zwykle nie goi się tak szybko, to nieprawdopodobne.

— Aloe arborescens Miller — powiedział lekarz.

— Jesteś pewna? — zapytałam.

— Tak mi się wydaje.

— Dobrze. Skoro wszystko się zagoiło, nie będę cię tu dłużej trzymał. Gdyby coś się działo, możecie się zgłosić — spojrzał na Setha, który kiwnął głową.

— Dzięki, Alan — podziękował mój mate.

— Nie ma sprawy. Czego się nie robi dla przyszłego Alfy — dodał lekarz, wychodząc.

— Seth... czy ty musisz mnie ratować? — westchnęłam.

— Chcę to robić, więc nie narzekaj — wyszeptał, mocno mnie przytulając i składając pocałunek na moim czole. Motyle w brzuchu szalały, a ja zamknęłam oczy, chłonąc jego bliskość.

— Musimy iść do domu głównego — powiedział po chwili.

— Ja... nie wiem, czy to dobry pomysł — szepnęłam.

— Będzie dobrze — pogłaskał mnie po policzku.

— Seth, nie wiem, czy chcę tam iść po tym, co działo się podczas pełni.

— To mój dom, Anastasia — odparł stanowczo.

— Ale nie mój... Będę się czuła źle wśród wilkołaków — protestowałam.

— Sama jesteś jedną z nas — odparł spokojnie.

— Nie jestem jedną z was. Nie chcę być wilkołakiem. Nienawidzę tego, rozumiesz?

— Przecież to piękne, że jesteśmy związani z naturą — zmarszczył brwi i odsunął się.

— Jesteśmy wybrykiem natury. Doskonale wiesz dlaczego tak jest.

— Jesteśmy częścią tego świata, czy ci się to podoba, czy nie. Nie cofniesz zaklęcia sprzed tysiąca lat.

— To była klątwa!

— Kogo to interesuje? Siedem Alf, które poddały się temu, stworzyło siedem watah. Dzięki temu z pokolenia na pokolenie rodzą się tacy jak my.

— Dzięki temu? Boże... Przez to nie mogę normalnie funkcjonować. Mam wilczycę w sobie i przechodzę ból przy każdej przemianie, której nie chcę. Mieszkam z dziadkami, bo rodzice są poza domem, a ja nie wiem, czy ich jeszcze zobaczę — krzyczałam, a Seth zacisnął szczękę.

Moja Na WiekiOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz