Następnego dnia postanowiłam udać się do biblioteki. Siedziałam na fotelu i jedząc jabłko czytałam jedną z magicznych książek. Starałam się doszukać sposobu na uleczenie tej dziecinki, ale nie mogłam nic znaleźć. Mimo to wiedza jaka zaczęła wpływać do mojej głowy była zaskakująca. Dowiedziałam się o starszyźnie, która kiedyś pilnowała czarownic przed złymi czynami, to oni pierwsi zaczęli bawić się czarami.
Później po śmierci stali się przodkami i każdy czarownik dołączał do nich. Dawali siłę czarownicom i mogli ją odebrać, mimo tego, że nie byli już na świecie byli jeszcze silniejsi.
Usłyszałam, że ktoś się zbliża, więc odłożyłam książkę i zabrałam inną udając, że to ją właśnie czytam. Zobaczyłam Ivana wchodzącego do pomieszczenia.
- Czego dusza pragnie? - zapytałam, a on posłał mi słaby uśmiech.
- Mamy więźnia, chciałaś z nim rozmawiać.
Zerwałam się na równe nogi i pokazałam mu, że ma iść pierwszy. Gdy wyszliśmy z domu i udaliśmy się za niego zobaczyłam małą szopkę. Pierwotny otworzył mi drzwi, a tam okazało się, że w dół prowadzą schody. Weszłam pierwsza i od razu poczułam zapach krwi. Obrzydził mnie, a nie odezwałam się.
- Christian nie jest w najlepszym stanie, ale można z nim porozmawiać. Tylko staraj się, żeby nie wyprowadził cię z równowagi.
Przytaknęłam i szłam za nim długim korytarzem, oświetlonym pojedynczymi białymi lampami w suficie. Kraty były metalowe i najwidoczniej bardzo solidne.
Podeszliśmy do celi, a ja zobaczyłam coś czego wolałabym chyba nie widzieć. Seth z zamachem przebił ciało mężczyzny zwykłą rurą.
Poczułam kolejny atak mdłości widząc krew na jego rękach, ale powstrzymałam się od wymiotów.
Brunet odwrócił się, a widząc mnie zacisnął szczękę. Nie spodziewał się tego, że przyjdę tutaj w tym momencie? A może był tak pochłonięty krzywdzeniem drugiego, że nawet nie wyczuł mojego zapachu?
- Masz ją wyjąć rozumiesz? - zawarczałam i czułam rosnący gniew.
- Ana miałaś z nim porozmawiać, a nie bawić się w dobrą matkę - wiedziałam, że był zły i kierował nim gniew.
Sama podeszłam do ofiary i wyciągnęłam z niego rurę rzucając ją z impetem w ścianę , w którą się wbiła. Seth razem z Ivanem spojrzeli na mnie zdziwieni, a ja zdałam sobie sprawę ile siły musiałam mieć, że udało mi się to zrobić.
- Przysięgam, że jeżeli odezwiesz się w trakcie mojej rozmowy, to ta rura trafi w twój brzuch i nie będę mieć na uwadze, że jesteś moim mate - warknęłam ostrzegawczo i czułam jak kolor moich oczu się zmienia.
Byłam zła, bardzo, a on widząc mój gniew wycofał się razem z Ivanem i zamknęli cele. Przyglądali się tylko zza krat, żeby w razie co móc zainterweniować.
Widziałam jak Christian musi cierpieć, ponieważ w jego mętnym spojrzeniu było to widać. Był cały zakrwawiony, a rana w brzuchu nie goiła się tak łatwo. Nic nie mówiąc przykucnęłam przy nim i chciałam wypróbować coś czego dowiedziałam się z dzisiejszego czytania. Złapałam jego zimną dłoń w swoje i skupiłam się. Musiałam dużo myśleć nad tym, że chce złagodzić jego cierpienie i odebrać je. W pewnym momencie poczułam ogromny ból, jakby coś mnie rozrywało i wręcz krzyknęłam czując łzy pod powiekami.
- Ana przestań!- usłyszałam głos Setha, ale nie zrobiłam tego.
Dopiero kiedy usłyszałam głęboki wdech mężczyzny na krześle puściłam jego dłoń. Byłam teraz zbyt słaba na cokolwiek dlatego podparłam się na podłodze i starałam uspokoić. Dwie minuty później wróciłam do siebie i podniosłam się mogąc już zapanować nad sytuacją, która miała miejsce.
- Jak...Jak to zrobiłaś?
- To ja zadaje pytania.
- Wybacz Luno.
CZYTASZ
Moja Na Wieki
WerewolfAnastasia musiała zamieszkać z dziadkami chwilę po tym jak jej rodzice zostali wezwani na wojnę z wygnańcami. W tym czasie wraca syn Alfy powiadomiony o sytuacji przejęcia władzy w stadzie. Co jeżeli pewnej nocy Ana nieświadomie przekroczy granicę i...
