Obudziłam się czując nietypowy ból głowy. Byłam bardzo słaba i niewiele do mnie docierało. Powoli otworzyłam oczy i zobaczyłam jak Seth śpi na krześle obok mojego łóżka. Westchnęłam cicho i poczułam suchość w gardle jak i ustach.
Poprawiłam się wygodniej, ale poczułam ból kręgosłupa.
- Seth? - wyszeptałam, a on zerwał się jak oparzony i spojrzał na drzwi.
- Seth? - powtórzyłam, a on spojrzał na mnie.
- O boże obudziłaś się - szybko złapał mnie za rękę.- Tak bardzo się o ciebie bałem - zaskomlał i ułożył moją dłoń na swoim policzku całując ją od środka.
- Co się stało? - zapytałam cicho.
- Zemdlałaś, uderzyłaś się w głowę i leciała ci krew. Znalazłem cię i od razu udałem do szpitala z lekarzem.
- Ile godzin spałam? - spytałam widząc, że na zewnątrz jest ciemno.
- Dwa dni kochanie..- oznajmił, a ja zmarszczyłam brwi.
- Nie, to nie możliwe..
- Co ty właściwie robiłaś w bibliotece? Mówiłem, że masz na siebie uważać.
- Seth ja..Mogę prosić o wodę? Jestem bardzo spragniona - zmieniłam temat.
Godzinę później leżałam zbadana, nawodniona i troszkę najedzona.
Nadal jednak byłam bardzo osłabiona, a Seth nie chciał mnie opuszczać na krok. Wiedziałam, że rozmawia z nie jedną osobą telepatycznie, ale nie zwracałam na to większej uwagi. Miał na głowie sprawy zarządzania sforą, a siedział ze mną.
- Wilczku? - szepnęłam widząc, że jego myśli odpłynęły za daleko.
- Tak słoneczko? Wszystko dobrze? Jak się czujesz? Boli cię głowa ?
- Mógłbyś..Położyć się obok?
- Jeszcze pytasz.. Oczywiście - zrobiłam mu miejsce, które zajął.
Delikatnie przysunął mnie do siebie, a ja przytuliłam się. Zaciągnęłam się jego zapachem, który ukoił mnie w pewien sposób. Poczułam jak wplata swoje palce w moje włosy, a potem całuje mnie w czoło.
- Bardzo się o ciebie bałem kruszynko.
- Przepraszam.
- Dlaczego zemdlałaś?
- Ja....Zdjęłam zaklęcie.
- Co? - czułam jak rośnie w nim oburzenie.
- Ktoś podstawił mi ostatni składnik, miałam nie skorzystać?- przewróciłam oczami.
- Tak? Nie zdajesz sobie sprawy z czym się bawisz.
- Ja się nie bawię.
- Mała nie zrozum mnie źle, ale twoje zachowanie...
-Chcę rozwiązać coś co może nam pomóc i nie ważne jakie zagrożenie gdzieś tam czycha, ja jestem gotowa zaryzykować jasne? Nie powstrzymasz mnie, a próbując, będziesz się ode mnie oddalał.
- Ana...
- Kiedy stąd wychodzę? - odsunęłam się od niego i położyłam na plechach nie patrząc w jego stronę.
- Aż nabierzesz sił - westchnął i podniósł się z łóżka.
- Świetnie. Najlepiej będzie jak już pójdziesz.
- Anastasia...
- Powiedziałam coś.
Pokiwał tylko głową i nachylił się, żeby pocałować mnie w czoło. Nie protestowałam, ale nie zareagowałam pozytywnie na to. Po prostu jak gdyby nigdy nic nadal leżałam. Po chwili wyszedł, a ja zostałam sama.
CZYTASZ
Moja Na Wieki
WilkołakiAnastasia musiała zamieszkać z dziadkami chwilę po tym jak jej rodzice zostali wezwani na wojnę z wygnańcami. W tym czasie wraca syn Alfy powiadomiony o sytuacji przejęcia władzy w stadzie. Co jeżeli pewnej nocy Ana nieświadomie przekroczy granicę i...
