Ten moment w życiu, kiedy nie wiem czego posłuchać do pisania rozdziału i wpisuję w yt "fajna muzyka" :))))
Poza tym z bólem serca wam oznajmiam, że to tyle na dziś i przynajmniej do piątku nic nie dodam, bo pracuję nad jeszcze jednym jikookiem, który również będzie KxK i również pojawi się tutaj jako druga wersja. Z racji, że to kolaboracja z inną autorką, to proces tworzenia jest trochę dłuższy, dlatego sobie poczekacie.
A tak w ogóle to wiecie co, mam na swoim profilu takie jedno opowiadanie, które kocham ponad wszystkie i dziwnym przypadkiem wpasowało się w KxK, dlatego jeśli nie lubicie KPOPu, a chcielibyście je przeczytać w waszym ulubionym shipie, jakim jest KxK, to zbieram głosy za i przeciw w komentarzach >>>O TUTAJ<<< ;) (ogólnie to opko jest trochę bardzo bekowe xD)
Musiałem ochłonąć. Nie mogłem czytać dalej w tym stanie. Wiedziałem, że później nie dopuściłem się do czegoś tak złego, jak to, więc nie mogłem nadal tego przeżywać. Chociaż szczerze powiem, że kiedy myślę o tym na trzeźwo, to czuję się jeszcze gorzej, niż wtedy.
Cieszę się, że wtedy uciekł. Wtedy przynajmniej nie przeżył swojego pierwszego razu z pijaną osobą, która nie zbyt wiele myśli głową.
Przymknąłem na moment powieki i odetchnąłem. Próbowałem o niczym nie myśleć, jednak Marek zaprzepaszczał moje starania. Stał i uśmiechał się tak, jak lubiłem. W pewnej chwili chłopak zaczął znikać, a mnie ogarniał powoli spokój. Wiedziałem co się święci, więc momentalnie otworzyłem oczy. Nie mogłem zasnąć. Nie mogłem stracić Marka.
Roztarłem dłońmi zmęczone oczy, po czym sięgnąłem po zeszyt i odszukałem notatkę z numerem ósmym, by powrócić do czytania.
Drogi pamiętniku, właściwie cały dzień spędziłem w swoim pokoju. Mogłem to robić, bo nikt mnie nie kontrolował. Gdy rodzice wrócą, może mnie za to spotkać kara, ale nie obchodzi mnie to. Na koniec swojego życia mogę pozwolić sobie na odrobinę bólu, bo przecież żaden żywot nie jest usłany różami.
Tamten dzień nie był dla mnie łatwy. Chciałbym o tym wszystkim zapomnieć, jednak jak na złość całe tamto zajście siedziało w mojej głowie i nie chciało jej opuścić. Naprawdę nie wiem co mnie pchnęło do powiedzenia tych okropnych słów. Ja nie myślałem w ten sposób. To wyszło samo z siebie, ale czasu nie cofnę.
Dodatkowo Czarek cały czas myślał, że zaliczyłem i wypytywał mnie o to, jak było. Skłamałem, że był dobry. Nie chciałem, aby stał się pośmiewiskiem z tego względu, że mi uciekł, bo on zrobił naprawdę dobrze.
Po części straciłem jeden dzień, ale wiesz co? Nie żałuję ani chwili. Miałem czas na przemyślenia, lecz wiem jedno. Myślicielem nigdy nie zostanę. Wnioski, jakie wyciągałem były w stu procentach błędne, ale na początku byłem pewien, że to najlepsze, co mogłem wymyślić.
Sądziłem, że Łukasz zostawi mnie w spokoju, dlatego też zacząłem na poważnie przygotowywać list pożegnalny. Właściwie byłem w trakcie pisania swoich ostatnich słów, kiedy otrzymałem pierwszą wiadomość. Na początku myślałem, że to operator sieci, do której należę, ale za chwilę przychodziły kolejne i kolejne, jakby osoba pisząca była maszyną.
Siedziałem wtedy w toalecie, żeby nikt nie widział, jak szaleńczo wysyłam wiadomość za wiadomością. Jeszcze mogli pomyśleć, że naprawdę się zakochałem, a ja chciałem tylko przeprosić i prosić o kontynuację tych dwudziestu dni.
CZYTASZ
20 dni: kxk
Fanfiction"Dla Ciebie mogłem udawać, że jestem silny, kiedy byłem skrzywdzony" ~ BTS - Fake Love
