#8

27 5 1
                                        

Michael już siódmy raz dzwonił do Luke'a. Po jego wyjściu ze szkoły nie było z nim kontaktu. Dzwonił do niego trzy razy będąc w szkole. Potem udał się do Crystal, by wyjaśnić z nią sprawę zdjęcia. Oczywiście skończyło się na kłótni, którą obserwowało pół szkoły. Po lekcjach Mike poszedł sprawdzić mieszkanie Luke'a. Niestety zastał tam tylko Calum'a, który razem z Ashton'em zaczęli na niego krzyczeć.     Ten natomiast wszystko im wyjaśnił. Nie miał im za złe tego, że byli na niego źli. On sam nie mógł sobie wybaczyć. Prawie dopuścił się zdrady... Właśnie, nadal musiał iść na randkę z Crystal... Tak bardzo tego nie chciał. Teraz jedyne czego chciał, to znaleźć Luke'a. Jego przyjaciele obiecali skontaktować się z nim, gdy czegoś się dowiedzą. Mike zrezygnowany wrócił do swojego mieszkania. Dochodziła godzina 20:30, co oznaczało, że powinien już wychodzić z domu, by iść po Crystal. Postanowił zrobić to głównie dla świętego spokoju... Po odebraniu dziewczyny z pracy udał się z nią na spacer. Gdy byli już w drodze do miejsca, gdzie Mike zamierzał zabrać dziewczynę, oboje usłyszeli dźwięk wiadomości. Mike wyciągnął telefon, by zobaczyć, że wiadomość jest od Calum'a. Następnie przyszła druga. Od nadawcy listu... Obie zdawały się uzupełniać siebie nawzajem... Ta od listownika mówiła o tym, że i Mike o on/ona dotrzymali umowy, natomiast ta od Calum'a zdradzała, gdzie jest Luke... Jego Luke.

Luke nie wiedział co się z nim stało... A raczej nie mógł w to uwierzyć. To działo się tak szybko. W jego głowie co chwilę odtwarzane były zdarzenia sprzed kilku minut. Ale czy to na pewno było kilka minut? Czas tak wolno płynął. Ale minęło aż pół godziny odkąd Luke leżał nieprzytomny. Gdyby nie jakiś przechodzień, mógłby umrzeć... Usłyszał ciche pikanie. Nie mógł dobrze bo usłyszeć. Było jakby stłumione. Chłopak nie mógł też otworzyć oczu. Gdzie się znajdował i co się z nim stało? Tego nie wiedział... Pamiętał tylko te kilka ciosów. A potem ciemność... Nagle usłyszał czyjś głos... Chyba należał do jego przyjaciela.
-Luke, wiem, że prawdopodobnie mnie nie słyszysz... Ale wszystko będzie dobrze, rozumiesz?
I potem znów nastała cisza. A razem z nią ciemność.

Mike szybkim krokiem zaczął kierować się w stronę mieszkania, by wziąć stamtąd najważniejsze rzeczy. Dziewczyna, o której prawie całkowicie zapomniał, podążała za nim próbując go dogonić.
-Michael. Mike! Mikey!!-krzyczała w jego stronę. Ten tylko odwrócił się i warknął w jej stronę.
-Tylko Luke ma prawo mnie tak kurwa nazywać. Zrozumiałaś?-odezwał się głosem godnym najczarniejszego charakteru z jakiegoś thrillera. Dziewczyna tylko pokiwała głową lekko przerażona.
Mike odprowadził dziewczynę tylko do baru i powiedział jej, że ich randka właśnie dobiegła końca. Zostawiła dziewczynę zdumiałą nagłym zwrotem akcji. Następnie udał się do swojego mieszkania, by spakować kilka rzeczy. Wziął dla Luke'a kilka swoich bluz. Uwielbiał, gdy chłopak je nosił... Następnie szybkim krokiem poszedł do mieszkania Luke'a. Spakował ubrania swojego chłopaka i udał się do szpitala...

Luke wciąż nie reagował... Został brutalnie pobity. Prawdopodobnie przez nadawcę listu. Calum nie miał pojęcia co teraz będzie z jego przyjacielem. Kazał swojemu chłopakowi zostać w jego mieszkaniu. Nie chciał, by ten musiał męczyć się w szpitalu. Wiedział, że Ash nie miał dobrych wspomnień związanych ze szpitalem... Postanowił siedzieć przy Luke'u do czasu przybycia Mike'a.

Mike był już przy recepcji. Pielęgniarka dała mu wskazówki, gdzie powinien się udać. Szybko podszedł we wskazanym kierunku. Znalazł salę, na której leżał jego chłopak. Nie mógł patrzeć na takiego Luke'a. Leżącego, bezsilnego. Nie mógł... Z jego oczu zaczęły pojedynczo wypływać łzy. Gdy Calum go zauważył, zabrał od niego torbę z rzeczami Luke'a i położył ją pod łóżko szpitalne. Mike wiedział, że to jego wina. Zaczął się o to obwiniać. Nie mógł pozwolić, by przez niego jego Luke ucierpiał. Poprosił Calum'a, by ten siedział z nim aż się nie obudzi. On sam nie mógłby tego zrobić. Nie chciał patrzeć jak jagi Pingwinek się męczy... Wie, że powinien, ale coś nie pozwala mu tu zostać. To samo coś każe mu iść i dowiedzieć się kto skrzywdził jego chłopaka.
__________
Do następnego, xx

~JWH

IDIOT || mukeOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz