VII

4.3K 107 42
                                        

Jest noc. Obudziłam się ze snu. To był koszmar.

Sen:

-hej mała. Gdzie są rodzice?- mówi mężczyzna w podeszłym wieku.

- w domku.- odpowiadam nie wzruszona.

- ma może chcesz zobaczyć mojego pieska?

- tak, tak tak. - podskakuje z radości i kręcę się dookoła.

- to chodź, jest w moim domku.- mężczyzna widząc, że się waham dodaje.- nie będzie nas tylko 5 minutek. Nie daj się prosić.

- no dobrze.- łapie go za rękę i idę za nim do jakiegoś domu. Po dotarciu na miejsce pytam- gdzie jest piesek?

- musiał pójść na spacerek.- rozgląda się dookoła dodając tym wiarygodności. Jako że jestem mała to wierzę w jego każde słowo. Bo po co ma mnie kłamać? Przecież nic z tego nie będzie miał. - mam jego zdjęcie w pokoju chodź pokarze ci.- łapie mnie za rączkę i prowadzi do pokoju.

- co to jest?- mężczyzna zaciska kajdanki na mojej prawej dłoni.

- bransoletka. Podoba ci się?

-jest śliczna.- mówię aby nie sprawić przykrości.

-to dobrze. Usiądź proszę na łóżeczku zaraz ci podam zdjęcie.- jak mówi tak robię tylko on nie odchodź po zdjęcie. Siada obok mnie i łapie za drugą część mojej bransoletki, przypina ją do belki łóżka, a potem drugą zapina na lewej ręce i robi to samo.

- co pan robi?- boję się. Chcę krzyczeć ze strachu ale nie potrafię. Wtedy on ściąga moje spodnie, a po chwili swoje. Strach przedzierać się przez moje oczy. Zaczynam się szarpać, jednak na próżno.

Wszystko stało się tak szybko, bolało, bardzo bolało.
Gula w gardle nie pozwoliła mi krzyczeć. Jestem bezbronna. I nagle się budzę.

Koniec snu

Byłam taka naiwna jako dziecko, a teraz mnie to prześladuje. Nie nie jestem dziewicą. Miałam 6 lat kiedy to się stało. Nie miałam prawa wiedzieć, że grozi mi niebezpieczeństwo. Byłam przecież dzieckiem.

Z trudem utrzymuje się na nogach. Ręce mi się trzęsą, a nogi jak z waty uginają się pod moim ciężarem. To nie moja wina! Nie chciałam tego!

Ciarki przechodzą przez moje ciało. Jestem taka bezsilna. Gdybym wiedziała. Gdybym mogła cofnąć czas. Nie da się. Co się stało to się stało. Nic nie poradzę. Czas się nie cofa na zawołanie.

Siedzę na łużku. Obcym łóżku. Bije się. Po twarzy spływają mi łzy. Nawet nie znam tej kobiety.

-skoro jest nic to znaczy, że przespałam cały dzień.- mówię do siebie jakby miał ktoś mnie usłyszeć.

Wyglądam przez okno i widzę piękny basen. Ale bym sobie popływała. Jak poparzona wychodzę z pokoju, a pode mną malują się piękne schody.

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Porwana Przez BrataOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz