Ciemny las
Las z którego nie było ucieczki
Baekhyun biegł
Czy uciekał przed kimś?
Nie wiedział
Głośny grzmot błyskawicy
Baekhyun upadł
Postać była coraz bliżej
Bliżej i bliżej
Kolejny grzmot
Zaczął padać deszcz
Spojrzał w górę
Zobaczył sylwetke
Sylwetke dosyć znajomą która teraz
schylała sie w jego stronę
Baekhyun odsuwał sie
By być coraz dalej
Gdy nagle postać...
Baekhyun obudził się z krzykiem. Próbował wypędzić sen z głowy, jednak na nic.
Osoba ze snu oraz ostatnia scena widniała w jego głowie nieustannie. Spojrzał na zegar, było przed piątą rano. Westchnął ciężko zrzucając pościel z nóg. Rozejrzał się po pokoju, po czym wstał zarzucając na siebie luźną bluze. Zszedł na dół do kuchni, by napić się wody. Pomyślał, że jeżeli takie sny będą odwiedzać go w nocy, to nie wytrzyma.
Gdy miał nalać sobie wodę do szklani, usłyszał grzmot. Zaśmiał się pod nosem z dosyć dziwnego zbiegu okoliczności. Napił się, odstawił naczynie i powędrował do sypialni. Usiadł na brzegu łóżka, opierając się łokciami o kolana. Nie zorientował się, kiedy zasnął w pozycji w jakiej usiadł, dopiero budzik go obudził. Ku jego zdziwieniu usnął bez żadnych przeszkód.
Wstał i udał się do toalety wziąć prysznic. Ubrał na siebie granatowe jeansy i białą, luźną koszulke. Zbiegł szybko na dół zabierając z kanapy swoją torbę. Wyszedł z budynku zamykając starannie drzwi.
Szedł pośpiesznie ulicami miasta, tylko aby się nie spóźnić. Miał w planach pojechać samochodem, ale zważywszy na korki, zrezygnował. Nie miał daleko do pracy, wręcz przeciwnie, więc nie miał problemu z dotarciem na czas. Gdy dotarł na miejsce, przeczesał dłonią swoje blond włosy, wchodząc do środka.
Na wejściu od razu przywitał go starszy Pan Lee z ochrony.
-Dzień dobry Panie Byun, mógłby Pan podejść? -zapytał z promiennym uśmiechem na twarzy.
-Tak, jasne, o co chodzi? -zapytał podchodząc do pracownika.
-Ktoś był tutaj przed ósmą i zostawił to. -mężczyzna wyciągnął z pod biurka koperte. -Miałem Panu przekazać.- podał mu list. Byun od razu go zabrał.
-Dziękuje. -zapadła cisza, miał już odejść ale się zatrzymał. -Pamięta Pan jak wyglądała osoba, która to przekazała?
-Musze Cię zasmucić, niestety nie. -westchnął.
-Dobrze, rozumiem, w takim razie do zobaczenia. -Uśmiechnął się delikatnie na odchodne.
Byun ruszył do swojego gabinetu. Naprawdę, osoba która wysyła mu te listy musi mieć nieźle namieszane w głowie. Wyjął klucze od pokoju, otworzył je i wszedł do środka. Zdjął swój płaszcz i powiesił na wieszaku. Spojrzał na zegarek, było po ósmej, co świadczyło o tym że za niecałą godzinę, miał przyjść do niego nowy pacjent. Postanowił przejrzeć kartę nowego pacjenta, by zapoznać się z jego problemem, lecz i tak o więcej będzie musiał pytać. Godzina minęła nieubłagalnie szybko przez co Byun musiał uspokoić się, by ze spokojem przyjąć nową osobę. Parę minut po dziewiątej w gabinecie można było usłyszeć pukanie.
-Proszę. -powiedział lekarz na tyle głośno by ten mógł go usłyszeć.
-Dzień dobry. -do pokoju wszedł mężczyzna średniego wzrostu o czarnych włosach. Był ubrany w zwykły czarny T-shirt i jeansy.
-Dzień dobry, usiądź sobie i powiedz, co cię do mnie sprowadza? -spojrzał na niego z nad papierów, które dotyczyły właśnie jego. Niestety nie mógł z nich wyraźnie zrozumieć z czym zmaga się pacjent.
Kiedy mężczyzna opowiadał mu o swoim problemie oraz o sobie, Byun pisał na komputerze wszystkie potrzebne rzeczy. Chłopak nazywał się Do Kyungsoo, przyszedł do niego ponieważ zmagał się z nagłymi wybuchami agresji. Jego przeszłość też nie była za ciekawa, dlatego Byun zapamiętał istotne informacje by mu pomóc.
Pierwsza wizyta nie minęła zbyt szybko. Niestety Baekhyun już na pierwszym spotkaniu miał okazje zobaczyć, jak wyglądają napady Kyungsoo. Szczerze mówiąc o mało co by nie dostał w twarz, przez zły dobór słów. Nigdny w życiu nie miał styczności z tak agresywną osobą. Na całe szczęście miał jeszcze tylko jednego pacjenta, którego wizyta kończyła się po piętnastej.
Dzień w pracy mijał mu szybko, choć przyszedł czas na uzupełnienie wszystkich papierów, Byun wyrobił się z tym w miarę szybko. Pracę skończył o siedemnastej, a równo po tej godzinie można było usłyszeć dzwonek z telefonu lekarza. Wyjął go z torby i spojrzał na wyświetlacz, oczywiście Chanyeol. Gdyby nie zadzwonił, napewno zapomniał by o spotkaniu.
-Cześć Baekhyun, to jak, masz dzisiaj czas? -zapytał.
-Mam, właśnie wychodzę z biura. -powiedział zakładając na siebie płaszcz, a za chwilę zabierając torbę.
-Bo wiesz, jest taka sprawa, że Jongin dzisiaj nie może. Nie mówi dlaczego, ale mam nadzieje że bez niego też gdzieś ze mną wyjdziesz. -powiedział zmiartwiony.
-Jasne że wyjde, nie ma problemu, tylko musiałbym pójść jeszcze do domu zostawić rzeczy. Jesteś gdzieś w pobliżu?
-Właśnie przechodze obok więc mogę na ciebie poczekać. -odpowiedział uradowany.
-Dobra, to ja już do ciebie ide. -Rozłączył się tym samym kończąc rozmowę.
Przeczesał włosy dłonią wychodząc z gabinetu. Przy wyjściu ukłonił się ochroniarzowi i wyszedł. Stanął przed budynkiem i rozejrzał się. Kiedy zobaczył Chanyeola, a Chanyeol Baekhyuna podeszli do siebie witając się nawzajem. Przez całą drogę rozmawiali na temat tego, jak minął im dzień, co u nich po rzeczy całkowicie nieistotne. Gdy dotarli do mieszkania Byuna, ten otworzył drzwi i weszli do środka.
Przez cały ten czas rozmawiali, oglądali filmy i śmiali się, przez co zanim sie obejrzeli było już ciemno. Gdy Chanyeol miał wychodzić, Baek zaproponował, że go odprowadzi, na co ten sie od razu zgodził. Przy domu Parka pożegnali się jeszcze raz i rozeszli się w swoje strony.
Była dwudziesta druga gdy Baekhyun wszedł do domu. Szczerze mówiąc nie czuł sie w ogóle zmęczony, a myśl o tym, że jutro musi iść do pracy wcale tego nie zmieniała. Zdjął buty oraz płaszcz i udał się do salonu, by sprzątnąć po wizycie Parka. Wziął miseczki, jeszcze z resztkami jedzenia i zaniósł je do kuchni. Zrobił tak z resztą rzeczy, jednak tym razem jego uwagę przykuł skrawek papieru leżący na blacie. Podszedł więc i wziął go do ręki. Rozłożył papierek, z myślą że nic tam nie będzie. Jednak mylił się. Na karteczce pisało:
"Nie ignoruj mnie skarbie"
Byun jeszcze raz przeczytał zapisaną treść, jednak nic sobie z tego nie zrobił. Podarł ją i wyrzucił do kosza. Przypominając sobie, że dostał list jeszcze rano, wyjął go ze swojej torby i od razu otworzył.
"Nawet nie próbuj się spotkać z tym twoim Chanyeolem, jesteś mój, lepiej pamiętaj"
Rozejrzał się drąc również i tą karteczke. Nie brał tego na poważnie, bo niby czemu białby to robić? Gdyby przejmował się każdym listem od "tajemniczej osoby" wziąłby urlop i nie wychodził z domu. Wyrzucił małe kawałeczki do kosza i wrócił do chowania rzeczy do zmywarki.
Byun około dwudzistej trzeciej wziął prysznic i położył się do łóżka. Jeszcze zanim zasnął przejrzał dokumenty nowego pacjenta i ostatecznie dał sobie odpocząć.
CZYTASZ
stalker | [sebaek]
Fiksi PenggemarŻycie jest jak kwiat...a co jeśli w jego życiu pojawi sie chwast? Byun Baekhyun jest psychologiem dla osób z trudną przeszłością oraz problemami psychicznych. Pewnego dnia przychodzi do niego Oh Sehun, lecz nie po to co inni, ale by zostawić wiadomo...
![stalker | [sebaek]](https://img.wattpad.com/cover/182598939-64-k526603.jpg)