Baekhyun obudził się ze strasznym bólem głowy. Było około siódmej rano. Średnio pamiętał co stało się wczoraj, był zmęczony i dosłownie miał pustke w głowie, kiedy myślał o wczorajszych wydarzeniach.
Zamaszystym ruchem spróbował się podnieść, jednak coś szarpnęło go z powrotem.
Obkręcił się by zobaczyć co było tego powodem. Jego ręka była przyczepiona kajdankami do ramy łóżka.
Nie ukrywał, był wkurzony i to bardzo, jednak miał pewne obawy co do tego, czy tylko i wyłącznie spał.
Szarpnął ręką próbując się uwolnić, jednak na nic, ani drgnęły z resztą nie dziwne. Szarpał jednak nieustannie mając nadzieję, że jednak coś to zmieni. Po krótkim czasie zrezygnował bezsilnie opadając na łóżko.
Myślał w tej chwili o tym, co może zrobić bo przecież musi iść do pracy, nie widział innego wyjścia. Nie mógł czekać aż ktoś zainteresuje się jego nieobecnością.
Sięgnął po telefon, mając nadzieję, że znajduje się on w tym samym miejscu, gdzie położył go wczoraj. Westchnął wchodząc w listę kontaktów.
W jego głowie powstało pytanie, jak komukolwiek o tym powie? Nie mógł od tak oznajmić, że obudził się przypięty kajdankami do łóżka i nie wie jak się odpiąć. Chociaż, może i nie jest to złe rozwiązanie? W końcu, co jeżeli ktoś uzna to za żart?
Ostatecznie wybrał numer do Kaia mając nadzieję że odbierze, jednak ten nie odebrał. Drugim wyborem był Chanyeol. Zniecierpliwiony zadzwonił do niego i na całe szczęście odebrał.
-Halo? Baekhyun? Co sie stało że dzwonisz do mnie o takiej porze? -usłyszał zaspany głos w słuchawce.
-Pomóż mi prosze, jesteś moją jedyną nadzieją. -powiedział na jednym tchu.
-Hm? Jak to jedyną nadzieją. -powiedział wyraźnie zdziwiony. -Co się stało?
-Bo ja... -zawiesił się nie wiedząc jak to powiedzieć.
-Ty...co?
-Bo on tu wczoraj był i...-tym razem przerwał Chanyeol.
-Ten psychol?! -w słuchawce wyraźnie można było usłyszeć jak chłopak się poderwał. -Jak to był u Ciebie?! Nic Ci nie zrobił?
-Nie, to znaczy chyba nie, bo ja...nie pamiętam. Przyjedź proszę nie mogę sie nawet ruszyć.
-Dlaczego nie możesz sie ruszyć? Baekhyun mów z sensem do cholery.
-Przypiął mnie do łóżka kajdankami i nie moge nic zrobić no. -powiedział zażenowany całą tą sytuacją. -Nie wiem czy mi czegoś nie zrobił...
-Jade, nie ruszaj sie nigdzie...to znaczy po prostu jade. -Rzucił krótko po czym się rozłączył.
Baekhyun rzucił telefon na materac łóżka i westchnął ciężko. Było to dla niego żenujące. Nie lubił prosić kogokolwiek o pomoc, pokazując przy tym że nie potrafi sobie poradzić.
Nagle w pokoju rozległ się dzwonek z telefonu Byuna. Podniósł go patrząc na wyświetlacz na którym widniał nieznany mu numer. Znudzony odebrał połączenie.
-Dzień dobry, jak się spało skarbie?
Baekhyun chwilę nie odpowiadał, bo szczerze mówiąc nawet nie wiedział jaki obrać stosunek do nieznajomego.
-A jak sie miało spać, co? Z resztą mów gdzie jest ten cholerny klucz od tych kajdanek! -zamiast odpowiedzi usłyszał cichy chichot.
-Nic nie jest takie łatwe w życiu, swoją drogą, już taki odważny sie zrobiłeś? Wczoraj wyglądało to inaczej.
-Nie obchodzi mnie to, mów gdzie są klucze.
-Szukaj. -zaśmiał się, Baekhyun tylko fuknął ze złości.
-Za niedługo i tak będziesz już u mnie, a twój książe tym razem ci nie pomoże, jeszcze się dzisiaj zobaczymy słońce. -powiedział kończąc rozmowę.
Baekhyun po usłyszeniu charakterystycznych trzech sygnałów, rzucił telefon na łóżko. Jak sie spodziewał, urządzenie spadło z hukiem na podłoge. Zrezygnował już całkiem z próby podniesienia go bo wiedział że mu się nie uda.
Po piętnastu minutach Byun usłyszał jak jego drzwi wejściowe się otwierają. Odruchowo chwycił za poduszke gdyby w razie czego mógł się trochę obronić. Czekał zastanawiając się czy jest to Chanyeol, bo jednak trochę od ich rozmowy minęło. Gdy drzwi od jego pokoju otworzyły się, rzucił poduszką nie biorąc pod uwage kto to.
-Tak sie odwdzięczasz że przyjechałem ci pomóc? -powiedział Chanyeol podnosząc poduszkę którą dostał w twarz.
-Przepraszam. -zaśmiał się. -Myślałem że to ktoś inny.
-Mniejsza z tym. -również sie zaśmiał. -Masz jakiś kluczyk od tych kajdanek?
-Problem w tym że nie, dzwonił do mnie i powiedział żebym szukał...
-Baekhyun, wiesz że będziesz musiał to zgłosić, teraz tylko zrobił to, skąd wiesz co będzie później?
-Wiem. -westchnął. -Ale boje się że będzie tylko gorzej, a policja nic z tym nie zrobi.
-Jeśli masz dowody to na pewno tego nie zignorują.
-Nie mam ich, to znaczy...miałem. Gdybym je miał już dawno poszedł bym to zgłosić.
Rozmawiając jeszcze chwilę, Chanyeol zaczął brać się za otwieranie kajdanek. Niezbyt szybko mu to poszło. Trudno jest jednak pozbyć się ich bez klucza. Co prawda Chanyeol chciał to zrobić w nieco drastyczny sposób, jednak zważając na Byuna zrezygnował.
Minęło sporo czasu odkąd Park przyjechał do blondyna, a jeszcze więcej zanim udało mu się go uwolnić. Na całe szczęście tyle wystarczyło bo Baekhyun z nerwów mógłby nie wytrzymać. Z początku gdy czarnowłosy go uwolnił miał zamiar lecieć do pracy i to w dosłownym tego słowa znaczeniu. Zawsze uprzedzał szefa i innych, że go nie będzie. Chanyeol jednak wybił mu to z głowy. Było to niepotrzebne, nie dość że czuł się źle to będzie spóźniony. Gdy Baekhyun podniósł się z łóżka, Chanyeol od razu zauważył "coś" na jego szyi.
-Baekhyun. -zaczął niepewnie.
-Hm? -spojrzał na niego pytająco.
-Bo...masz ślady na szyi.
-Co?! Jakie ślady?! -poderwał się nagle i wybiegł z sypialni, od razu pędząc do łazienki. Oglądał malinki przejeżdżając po nich palcami. Nagle z jego ust wydobył się jęk rezygnacji. Wrócił do sypialni i rzucił się na łóżko.
-Jak ja jutro pójdę do pracy?
-Nie pójdziesz. -powiedział wystraszony nagłym podniesieniem się Baekhyuna z łóżka.
-Nie moge nie iść, wiesz jak- -Chanyeol przerwał mu. Złapał go za dłoń i pociągnął za nią zmuszając blondyna by usiadł.
-Wiem, ale jak możesz teraz przejmować się tylko i wyłącznie pracą, co? Nie bierzesz pod uwage w ogóle swojej sytuacji, to co może się stać, przestań myśleć o pracy, dobrze? -powiedział wręcz na jednym tchu. Baekhyun westchnął, lecz szczerze mówiąc był w szoku.
-Dobrze...jutro poprosze o urlop, masz racje.
Wspólnie z Chanyeolem spędzili dużo czasu na rozmowie tak naprawdę o niczym, biorąc poprzednią konwencję w niepamięć. Od dawna nie mieli czasu by na spokojnie porozmawiać, a gdy taka okazja sie nadarzyła, nie chcieli jej przepuścić. Siedzieli w swoim towarzystwie do późna, dopóki późna godzina nie zmusiła Chanyeola do opuszczenia domu blondyna. Obydwoje jednak nie wiedzieli, że mają tylko niecały tydzień by się sobą nacieszyć.
CZYTASZ
stalker | [sebaek]
FanfictionŻycie jest jak kwiat...a co jeśli w jego życiu pojawi sie chwast? Byun Baekhyun jest psychologiem dla osób z trudną przeszłością oraz problemami psychicznych. Pewnego dnia przychodzi do niego Oh Sehun, lecz nie po to co inni, ale by zostawić wiadomo...
![stalker | [sebaek]](https://img.wattpad.com/cover/182598939-64-k526603.jpg)