Rozdział 14

1.1K 90 41
                                        

Już po kilku minutach, od kiedy Autoboty znalazły się na statku, usłyszałaś dźwięki strzelania. Widocznie kierowali się w tę samą stronę, co Ty. 

Przemykałaś się korytarzami nie chcąc, by ktoś Cię przyuważył. Wtem, usłyszałaś za sobą ciężkie kroki. Schowałaś się za ścianą i wychyliłaś, aby sprawdzić, kto zaszczycił Cię Twoją obecnością. Kamień spadł Ci z serca, kiedy okazało się, że to Arcee. 

-Arcee! - Krzyknęłaś, a Autobotka od razu odwróciła się w Twoją stronę. W kilka sekund znalazła się przy Tobie. Klęknęła i zaczęła Cię oglądać. Powstrzymałaś ją, chwytając za palec - Ze mną w porządku! Co z tobą? Gdzie reszta?

-Rozdzieliliśmy się. Wiesz, gdzie jest trzymany Bumbelbee? 

-Nie, ale mam pewne podejrzenie - powiedziałaś, a Arcee przetransformowała się w motor. Od razu zajęłaś miejsce za kierownicą. 

-Prowadź. 

***

Knockout czuł, że coś się święci, kiedy zamiast Ciebie, w drzwiach jego laboratorium stanął Megatron z Soundwave'm i Starscream'em. 

-Gdzie jest (Imię)?

-Nie wiem. Przyszła tu dzisiaj w ogóle? - Spytał, a Lord Megatron uderzył stalową ręką w blat, zostawiając tam wgłębienie. 

-Tak! I zdjęła nasze zabezpieczenia, przez co te cholerne Autoboty niszczą mój statek! - Krzyknął rozwścieczały, po czym odwrócił się do swoich podwładnych - Macie znaleźć Autoboty i człowieka, zanim odkryją, gdzie jest zwiadowca! Kobieta ma być żywa, policzę się z nią osobiście!

Knockout uchylił usta, aby zaprzeczyć, ale koniec końców nic nie powiedział. (Imię), coś Ty najlepszego zrobiła?

***

W dosłownie kilka minut znalazłyście się w prostym korytarzu z rzędem drzwi w ścianach. Sprawdziłyście chyba wszystkie cele, ale nigdzie nie było Bee! Autobotka już chciała wjechać w inne miejsce, ale coś zaświtało Ci w głowie. 

-Nie! On tu jest - powiedziałaś, dokładnie przypatrując się ścianie na końcu pomieszczenia.

-(Imię), nie ma czasu do stracenia - mówiła, ale zamiast się posłuchać, podeszłaś do metalowej konstrukcji i zaczęłaś w nią pukać. Twoje oczy zaszkliły się nadzieją. Cofnęłaś się kilka metrów i powiedziałaś Autobotce, aby stanęła za Tobą. Bez słowa wyjaśnień, wyciągnęłaś pistolet i strzeliłaś w ścianę, robiąc w niej sporej wielkości dziurę. 

-To był mój pierwszy projekt na zlecenie. Drzwi, których nie da się wykryć - wyjaśniłaś, po czym szybko podbiegłyście do pomieszczenia. W środku było zupełnie ciemno, dopóki Arcee nie znalazła włącznika światła. Kiedy kilka lamp rozświetliło pokój, ujawniając jego mroczne tajemnice, gwałtownie wciągnęłaś powietrze. 

Bee tu był. Leżał nieprzytomny na podłodze, w kałuży Energonu. Optyki miał przymknięte i w ogóle się nie ruszał. 

Arcee znalazła się przy nim pierwsza. Przyłożyła palce do jego kabli przy szyi i spojrzała się w Twoją stronę. Te kilka sekund, w których sprawdzała, czy żyje, trwała wieczność. Uśmiechnęła się smutno. 

-Czuje puls. Słaby, ale jest! 

Przetarłaś mokre oczy i zachichotałaś cicho. Zdążyłyście. 

Również podeszłaś do żółtego mech'a i razem próbowałyście jakoś go ocucić. Przy okazji, sprawdziłaś jego ranę. Energon już się nie wylewał, jakoś udało mu się zregenerować. 

Knockout x HumanReaderOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz