- Mam dla ciebie zadanie.
Izuku przełknął ciężko ślinę i wpatrywał się w milczeniu w Romero. Mężczyzna podszedł do niego powoli o poklepał go delikatnie po głowie.
- Czy już czujesz się lepiej?
Midoriya zacisnął powieki, kiedy mężczyzna pociągnął go lekko za loki. Kiwnął szybko głową na tak i niepewnie spojrzał na swojego szefa. Fujimi uśmiechnął się szeroko i klasnął w dłonie.
- Świetnie! A więc chciałbym, żebyś się umył.
Piegowaty poczuł się nieco skołowany. Obserwował jak Romero podchodzi do jednej ze ścian, wyciąga pilot i klika jakiś przycisk. Już po chwili na pozór jednolita i gładka powierzchnia rozsunęła się, ukazując niewielką, ale ładną łazienkę.
- Bez urazy, ale zaczynasz śmierdzieć. Zostawię cię teraz. Masz 15 minut. Miłej kąpieli życzę.
I wyszedł. Midoriya wstał i skierował się do nowo odkrytego pomieszczenia. Szybko zrzucił z siebie ubranie i wszedł pod prysznic. Kiedy jego skóra spotkała się z ciepłymi kroplami, mruknął przeciągle i zamknął oczy. Tego mimo wszystko potrzebował. Po kilku minutach stania bez ruchu, zaczął się namydlać, zaczynając od włosów. Przez myśl przeszło mu, żeby je ściąć, ale szybko zrezygnował z tego pomysłu. Lubił, kiedy te zielone loki przysłaniały mu widok na świat. Czuł się wtedy trochę bezpieczniej.
Kiedy skończył się myć, wyszedł z kabiny i wytarł się szybko. Nałożył na siebie przygotowane przez kogoś ubrania i wysuszył włosy, rozczesując je i spinając w rozpadającą się, drobną kitkę z tyłu głowy. Wyszedł z łazienki, czując się jak nowo narodzony. Dopiero teraz zauważył, że w pokoju jest tak ciemno, bo rolety są zasłonięte. Podszedł do okna i wpuścił promienie słońca. Uśmiechnął się wesoło, widząc czyste, błękitne niebo.
Chwila spokoju nie trwała długo. Do pokoju wszedł Romero. Izuku natychmiast odwrócił się w stronę mężczyzny, który pchał do niego wózek z jedzeniem. Na talerzu leżały naleśniki i...
- Herbata z imbirem, pamiętam, że lubisz.
Midoriya poczuł tępe pulsowanie w skroniach, ale nie dał tego po sobie poznać. Wziął szybko posiłek i zjadł go bez słowa. Jego szef przyglądał mu się w ciszy, a gdy chłopak skończył jeść, uśmiechnął się.
- Dobrze, skoro już jesteś w formie. Możemy przejść do konkretów. Dzisiaj wieczorem przyjdę do ciebie i poznasz swoje zadanie. Kiedy je wykonasz... No po prostu się pożegnamy.
- P-przepraszam, szefie, ale ja...
- Dziecko, powinieneś być wdzięczny. Widziałem twoje ucho. Jeśli nie umiesz się zabić, to zostaw to komuś innemu.
Romero nie dał zielonowłosemu dojść do słowa. Po prostu wyszedł. Midoriya opadł na łóżko i ukrył twarz w dłoniach. Nie trwał w zadumie zbyt długo. Postanowił sobie, że nie da się tak traktować. Może poprzednim razem „bunt" nie wyszedł mu zbyt dobrze, jednak teraz robił to dla nieco większej ilości osób.
Znowu spojrzał przez okno i uśmiechnął się szeroko.
- Czekajcie na mnie.
————————————————————
Wybaczcie, że rozdziały takie krótkie, po prostu chciałam zrobić wam mini „maraton". Obawiam się, że zniknę na parę dni, bo następny rozdział planuję zrobić...No dłuższy niż wszystkie inne.
CZYTASZ
And The End {BakuDeku}
FanfictionIzuku nigdy nie spełnił swojego marzenia. Brutalnie uświadomiony przez świat o swojej niemocy, został policjantem. Tam odkrył swój inny talent. Talent do zabijania. Talent, którego nie chciał. Talent, który go zniszczył. Nie tak to sobie wszystko w...
