36

3.2K 356 99
                                        

- Ale jak to się stało!?

Wściekły głos brunetki zagrzmiał w pomieszczeniu. Katsuki wzruszył ramionami.

- Pieprznął we mnie wazonem, wywalił się i zemdlał. Kij go wie. Podobno miał być zdrowy.

Uraraka pokręciła głową z niedowierzaniem na jego luźny ton. Przez całe życie starała się zrozumieć Bakugou i jego podejście do świata. Czasami nawet zazdrościła mu tej olewki. Już miała się na niego wydrzeć, ale dostrzegła delikatne drżenie jego dłoni. Złagodniała momentalnie.

Katsuki powiódł za jej spojrzeniem i zrozumiawszy co widzi, wcisnął ręce do kieszeni, odchodząc od niej.

- Budzi się.

Opanowany głos Iidy przywołał ich oboje do porządku. Wszyscy zebrali się dookoła kanapy, na której leżał Izuku. Chłopak powoli otwierał oczy, z jękiem bólu na ustach. Złapał się automatycznie za głowę, gładząc się po włosach.

Po chwili jednak gwałtownie poderwał się do siadu i rozejrzał dookoła. Zawiesił wzrok na Katsukim, a w jego oczach zebrały się łzy. Stanął na równe nogi, zaciskając go w szczelnym uścisku.

- Co ty robisz!?

Blondyn zaczął miotać się jak ryba i w końcu udało mu się odepchnąć piegowatego. Spojrzał na niego z miną „kurwa?" i rozłożył ręce.

Midoriya splótł palce u dłoni i zaczął się nimi bawić i rozglądać nieco nieobecnie po domu.

- Nie wziąłeś leków, prawda?

Tenya zanim postanowił przyjechać, odwiedzić Izuku, rozmawiał na temat schizofrenii ze znajomym psychiatrą. Izuku ewidentnie miał napad halucynacji, których nie był w stanie oddzielić od rzeczywistości.

- Nie ma leków, nic już nie ma.

Wybełkotał, opadając na kanapę. Nie zarejestrował jeszcze faktu, że jego dawny przyjaciel, którego nie widział od Bóg wie kiedy, siedzi obok niego w salonie.

- Gdzie powinny być? Może je przeoczyłeś?

Brunetka położyła Deku rękę na ramieniu, pytając łagodnie. Chłopak pokręcił głową.

- W łazience. Powinny być w łazience, ale nie ma.

Uraraka spojrzała na Iide prosząco. Chłopak pokiwał głową ze zrozumieniem i poszedł poszukać leków, które były na swoim miejscu od samego rana. Ewidentnie Midoriya już obudził się podczas ataku.

Wrócił z lekarstwami i podał je przyjacielowi. Piegowaty patrzył się na nie z wytrzeszczonymi oczami. Ostatecznie jednak z naprawdę zdegustowaną miną, ale jednocześnie ulgą, wziął odpowiednią dawkę.

- Dziękuje, Iida.

Mruknął i po chwili dotarło do niego, że to naprawdę Tenya.

- O cholera!

And The End {BakuDeku}Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz