- I się z nim przespałeś?
- Nie patrz tak na mnie, do kurwy nędzy. Sam zaczął i był w pełni świadomy tego co robi!
- Tu się puknij! Był załamany! Tak wynika to z twoich opowieści.
- Jesteś zazdrosny, czy co!?
- Nie jestem, nie spotykam się już z nim. Ma prawo robić co chce, ale posłuchaj. Jednak byłem jego chłopakiem i jeśli myślisz, ze tego nie robiliśmy, to się grubo mylisz. On przeżywa takie rzeczy. Nie bagatelizuj ich w tak-
- Jakie bagatelizuj? Nie mamy już po piętnastu lat, do cholery! Oboje jesteśmy dorośli! Tu się pierdolnij, mrożonko.
Katsuki popukał się w czoło i już miał odchodzić, ale Todoroki złapał go za koszulę.
- Taki zawsze opanowany, a tu proszę.
Bakugou parsknął pod nosem.
- Midoriya to ciągle mój przyjaciel. Nie ufam ci w przeciwieństwie do niego.
- Jest d-o-r-o-s-ły.
Blondyn niedbale przeliterował ostatnie słowo i strzepnął z siebie ręce Shoto. Ostatecznie Heterochomik się uspokoił i usiadł na kanapie, żeby dopić kawę, którą w biegu zamówił na wynos. Akurat miał wolne, dlatego wiadomość, że Izuku się znalazł niezmiernie go ucieszyła. Jak przyszedł, zastał Katsukiego wręcz śpiącego na piegowatym. Obudził jedynie Bakugou, bo widząc stan Midoriyi, chłopak nawet nie uniósłby tyłka z łóżka. Kiedy usłyszał całą historię, oczywiście bez szczegółów, wściekł się. Skoro Izuku miał atak paniki logicznym było, że raczej nie powinni się pieprzyć. Przepraszam. Wręcz rżnąć. Chociaż Todoroki sam nie był pewny, jak by się zachował w takiej sytuacji. Ostatecznie szybko się uspokoił. Jego zdenerwowanie było też spowodowane stresem w pracy. Ciągle pracował nad jedną dosyć skomplikowaną i niecierpiącą zwłoki sprawą. Mało sypiał, nie odżywiał się dobrze i to wszystko zaczynało się na nim odbijać. Dzień wolny, to najważniejszy moment w pracy bohatera. Tak powtarzała mu mama, gdy wybiegał z domu nawet bez śniadania. Spojrzał na czerwonookiego, który skierował się do drzwi.
- Gdzie idziesz?
Blondyn nie opowiedział. Zniknął na pare minut, ale po chwili wrócił z jakąś staruszką u boku, która niosła talerz, na którym leżał kurczak. Wyśmienicie pachnący kurczak. Shoto zaburczało brzuchu, ale nie zapomniał o manierach. Wstał, ukłonił się szybko.
- Dzień dobry. Bakugou, co to za kobieta?
- To Mutou Miko, sąsiadka Deku.
- Witaj, Shoto!
Todoroki zmieszał się w pierwszej chwili, ale nic nie powiedział. Był zbyt skupiony na kurczaku.
- Wczoraj zaproponowała nam śniadanie, ale skoro przylazłeś, to lepiej zjeść tutaj, niż się do niej wpraszać.
Staruszka zaśmiała się i położyła jedzenie na stół. Obaj mężczyźni oderwali wzrok od mięsa i podążyli spojrzeniem za Miko, która zaczęła szperać w kuchni. Wyjęła talerze, sztućce i rozłożyła wszystko na stole.
- Nie martwcie się, Izuku pozwala mi się u niego tak rozgaszczać. Chodźcie i wybierzcie sobie kubek. Ten chłopak ma fioła na tym punkcie.
Todoroki uśmiechnął się delikatnie i wszedł do kuchni. Wybrał sobie kubek z kotem w kosmosie, bo...sam nie wiedział. Po prostu mu się spodobał. Bakugou jednak nie miał zamiaru bawić się w takie idiotyczne rzeczy.
- Katsuki, proszę, wybierz sobie kubek.
Miko spojrzała na niego prosząco.
- Nie ma opcji.
- W taki razie ja ci wybiorę.
Blondyn jedynie wzruszył ramionami. Już po chwili trzymała dłoniach najzwyklejszy na świecie niebieski kubek, wypełniony herbatą. Kiwnął głową w ramach podziękowania i wziął spory łyk. Usiadł obok Todorokiego przy stole i rozwalił się na krześle.
- Jeszcze tylko pójdę obudzić Izuku i możemy jeść.
- Nie czekaj, ja go obudzę!
Katsuki wstał natychmiast z miejsca. Raczej nie chciał, żeby jakaś babcia pomyślała sobie nie wiadomo co. Nie zdążył jednak, bo Miko otworzyła drzwi.
- O, Izuku, wstałeś już.
Z pokoju wyłonił się Midoriya. Był ubrany w golf i dresy. Uśmiechnął się delikatnie na widok sąsiadki.
- Tak, tak. Jecie?
Midoriya zaciągnął się zapachem kurczaka i westchnął. Miko zaśmiała się i wzięła go pod rękę, prowadząc do salonu. Posadziła siłą na krześle i usiadła na przeciwko. Izuku przywitał się z Shoto delikatnym uśmiechem i zerknął niepewnie na Bakugou, który był wpatrzony w dno kubka.
- Co to do kurwy nędzy ma być?
Midoriya poczuł się przez chwilę zmieszany, ale kiedy dostrzegł jaki „egzemplarz" Katsuki trzyma w dłoni, zaśmiał się perliście. Dawno nieodczuwane ciepło rozlało się po jego wnętrzu, a na policzki wkradł się delikatny rumieniec. Todoroki zerknął do kubka. Uniósł wysoko brwi, a jego usta zadrżały, powstrzymując się od śmiechu.
- Wiedziałam, że ci się spodoba, Katsuki.
Na samiutkim dnie kubka, spod niedopitej herbaty wystawała dłoń, która pokazywała środkowy palec.
- Gadaj nerdzie, skąd masz takie powalone rzeczy!?
Bakugou gwałtownie odłożył naczynie na stół i poderwał się z miejsca. Deku mimowolnie odchylił się do tylu, ale nie przestawał chichotać.
- T-to z moich misji, Kacchan! Zawsze kupowałem kubki w miejscach, do których mnie wysłali!
Piegowaty nie pamiętał kiedy ostatnio tak luźno wspomniał o swojej pracy. Nie było lęku, nie było łez. Jedynie pogodny uśmiech widząc, jak Katsuki przygląda się ze zmarszczonymi brwiami i nieznacznie uniesionymi kącikami ust, w figurkę.
Zaczęli jeść, a Midoriya nigdy nie przypuszczał, że jedzenie może sprawić mu tyle przyjemności. Praktycznie czuł, jak ruszają mu się uszy. Katsuki i Shoto nie pozostawali mu dłużni. Cała banda w mniej niż piętnaście minut pożarła całego kurczaka. Midoriya mimo dobrego nastroju, nie mógł przestać rzucać Bakugou niepewnym spojrzeń, które blondyn odwzajemniał. Kiedy Miko zajęła Todorokiego jakąś historią, Katsuki złapał Izuku za ramię i pociągnął do pokoju. Przyszpilił go do ściany, kładąc ręce po obu stronach jego głowy.
- Więc?
Deku zadrżał na dźwięk jego głosu i spuścił wzrok. Zaczął bawić się skrawkiem rękawa od swojej bluzy.
- J-ja przepraszam..
Katsuki uniósł brew.
- Nie podobało ci się?
- N-nie! To nie tak! Bardzo dziękuje, za pocieszenie!
Czerwonooki zastygł. Odsunął się powili od piegowatego z chłodną miną.
- Pocieszenie?
- T-tak...znaczy...było mi bardzo przykro i-i...
- Pocieszenie.
Bakugou powiedział to bardziej do siebie. Odbił się gwałtownie od ściany i wyszedł z pokoju, nerwowo zakładając buty.
- K-Kacchan! Gdzie idziesz?
- Spierdalaj.
Chłopak syknął przez zaciśnięte zęby i wyszedł z mieszkania, trzaskając drzwiami.
CZYTASZ
And The End {BakuDeku}
FanfictionIzuku nigdy nie spełnił swojego marzenia. Brutalnie uświadomiony przez świat o swojej niemocy, został policjantem. Tam odkrył swój inny talent. Talent do zabijania. Talent, którego nie chciał. Talent, który go zniszczył. Nie tak to sobie wszystko w...
