W złym momencie

2.8K 172 495
                                        

Ból rozlewający się po moim całym ciele był nie do wytrzymania. Tylko twoje ramiona ukoiły moje cierpienia zamykając mnie w szczelnym uścisku. Szepcząc ciche słowa do mojego ucha zapewniałeś, że będzie dobrze.

Kilka dni temu gdy schodziłem ze schodów podwinęła mi się noga przez co prawie spadłem na sam dół. W ostatnim momencie Syriusz złapał mnie w pasie, a potem nakrzyczał, że mogło mi się coś stać. Oczywiście zaraz przeprosił. Im bliżej porodu tym bardziej jest zdenerwowany. Gdy chciałem się przewietrzyć ubrał mi czapkę pomimo tego, że jest lipiec. Wiem, że chce dla mnie jak najlepiej, ale czasami mógłby odpuścić.

Niedawno kupiliśmy mugolski telewizor, który od razu przyciągnął jego uwagę. Potrafi siedzieć przed nim cały dzień. Schodząc na dół usłyszałem, że dalej coś ogląda. Wywróciłem oczami i trzymając się za brzuch podszedłem do niego. Z fascynacją wpatrywał się w ekran.

-Powienieneś przestać już to oglądać. Jesteś uzależniony- wyłączyłem telewizor za co spojrzał na mnie z wyrzutem.

-Dlaczego to wyłączyłes? Właśnie miał jej się oświadczyć- założył ręce na piersi i zrobił naburmuszoną minę.

-Lily mówiła, że musi nam cos powiedzieć. Za niedługo powinna przyjść- usiadłem obok niego i położyłem głowę na jego ramieniu. On uśmiechnął się lekko i pogładził mnie po włosach.

-Boisz się jak to będzie?- zapytał nie spuszczając ze mnie wzroku- Zostało już mało czasu- dotknął mojego brzucha.

-Nie wiem, ale moja mama straszyła mnie, że ten ból będę pamiętać do końca życia. Za to Andromeda mówiła, że nie było aż tak źle. Wolę wierzyć w tą drugą wersję- odwzajemniłem jego uśmiech.

-Będzie dobrze- pocałował mnie w czoło. Po chwili podniosłem się z zamiarem pójścia do łazienki. Przeszedłem kilka kroków gdy pocułem okropny ból. Zgiąłem się w pół i złapałem się za brzuch. Syriusz natychmiast znalazł się przy mnie- Co się stało?

-Ah.. Boli- wydusiłem zaciskając oczy. Trzymał mnie mocno żebym nie upadł. Był przestraszony nie wiedział co się dzieje. Spojrzałem w dół i gdy pod moimi nogami zobaczyłem niewielką kałużę przestraszyłem się- To już.

-Jak to już? Co już? Jeszcze nie jestem gotowy- zaczął panikować- Co mam zrobić? Merlinie nie wiem co robić.

-Aportuj nas. Natychmiast!- ból minimalnie przeszedł, ale z usłyszanych opowieści wiedziałem, że zaraz powróci. Trzymałem mocno jego ramiona. Wyciągnął z kieszeni różdżkę, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć z kominka wyszła rudowłosa.

-W świętym Mungu wprowadzili zakaz przyjmowania wilkołaków, ale spokojnie mamy jeszcze czas żeby...- przerwała gdy nas zobaczyła. Otworzyła szeroko oczy- Na Merlina- podbiegła do mnie.

-Jak to nie przyjmą? Co to ma znaczyć!?- krzyknął rozzłoszczony Syriusz- Nie mogą tak robić. To nieludzkie.

-Remusie bardzo boli? Trzeba cię położyć- dotknęła mojego ramienia. Odpowiedziałem jej krzykiem gdyż ból znów przeszył moje ciało. Czułem się jakbym płonął. To nie przypominało ani trochę opowieści żadnej z kobiet. Nie wyobrażałem sobie takiego bólu.

-Lily co robić? Nie można czekać- wziął mnie delikatnie na ręce. Skuliłem się próbując przerwać ten stan. Dziewczyna natychmiast wyczarowała patronusa i wysłała go do kogoś.

Bez ciebie || WolfstarOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz