S E V E N T E E N

6.1K 278 87
                                        

Daya patrzyła na mnie z drugiego końca stołu.  Przesuwała swoją sałatkę bez zainteresowania, delikatnie marszcząc brwi. Reszta dźwięków zmieniła się w jeden, wielki bałagan. Wyglądała na zaciekawioną, jakby starała się rozwiązać jakiś trudny przykład matematyczny. - Uh... Day? - Uniosłem brew w oczekiwaniu.

- Hm? - Wybudziła sie z transu, patrząc na mnie. Nie zwracała uwagi na rozmowy trwające wokół nas.

Kopnąłem ją ostrzegawczo pod stołem, powodując, że jęknęła z bólu i zaskoczenia. - Przestań. - Syknąłem, moje oczy rozglądały się nerwowo.

- Staram się to sobie wyobrazić. - Odparła, ignorując rozmowy naszych innych znajomych. - Ty i... - Zerknęła, patrząc na Theo. Jego głowa poruszała się, gdy pisał esej z niesamowitą szybkością. Jego jedzenie było nietknięte. - Jest uroczy. - Skomentowała. - Nie masz nic przeciwko temu, że tak mówie?

- Dlaczego miałbym? - Zaszydziłem, starając się odepchnąć niepokój. Miałem nadzieję, że moi pozostali przyjaciele nie zdecydowali się podsłuchiwać. Póki co, byliśmy bezpieczni. Odbywali zaciekłą rozmowę o tym, kto zje pierwszy i nie zanosiło się na jej zakończenie.

Uśmiechnęła się. - Jest twoim facetem, tak?

Ponownie ją kopnąłem, nachylając się nad stołem. Mój głos był niebezpiecznie niski. - Powiedz to głośniej, nie sądzę by panie kucharki cie usłyszały.

- Możesz wyluzować? - Spytała, jej oczy nadal wędrowały między mną, a Theo. - Staram się zdecydować. - Odparła, jej głowa przechyliła się na bok.

- Zdecydować o czym? - Zacisnąłem zęby, miałem już nadzieję, że w końcu się zamknie.

- Mogłabym. Zdecydowanie bym mogła.

- Zdradzisz mi o czym ty mówisz? - Odparłem, nakładając makaron na widelec.

- Po prostu zastanawiałam się, czy mogłabym być z kimś takim jak on. Jest cholernie uroczy, nie sądzisz? Co ja gadam? Oczywiście, że się ze mną zgadzasz.

- O mój Boże, Daya. Jesteś koszmarna.

- Oh, no weź, ciesze się twoim szczęściem. - Uśmiechnęła się. - Dobrze całuje?

 Tak. - Nie twój interes.

- Masz przez to rabat na karmę dla psa?

- Daya. - Zaśmiałem się.

- Zamierzasz powiedzieć rodzicom? - Spytała. - A moim?

- Co? Dlaczego miałbym?

- Bo wiesz, że jeśli tego nie zrobisz, to ja to zrobie. Wiesz, że mówie im o wszystkim.

- Nie o tym. - Odparłem. - Nie możesz powiedzieć o tym nikomu, Daya. Okej? Inaczej powiem Tommy'iemu jak udajesz podczas seksu.

Prychnęła. - To było tylko obciąganie. - Odparła. - Dodatkowo, to nie tak, że robie to cały czas! On jest po prostu... - Jej oczy spojrzały na jej chłopaka. Śmiał się z czegoś, co powiedział Phoenix. - Nie jest zbyt dobry. - Wyjaśniła. - Ale tak się cieszy, kiedy myśli, że mi dobrze, więc ja tylko... Hej, czekaj, przestań zmieniać temat!

Uśmiechnąłem się triumfująco, czując na sobie czyjeś spojrzenie. Siedział tak jak zawsze w kącie, dociskając okulary do swojego nosa. Żuł końcówkę ołówka, gdy się na czymś skupiał. Jego oczy powędrowały na mnie, po czym jego policzki pokryły rumieńce. Uśmiechnął się do mnie nieśmiało. Odwzajemniłem uśmiech, mrugając do niego, zanim odwróciłem spojrzenie.

- O mój Boże, to było słodkie. - Zaświergotała Daya. - Jest taki nieśmiały.

- Przestań gapić się na niego jak psychiczna. - Wyszeptałem.

The Dutch Boy ● PL [BxB]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz