T H R E E

8.2K 346 157
                                        

- Luca! Je gaat te laat komen!

Jęknąłem, przekręcając się, by ukryć twarz w poduszce i okryłem się kołdrą. Skuliłem się z dala od mojej mamy, która stała obok mnie z rękami na biodrach, z surowym, niewzruszonym wyrazem twarzy. - Wstaję. - Wymamrotałem śpiąco, przytulając się do pościeli.

Ona zdecydowanie nie przyjmowała sprzeciwku. Zerwała ze mnie kołdrę, odsłaniając moje rozlegliżowane ciało. - Mamo! - Narzekałem głośno. Nie miałem na sobie nic oprócz bokserek, świecąc swoją stonowaną klatką piersiową i umięśnionym brzuchem. - Laat me met rust.

- Nie, dopóki nie wstaniesz. Powinieneś wychodzić z domu za piętnaście minut.

- Dobra. - Odkrząknąłem, otwierając oczy, po czym zsunąłem się z łożka. Moja mama nareszcie zostawiła mnie w spokoju, bym mógł się ogarnąć i oprzeć checi wrócenia do łóżka i zatopienia się w ciepłej pościeli. Wsunąłem podarte jeans'y, oraz moją charakterystyczną koszulkę piłkarską - z wydrukowanym numerem siedem na plecach - i niezniszczalne buty wojskowe. Po przeczesaniu moich rozczochranych czarnych włosów i umyciu zębów w łazience, pognałem na dół.

Moja szalona mama zaczęła krzyczeć na mnie po holendersku, że znów będę spóźniony, na co przekreciłem oczami i udawałem, że jej słucham. Po wyjęciu kilku tostów z tostera i po obiecaniu mojemu tacie, że zawiozę siostrę do szkoły, wyszedłem.

Vera była moją młodszą siostrą, właśnie zbliżały się jej jedenaste urodziny. Była do mnie podobna, dzieliliśmy te same jedwabiste czarne włosy i miedziane oczy. Ale ona o wiele więcej się uśmiechała. Opowiadała o jakimś przypadkowym filmie przez całą drogę do jej szkoły, a ja - jak zawsze - ignorowałem ją. Po dojechaniu pod jej szkołę, pochyliła się w moją stronę, dając mi całusa w policzek, wysiadła.

Czekałem dopóki przekroczyła wejścia do budynku, zanim odjechałem, zmierzając do swojej szkoły. Parking był niemal pełen gdy przyjechałem, samochody spoczywały na swoich miejscach, a rowery świszczały oparte o stojaki. Gdy zerknąłem na zegarek, zdałem sobie sprawę jak bardzo byłem spóźniony. Szybko zabrałem swój plecak i przewiesiłem go sobie przez ramię.

Dotarłem na angielski na czas, wzdychając z ulgą, gdy wślizgnąłem się na swoje miejsce i wyjąłem książki z plecaka. - Gratulację, twoja mama nie ubiła cie dzisiejszego ranka. - Szydził Tommy, siedząc za mną, gdy zakreślał w swoich notatkach najważniejsze informacje.

- Było blisko. - Odszepnąłem. - Zawsze zapominam jak o wiele lepsze jest składanie obietnicy po holendersku. - Zachichotałem, otwierając książkę na odpowiedniej stronie, starając się szybko przeczytać i zapamiętać najważniejsze informację.

To była prawda. Często wymsknęło mi się coś po holendersku, nie mogłem temu zaradzić, mój umysł był pełen mieszanki językowej. Ostatecznie, znacznie lepiej uchwyciłem język angielski, zostawiając holenderski w odległym zakątku mojego umysłu. Ale nadal obiecywałem po holendersku. Perfekcyjnie mówiłem po angielsku, ale używałem holenderskiego do składania obietnic. Z czasem, nawet to przepadło. Teraz, byłem tylko kawałkiem brytyjskiego śmiecia, mój przewlekły akcent pozostał jedynym śladem języka, który ceniłem.

- Hej, pamiętasz jak Daya powiedziała, że jej rodzice wyjechali na cały weekend? - Tommy wymamrotał cicho wprost do mojego ucha, jego oczy przyklejone były do nauczyciela, by uniknąć podejrzeń. 

- Tak?

- Jutro urządza imprezę. Będziesz?

W piątek nigdy nie zastanawiał się co robić, tylko raczej, na jaką imprezę się wybrać. A Daya wiedziała jak urządzić świetną imprezę. - Tak, pewnie. Ale obiecasz mi coś?

The Dutch Boy ● PL [BxB]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz