Po południu wraz z Mają i Szczepanem wyszłam z mieszkania Sylwii, uprzednio żegnając się z każdym i dziękując dziewczynie za nocleg. Zamówiliśmy wspólnie ubera, bo jak się okazało, dziewczyna wysiadała akurat na drodze do nas. Kiedy kierowca przyjechał wsiedliśmy do auta. Przez całą drogę zachwycałam się tym, jak słodko wyglądała dwójka jadąca ze mną. Uśmiechali się do siebie szczerze i patrzyli na siebie jak na obrazki. Kiedy dziewczyna wysiadała, złożyła na policzku Krzysia delikatny pocałunek, przez co na twarzy chłopaka przez resztę drogi widniał szeroki uśmiech. Kiedy w końcu znajdowaliśmy się między naszymi blokami, poprosiłam chłopaka, aby przyszedł na chwilę do mnie.
- No to gadaj chłopie - rzuciłam po zamknięciu drzwi. - Podoba ci się Maja, prawda? - zapytałam siadając na kanapie z wielkim uśmiechem. Szczepan lekko się zmieszał, lecz po chwili delikatnie pokiwał głową. - Jezu, wy tak pięknie ze sobą wyglądacie - praktycznie pisnęłam. - Patrzycie na siebie jak na jakieś obrazki.
- Aj tam, co z tego - westchnął chłopak siadając obok mnie. - I tak jej się nie podobam - schował twarz w dłonie.
- No chyba sobie ze mnie żartujesz - o mało nie wybuchłam śmiechem. - Przecież z kilometra widać, że się jej podobasz, a to że ona podoba się tobie, to widać już z trzech - zaśmiałam się, na co chłopak mi zawtórował.
- Myślisz, że powinienem coś z tym zrobić? - zapytał z lekkim uśmiechem.
- No jasne że tak! I to jak najszybciej, bo jak będziesz tak zwlekał, to w końcu ci ją ktoś zabierze - powiedziałam, kładąc dłoń na ramieniu chłopaka.
- Wiesz, chyba powiem jej dziś wieczorem, że coś do niej czuję - powiedział dość pewnym i odważnym głosem.
- No i to rozumiem - uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam chłopaka. Siedzieliśmy razem jeszcze jakiś czas, aż Krzyś stwierdził, że wraca do siebie, aby zacząć się szykować.
Jako iż była dopiero już 16:30, postanowiłam sprzątnąć mieszkanie. Mimo że minęły dopiero dwa tygodnie, odkąd tu mieszkam, to na półkach pojawił się już pierwszy kurz. Przez dwie i pół godziny udało mi się wytrzeć wszystkie meble oraz odkurzyć, z przerwami na śpiewanie i tańczenie do piosenek z musicalu "Mamma Mia".
________________________________________________________________________________
Na ten wieczór miałam trzy plany. Po pierwsze zadzwonić do rodziców i do cioci Hani. Po drugie obejrzeć jakiś film przy dobrym winie, a po trzecie wreszcie się wyspać.
Po dwóch rozmowach telefonicznych dowiedziałam się, że u mnie w rodzinie wszystko w porządku. Niestety przyjazd mojej cioci z Grecji na święta został odwołany, oczywiście z powodu pandemii, przez co byłam trochę smutna. Był też powód do radości, bo jedna z moich kuzynek planowała ślub w kwietniu.
W dobrym humorze, z nowinkami i ploteczkami od rodziny, rzuciłam się na kanapę w salonie i przykryłam się szarym, puchatym kocykiem. Włączyłam film "Cuda z nieba", który postanowiłam obejrzeć chyba po raz setny. Zawsze na nim płakałam, co stało się też i tym razem.
Z opuchniętymi, czerwonymi od płaczu oczami, oraz zapchanym nosem poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, przebrałam się w piżamę i wykonałam resztę wieczornych czynności. Położyłam się na łóżku w sypialni i z wielkim uśmiechem zamknęłam oczy. Byłam naprawdę szczęśliwa.
________________________________________________________________________________
Ze snu wyrwał mnie dźwięk dzwoniącego telefonu. Zerwałam się i pobiegłam do salonu, gdzie zapewne zostawiłam przedmiot. Na wyświetlaczu pojawiło się imię i nazwisko Mai, oraz jej zdjęcie z naszego spotkania w kawiarni. Westchnęłam cicho i z lekkim zaciekawieniem przeciągnęłam zieloną słuchawkę.
- Halo? - odezwałam się lekko zaspanym głosem. Spojrzałam na zegarek w kuchni. Było po drugiej w nocy.
- Cześć Marysia, przepraszam, że dzwonię, ale jesteś może w mieszkaniu? - zapytała, na co jej przytaknęłam. - Słuchaj, głupio mi trochę, ale Szczepan i Wyguś tak się schlali, że ledwo stoją na nogach, a resztę gdzieś zgubiłam, więc zadzwoniłam do ciebie, czy nie dałabyś może rady mi pomóc - powiedziała błagalnym głosem.
- Jasne, a gdzie jesteście? - zapytałam, po czym po chwili usłyszałam nazwę klubu. Wpisałam ją szybko w wyszukiwarkę i na całe szczęście okazało się, że klub znajduje się niedaleko. - Będę za jakieś pół godziny - rzuciłam, po czym rozłączyłam się i wstałam z łóżka.
Po ubraniu się wyszłam z mieszkania i przeszłam przez park, następnie przez Plac Trzech Krzyży na drugą stronę i dostałam się na ulicę Wilczą. Pod klubem "FOTON" było wiele osób, lecz po chwili przy ścianie budynku zauważyłam Maję z chłopakami.
- Dobrze, że jesteś - westchnęła trzymając za ramię Krzyśka. - Chciałam zadzwonić po ubera, ale było mi trochę wstyd - stwierdziła. - Pomożesz Wygusiowi? Ja zajmę się nim - westchnęła, patrząc na bruneta po jej lewej. Pomogłam wstać chłopakowi, który siedział na ziemi i wzięłam go pod ramię, po czym ruszyłyśmy z powrotem w stronę mojego mieszkania.
Droga strasznie się dłużyła, głównie przez to, że chłopaki ciągle albo śpiewali, albo chcieli tańczyć, albo rzygali. W końcu dotarliśmy pod bloki i weszliśmy do budynku numer 4, gdzie mieszkał Szczepan. Na szczęście znałam kod do klatki, bo wiele razy przychodziłam do chłopaka. Pod drzwiami z numerem 9, towarzysząca mi dziewczyna zaczęła przeszukiwać kieszenie Krzyśka, w poszukiwaniu kluczy do jego mieszkania. Na marne.
- Szczepan! Nie żartuj sobie ze mnie, gdzie masz te cholerne kluczyki? - Maja ze zdenerwowaniem patrzyła na chłopaka, który chyba nie miał w planach udzielić jej odpowiedzi.
- Możemy iść do mnie, mieszkam na przeciwko - westchnęłam cicho, patrząc na zestresowaną dziewczynę, która powoli nie kontrolowała głośności swoich wypowiedzi. Była trzecia nad ranem, a ja nie miałam ochoty kłócić się z mieszkańcami bloku na temat tego, że zakłócamy ciszę nocną.
Dziewczyna na moją wypowiedź lekko się ucieszyła i od razu zaczęła schodzić po schodach, ciągnąc za sobą ledwo trzymającego się na nogach Krzyśka. Zrobiłam to samo, lecz o wiele wolniej niż ona. Franek nie chciał zbytnio ze mną współpracować.
Kiedy wreszcie dotarliśmy do mojego mieszkania odetchnęłam z ulgą. Opieka nad dwoma upitymi chłopakami nie była zbyt łatwa. Szybko rozłożyłam kanapę w salonie i przyniosłam czystą pościel. Wspólnie ułożyłyśmy ich na niej, a we dwie poszłyśmy do mojej sypialni. Maja nie była zbytnio pod wpływem alkoholu, nawet sama wspomniała, że wypiła tylko jednego drinka, więc dalej była w stanie ze mną normalnie rozmawiać. Dałam jej jakieś swoje ubrania i czysty ręcznik, aby mogła wziąć prysznic, a sama przebrałam się z powrotem w swoją piżamę.
- A tak w ogóle - zaczęłam kiedy wróciła do pokoju i położyła się po drugiej stronie łóżka. - Szczepan ci o czymś mówił? W sensie... - przerwała mi, z czego lekko się ucieszyłam, bo nie do końca wiedziałam jak zadać to pytanie. W końcu była szansa, że chłopak wcale jej o niczym nie powiedział, a wtedy bym go trochę zdradziła.
- Jeśli myślimy o tym samym, to tak - zarumieniła się lekko, zakrywając policzki włosami. - Jesteśmy razem - szepnęła trochę ciszej, opuszczając głowę. - Głównie dlatego chłopaki się tak uchlali - zaśmiała się.
- Matko, życzę wam szczęścia - uśmiechnęłam się szeroko i przytuliłam ją.
- Dziękuję - odwzajemniła uśmiech. - Jejku, jestem tak bardzo szczęśliwa! Czułam coś do niego jakoś od początku liceum - westchnęła z uśmiechem.
Rozmawiałyśmy jeszcze kilka minut, aż Maja zaczęła przysypiać. Przestałam mówić i wtuliłam się w poduszkę. Ta noc była dziwna.
CZYTASZ
Wisła || Wyguś
Fanfiction"Światowa pandemia zmieniła plany wielu osób na świecie. W tym również moje." Odczuwam cringe publikując to, ale zbyt mi się podoba, żeby tego nie zrobić. Przepraszam, jeśli ktoś występujący w tej książce, ją przeczyta. I tak zginę w piekle, więc n...
