1.3

1.3K 48 11
                                        

Ruszył w kierunku parkingu, oddalonego od bloku o dosłownie kilka kroków. Gdy tylko poczuł chłodny powiew wiatru na swojej twarzy, od razu sięgnął do bluzy i nałożył kaptur na bujną czuprynę loków. Przed wyjściem postanowił poprawić swoje proste włosy, kręcąc je i dodając im większej objętości. Zrobił tak, ponieważ twierdził, że są przepełnione słodyczą oraz na pewno spodobają się jego chłopakowi. Był zły na pogodę, która nagle zmieniła się na gorszą, przy tym psując mu fryzurę. Nienawidził takiej pogody. Jego serduszko wypełniało się szczęściem, gdy małe roślinki wychodziły na świat, a drzewa, które były witane mocnymi promieniami słońca, przybierały kolorowe barwy. Gardził zimą i latem. Na samą myśl gorąca, uderzającego cały organizm chłopaka bądź chłodu, który tylko powodował na jego delikatnej skórze gęsią skórkę i liczne choroby nasilające się o tej porze, miał ochotę powrócić do najlepszej, jego zdaniem, pory roku ‒ wiosny. Taehyung był typem marzyciela. Najmniejsze cele, które mogłyby wydawać się banalne i błahe rozprzestrzeniały w nim uczucie spokoju i nasilały jego kreatywność. Bujną wyobraźnia blondyna działała stanowczo za mocno, lecz w tym dobrym sensie. Kochał pomagać ludziom i czerpał z tego niewyobrażalną dumę i radość. Czuł, że jest jedyną osobą, umiejąca poradzić sobie z największymi smutkami bliskich.

Podszedł szybkim krokiem do żółtej taksówki, tak jak nakazał mu jego partner. Nie mając najmniejszej ochoty na samotną podróż, a co dopiero spędzanie weekendu poza miastem i to w towarzystwie przyjaciół Sehuna, wsiadł niechętnie na tylną część pojazdu, mówiąc ciche dzień dobry i podając lokalizację.

‒ Na dworzec główny, proszę. ‒ odłożył swój ciemny plecak na fotel obok, spoglądając na kierowcę, który tylko kiwnął głową i ruszył. Taehyung ubrany był w ciemne spodnie oraz buty tego samego koloru, wręcz neonową, jasne zieloną koszulkę i czarną bluzę. Zdjął kaptur i wyciągnął telefon z przedniej kieszeni plecaka. Wybrał numer do ukochanego i z wielką nadzieją, że ten odbierze, nacisnął na słuchawkę.

‒ Czego? ‒ zapytał po chwili lekko zachrypnięty głos szatyna, no co Taehyung momentalnie się wzdrygnął. Nie lubił go w takiej odsłonie ‒ zimnej i niemiłej. Oczywiście posiadał również swoją cudowną wręcz stronę, gdy mógłby leżeć ze swoim partnerem godzinami w łóżku, przy tym się przytulając. I taka opcja najbardziej pasowała drugiemu. Gdy Sehun przychodził do jego mieszkania, co zdarzało się sporadycznie, oglądali różne dramy, tuląc się, mówiąc słodkie słówka. Choć za każdym razem kończyli w łóżku, młodszemu się to podobało. Na jego twarzy wylała się fala smutku, ponieważ doskonale wyczuł obecność drugiej osoby obok jego miłości, a zdradzał ją znaczne przyśpieszony oddech. Wziął głęboki wdech i wmawiając sobie, że to wyobraźnia tak na niego działa, niechciany incydent dał o sobie znak. Niedawno nakrył swojego partnera na zdradzie, co wstrząsnęło nim niezmiernie. Po tej sytuacji załamany blondyn potrzebował czasu na przemyślenie kilku spraw. Kilka dni później został przeproszony przez szatyna i do tej pory są w szczęśliwym, zdaniem Sehuna, związku. Jednak ten nie ufał mu już bezgranicznie jak na początku ich przygody.

‒ J-już jadę. ‒ powiedział prawie niesłyszalnie. Po drugiej stronie znowu usłyszał nierówny oddech, tym razem swojego kochanka.

‒ Super, coś jeszcze? ‒ zapytał, a w oku blondyna zakręciła się mała łza, gdy tylko do jego uszu dotarł cichy chichot dziewczyny. Pociągnął szybko nosem i w mgnieniu oka zapytał:

‒ Kto jest z tobą?

‒ Moja koleżanka. Czekam. ‒ zanim cokolwiek zdążył odpowiedzieć, osobnik po drugiej stronie rozłączył się. Odłożył delikatnie telefon do plecaka i próbując skleić myśli, oparł głowę o szybę, przyglądając się przemijającym budynkom.

‒ Już jesteśmy ‒ po niespełna kilku minutach, usłyszał głos kierowcy, dlatego wyciągając odpowiednią sumę pieniędzy, podał ja brunetowi i wyszedł z pojazdu, uprzednio chwytając za plecak.

Powędrował na dworzec, zostawiając za sobą niemiłą sytuację i zapominają o niej. Jedyne czego pragnął to duże silne ramiona dawnego przyjaciela, w których czuł się kochany i bezpieczny.

O nich tak szybko nie zapomni.

________
No i jest. Miałam wstawić rozdział wczoraj, ale mój wtt zwariował i dopiero teraz mogłam go opublikować. Żebyście nie czuli się smutno zrobię dzisiaj mały maratonik!

Podarujcie mi trochę miłości :((


647 słów

betrayal ⚣ - taekookOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz