Odkrycie stulecia

29 2 0
                                    

Gdy wróciłam do domu od razu popędziłam do Drew i oznajmiłam mu, że około 6 przyjedzie tu po mnie człowiek, więc proszę go zostawić przy życiu ( ;D ), on tylko uśmiechnął się do mnie i powiedział:

- Nie ma sprawy

- A, Drew no i powiedz Belli, Edwardowi, Renesmee i Jacobowi żeby poszli na polowanie, albo na spacer do lasu.

- Dobrze, porozmawiam z nimi o tym.

- Emmm... Czy to źle, że moje oczy tak szybko zmieniły kolor i już mogę czytać w myślach?

- Nie jest źle, ale to trochę dziwne... Czy coś jeszcze się dzieje?

- No... Tak w ogóle, to cholernie brzydzę się czując człowieka, to tak jak bym chciała wypić krew Jacoba... - uśmiechnęliśmy się do siebie- Wybacz porównanie.

- Spokojnie, nie jest źle... Ale bardzo mnie to dziwi, bo to trochę nie normalne... Tylko dwa razy wypiłaś krew zwierzęcia, większość to była ludzka. Czyją krew wypiłaś?

- No... Była kasjerka, fotograf a potem tamta sekretarka.

- Rosalie, bardzo rzadko się to zdarza, ale chyba zatrułaś się ludzką krwią.

- Ale jak to się mogło stać?

- No widzisz, jak napijesz się krwi brudnej od narkotyków lub jakiś środków odurzających, a następnie pożywisz się krwią zakażoną jakąś chorobą, występuje zatrucie. To tak jak byś była człowiekiem i zjadła jakiś nieświeży produkt.

- Ahaaaaaaaaa...

- Wtedy nie masz ochoty na ludzką krew i zastępujesz ją krwią zwierząt. Nawet lepiej... NIE MOŻESZ PIĆ KRWI LUDZI, BO TO BĘDZIE DLA CIEBIE NIEBEZPIECZNE!!!- po tym wytłumaczeniu Drew, zbierałam szczękę z ziemi

- Żartujesz sobie ze mnie? Prawda?

- Nie nie żartuję...

- Mówisz tak, żeby tylko mnie pocieszyć, bo wiesz że nadal nie mogę sobie sobie wybaczyć tych trzech osób.

- Nie, to nie jest żart.- odrzekł bardzo poważnie, przez co się zdziwiłam- Rose... Ja mówię bardzo poważnie... Ja wiem że ciebie na szczęście nie ciągnie teraz do ludzkiej krwi, ale nie możesz mimo to stracić panowania... Bo możesz nawet umrzeć...

- Okeeeeeeeej... Zaczynam się przez ciebie teraz martwić...

- Nie... Spokojnie, tyko nie strać panowania...

- No dobrze. To ja idę, bo Victoria się na mnie obrazi, że ma mniej czasu na ogarnięcie mi stylizacji i makijażu.

- No proszę i będzie następny wampir w rodzinie...- przyznam że cholernie się wystraszyłam tego co wyczytałam z jego myśli

- Drew... O czym ty mówisz? W sumie to myślisz?

- Co?

- O co ci przed chwilą chodziło?

- Aaaa, no tak. Nie wiem czy wiesz, ale jak tylko zdobędziesz jego zaufanie i go poznasz, to musisz mu powiedzieć kim jesteś. Nie możesz go wiecznie okłamywać. A chodziło mi o to, że każdy człowiek, który może zostać nieśmiertelny zechce z tego skorzystać. Zazwyczaj przemawia do tego wieczność z ukochaną osobą tuż obok.

- Ahaaaaaa, znów mnie wystraszyłeś. Nie mogłabym z zimną krwią zadać takiego okropnego bólu ukochanej osobie, to nie wyobrażalne...

- Widzę, że ciebie nie dało by się przekonać czymś takim jak miłość.- przytaknęłam mu- No to się nie zdziw jak go poznasz i będzie cie o to błagał...

- Rozumiem... Dobra, ja spadam, bo Victoria już myśli nad tym, jak mnie ukatrupić za spóźnienie.

- Dobrze, leć.- odwróciłam się z zamiarem wyjścia- Rose...

- Tak?

- Udanej randki.- pokazałam mu kciuka w górę i pobiegłam do Vic

Vampire Blood~ A.KwapiszOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz