8. Pierwsze prawdziwe głosowanie

285 36 45
                                        

- Iida jeszcze nie wrócił, kum. - Powiedziała Tsuyu, obserwując świat przez okno. Był już późny wieczór. Już w ciągu dnia obliczyli, że droga do miasta zajęłaby mu co najwyżej 4-5 godzin. Potem samochodem tyle samo. 

- Mamy jeszcze czas. - Powiedziała Momo, wyraźnie zmartwiona. 

- A jeśli nie wróci? - Zapytał depresyjnie Tokoyami. 

- Może na drogę spadło jakieś drzewo? - Zapytał Izuku. - Wtedy samochód by nie przejechał. 

Cała grupa zebrała się w jadalni. Weszło to już trochę w ich nawyk - zawsze jak ktoś nie chciał być sam szedł tam. Często przesiadywali tam cały dzień, zamiast iść na plażę lub coś takiego. 

- Powinniśmy uzgodnić, kto dzisiaj spędzi noc w tym zamkniętym pokoju. - Stwierdził Todoroki. 

- Czemu? Wcześniej jakoś to nie pomogło. - Powiedział depresyjnie Denki. To nie była żadna tajemnica, że przyjaźnił się z Minetą. Był właściwie jedną z niewielu osób, które lubiły spędzać z nim czas. 

- Ale z czasem może dowiemy się kto to jest. 

- Przecież Zdrajca może jeden dzień nikogo nie zabijać, a my wtedy uznamy niewinną osobę za mordercę. - Powiedziała Momo. Shoto wzruszył ramionami. 

- Nie mamy innego wyjścia. Dlatego w pokoju nigdy nie będzie jednej osoby, żeby w razie czego podejrzenia nie padły na tą konkretną, tylko na kilka. 

- Czyli kogo teraz będziemy zamykać? 

- Mam pomysł. - Powiedział nagle Izuku. - Może najpierw porozmawiajmy. Uzgodnijmy do końca co się stało. A dopiero potem zagłosujemy. 

- Jak mamy głosować? - Zapytał Kirishima. 

- Piszmy na kartkach. - Zaproponował zielonowłosy. - Nie mówmy co kto wybrał. Potem wybierzemy trzy osoby z największą ilością głosów. 

- Brzmi sprawiedliwie. - Przyznała Momo. - To ty zacznij. Co dokładnie się stało? 

- Wczoraj w nocy ktoś zabił Minetę. - Zaczął powoli mówić Deku. Bał się, że przegapi jakąś ważną informacje. - Został uduszony w swoim własnym pokoju. Nie wiadomo dokładnie kiedy. Na miejscu znaleźliśmy linę, jednak nie było to narzędzie zbrodni. Była za gruba i szorstka. 

Znaleźliśmy go rano, koło siódmej. W jego pokoju znaleźliśmy jeszcze talerz z nienaruszonymi ciastkami. 

- Ubrany był dość elegancko. - Wtrącił Todoroki. - Przynajmniej bardziej elegancko niż na co dzień. 

- To ja mu upiekłem te ciastka. - Powiedział Sato. - Nie chciał mi powiedzieć dlaczego. 

- A kiedy to było? - Wtrąciła się Momo. Chłopak wzruszył ramionami. 

- Wczoraj koło południa. 

- A, pamiętam! - Powiedziała Hagakure, podnosząc rękę do góry. - Nie pozwoliłeś mi i Minie żeby spróbować tych ciastek. 

- Bo były dla Minety. 

Izuku dopiero teraz zwrócił uwagę na nastroje panujące wśród dziewczyn. Mina i Hagakure wydawały się być całkowicie wyluzowane. Momo była lekko zdenerwowana, podobnie jak Uraraka. Jiro i Tsuyu zachowywały kamienną twarz. Żadna nie zdawała się opłakiwać kolegi. 

Najwyraźniej żabia dziewczyna nie przesadziła gdy wcześniej rozmawiali. 

- Uporządkujmy fakty. Kto wczoraj jako ostatni go widział? - Zapytał Izuku. 

- Mówisz jak prawdziwy detektyw. - Pochwaliła go Uraraka, na co chłopak się lekko zarumienił. 

- Denki, Sero, wy macie koło niego pokoje, prawda? 

Zdrajca UAOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz