11. Mamy totalnie przerąbane

290 35 62
                                        

Uraraka nie mogła uwierzyć w to co widzi. Chciała myśleć, że to sen z którego zaraz się obudzi, ale jednocześnie wiedziała że to jest rzeczywistość.

Kilka godzin wcześniej, Izuku zaprosił ją i Todorokiego do siebie do pokoju. Było to praktycznie tuż przed tym, jak kolorowowłosy miał trafić do zamknięcia. Był bardzo tajemniczy. Tam wyjął z szafki jeden przedmiot. 

- To zeszyt? - Zapytała dziewczyna, oglądając go. - Czemu nam go pokazujesz? 

- Zacząłem go prowadzić po śmierci Aizawy. - Powiedział. - Są tam notatki o każdej osobie. Dlaczego może, albo nie może być mordercą. 

- Czekaj... Jest tutaj nawet o mnie! - Powiedziała zaskoczona Ochaco, czytając stronę poświęconą sobie samej. 

Ma problemy finansowe - motyw, za.  

Usłyszałbym ją gdyby wychodziła wieczorem z pokoju - przeciw, lecz mogłaby wylatywać przez okno. 

Przerzuciła kilka kartek. 

Nienawidzi swojego ojca - motyw, za. 

W noc kiedy było tylko jedno morderstwo był zamknięty, następnej nocy mógł robić co chciał - za. 

Spał ze mną w jednym pokoju, więc bym go usłyszał - przeciw. 

- Jest też o Todorokim. - Powiedziała zdziwiona. Spojrzała na Deku. 

- Mam o wszystkich. 

- Daj. - Kazał Shoto. 

Przewrócił kilka kartek. Podniósł lekko brwi. 

- Masz trzy strony na rozważaniach czy jest jeden czy dwóch Zdrajców. - Powiedział zdziwiony heterochromik. - Jest też skąd mógłby wziąć broń, oraz dlaczego można by podejrzewać ciebie. Tu jest ogrom informacji. Dlaczego nam to pokazujesz? 

- Bo wam ufam. - Powiedział Izuku. - Ponieważ jestem w całej grupie znany z bycia detektywem, mogę zostać następna ofiarą. 

Ochaco nie mogła uwierzyć, jakim cudem chłopak mówi to tak spokojnie. W jego głosie nie było strachu, choć właśnie powiedział, że może umrzeć. 

Todoroki chciał coś powiedzieć, ale Izuku mu przerwał. 

- To już prawie pewne. Spokojnie, nie martwicie się o mnie. - Powiedział. - I nie próbujcie mnie ochraniać. 

Uraraka dostrzegła w kącikach jego oczu łzy. Nie mogła się powstrzymać i go przytuliła. Z oczu brunetki poleciała struga łez. Po chwili dołączył do nich Shoto. Dziewczyna po raz pierwszy widziała, żeby płakał. 

Izuku przez chwilę po prostu stał. Potem zaczął również płakać. 

- Złapcie go. - Powiedział przez łzy. - Złapcie go i przerwijcie te śmierci. 

Uraraka w teorii wiedziała, że powinna się spodziewać, tego że jej przyjaciel umrze. W teorii. Bo w praktyce była zupełnie nieprzygotowana. 

Zwłaszcza, że praktyka oznacza, że widzi przed sobą jego martwe ciało.

Była to noc. Ochaco usłyszała jakieś w pokoju obok niej. Pobiegła jak najszybciej, lecz sądząc po tym, że nikogo innego nie było, jako jedyna się obudziła. Drzwi do pokoju były otwarte.

Izuku miał szeroko otwarte oczy, w których malowała się panika. Ktoś zadał mu kilka ran kłutych, przynajmniej cztery. 

Uraraka tylko cudem powstrzymała krzyk i potrzebę podejścia bliżej by sprawdzić czy chłopak nadal żyje. Wiedziała, że nawet jeśli by żył, nie uratują go. Pobiegła do szafki w której znajdował się zeszyt Deku. Przez chwilę bała się, że morderca go zabrał, choć nie miałoby to sensu. Przecież nie mógł wiedzieć że tam jest coś tak ważnego. 

Na szczęście, zeszyt ten nadal tam leżał. Złapała go i wybiegła z pokoju. 

Wcześniej sprawdziła. Nikt jej nie widział, kiedy wracała do siebie. Zeszyt położyła pod poduszką.

Nie mogła spać, dręczona przez wyrzuty sumienia. Zawsze kiedy zamykała oczy, widziała zakrwawione ciało Izuku. Dopiero nad ranem udało jej się przysnąć. 

Niestety nie na długo, bo obudził ją krzyk. 

Ochaco przez ten cały dzień była jakby otępiała. Słyszała jak inni składają jej kondolencje. Shoto wydawał się w jeszcze gorszym stanie psychicznym. Na zmianę płakał, przeklinał i wcale się nie odzywał. Dziewczyna nie miała nawet jak się z nim spotkać i omówić zawartości zeszytu. 

Przez cały dzień nie zebrali żadnych śladów. Nie zbadali nawet ciała. Z tego powodu, podczas głosowania i omówienia śmierci, nie mieli prawie nic do powiedzenia. Brązowowłosa musiała ukrywać fakt, że już wcześniej widziała trupa i znała czas jego śmierci. Spowodowałoby to niewygodne pytania. 

Od tej chwili musiała patrzeć na wszystkich jako na potencjalnych wrogów. Nie było to łatwe, dla pogodnej i pomocnej z natury dziewczyny, ale musiała to zrobić i wypełnić ostatnią wolę chłopaka. 

W głosowaniu zdecydowano by umieścić w więzieniu Kodę, Tokoyamiego i Sero. Były one spowodowane niewielką różnicą głosów (jeden miał trzy, drugi dwa, trzeci też trzy). 

- Musicie wziąć się w garść. - Powiedziała Momo, kiedy Uraraka z Todorokim opuszczali pokój. - Tylko was można nazwać detektywami. Wiem, że śmierć Deku była tragedią, ale... 

W tym momencie przerwała. Shoto spojrzał na nią wzrokiem, którego nie powstydził by się złoczyńca. 

- Więc co? Izuku nie żyje, po prostu go zastąpcie? On nie był robotem-detektywem, tylko osobą! Osobą która również miała plany, marzenia i rodzinę! I ty od nas wymagasz, żebyśmy po prostu przeszli do życia codziennego? 

Todoroki nie dał dziewczynie czasu na odpowiedź. Poszedł na dwór, a kiedy chwilę później Ochaco wyjrzała przez okno, zobaczyła że kopie dół. 

Shoto sam zorganizował pogrzeb. Zostawił też na grobie chłopaka masę kwiatów, a potem został na zewnątrz. 

Po jakimś czasie Uraraka wyszła do niego. 

- Todoroki? - Jedyną odpowiedzią był cichy pomruk. - Pamiętasz co Izuku nam powiedział? 

Kolejny pomruk, tym razem twierdzący. 

- I ja chcę to zrobić. 

- Acha. 

- Czy ty też chcesz? 

Cisza. 

- Tu nie chodzi tylko o złapanie mordercy. Tu chodzi o pomszczenie Deku i wszystkich innych którzy zmarli. 

Przez chwilę cisza. 

- Masz zeszyt? 

- U mnie w pokoju. - Ochaco starała się nie pokazywać, jak bardzo się cieszy z tego, że chłopak postanowił jej pomóc. 

- To chodźmy. - Powiedział bez większych emocji. 

W pokoju dziewczyny dokładnie przejrzeli cały ten notatnik. Izuku część rzeczy zapisywał w chaotyczny, nieskoordynowany sposób. Musieli więc kilka razy czytać to samo i porządnie zastanowić się nad znaczeniem jakiegoś zdania. 

Siedzieli nad tym całe popołudnie i wieczór. Wtedy Shoto wyszedł, pogrążony w myślach. 

Wziął też ze sobą zeszyt. Uznali, że u niego będzie bezpieczniejszy niż u dziewczyny. 

Ochaco poszła spać. Po poprzedniej, prawie nieprzespanej nocy, była padnięta. 

Obudził ją dopiero krzyk, sygnalizujący kolejne zwłoki.  

Kto umarł? 

Zdrajca UAOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz