Shaenne zmrużyła lekko oczy, próbując przyzwyczaić wzrok do silnego, porannego światła, po czym przewróciła się na drugi bok. Leniwie przetarła dłonią twarz, jakąś cząstką siebie próbując przywołać się do porządku. Powoli przeciągała ręce, gdy nagle poczuła coś chłodnego dotykającego jej palca u stopy. Pisnęła cicho i zerwała się, całkowicie rozbudzona. W nogach pryczy siedział szczur, zupełnie nieprzejęty jej niespodziewaną reakcją.
— Pulpecie, czego chcesz? — burknęła dziewczyna, niespiesznie zwlekając się z posłania. Gryzoń zaskrzeczał po swojemu i pobiegł w drugi kąt pokoju. Na jedynym w tym pomieszczeniu krześle był ułożony mundur wraz z paskami i świeżym, czystym ubraniem. Zwierzątko bez zastanowienia wskoczyło na nie i zanurkowało w stosie materiału. Shane westchnęła cicho, kończąc ścielenie łóżka, po czym podeszła do przygotowanego odzienia spoczywającego na krześle. Uniosła lekko brzeg tkaniny, szukając wzrokiem zaplątanego tam szczura. Pulpet wyślizgnął się drugą stroną i niespodziewanie wskoczył jej na rękę, po czym wspiął się na ramię i tam postanowił spocząć. Dziewczyna, lekko zszokowana nie wydała żadnego dźwięku i tylko uśmiechnęła się pod nosem. Wzięła z małego, już nie poukładanego stosiku szary mundur i przyjrzała mu się badawczo. Od zwykłej, lnianej tkaniny materiał różnił się jedynie grubością i bardziej sztywną strukturą. Shane nie umiała jednak określić, z czego został wykonany i po niedługim czasie zaprzestała rozmyślań, by po prostu się w niego ubrać. Nie miała pojęcia, czy już się spóźniła na poranne ćwiczenia, ani jak bardzo. Zapewne byłoby jej łatwiej to stwierdzić, gdyby szkoliła się w jakiejś grupie kadetów, a dormitorium nie stało niemal puste. Wtedy być może ktoś fatygowałby się, by ją obudzić, choć miała szczerą nadzieję, że po prostu wstała wcześniej, niż musiała. Uśmiechnęła się lekko. Czuła się wyjątkowo dobrze. Nie przypominała sobie, aby widziała tym razem we śnie tę ciągle powtarzającą się wizję. Zawsze była po tym zmęczona i nieco przerażona, nie wspominając już, że zwyczajnie się przez to nie wysypiała. Dziewczyna wyprostowała się, próbując poprawić na sobie materiał munduru. Mimo wszelkich starań nie wyglądała w nim najlepiej; optymalny rozmiar był na nią zdecydowanie za duży, a charakterystyczne poły, które nie powinny utrudniać ruchów, przykrywając część nóg, sięgały jej za kolana i niewygodnie się plątały. Nawet, gdy próbowała założyć na głowę kaptur, ten opadał żałośnie, przy okazji zasłaniając jej oczy.
Po co to wszystko? — pomyślała, ale nie nasuwała jej się żadna sensowna odpowiedź na to pytanie. Gdy już się ubrała, przypięła do paska pochwę z małym nożem myśliwskim. Powoli wysunęła go, równocześnie biorąc w garść swój jasny, długi warkocz. Nie był zbytnio zadbany jednak gęstość i piękny kolor włosów zdecydowanie robiły wrażenie, mimo, że nawet one nosiły ślady ostatnich wydarzeń w postaci nieregularnych i lekko poszarpanych, przypalonych wcześniej końcówek. Shane, wstrzymując oddech, zdecydowanym ruchem ścięła warkocz na wysokości szyi. Lubiła go, jednak nie chciała, by był dla niej utrudnieniem w czasie szkolenia. Poza tym razem z nim pozbywała się także części dawnej siebie – ufała, że przez symboliczną czynność zdoła się zapomnieć o pewnych cechach, które nosiła, a jakie przeszkadzały jej w zostaniu smoczą zabójczynią. Zrezygnowana, zbliżyła się do drzwi, ale zatrzymała się jeszcze, szukając wzrokiem szczura. Gryzoń cały czas kręcił się wokół niej.
— Co, Pulpecie? — zapytała, przyklękając i wystawiając do przodu rękę, by ten mógł ją obwąchać. — Nic dla ciebie nie mam. Jesteś głodny? — po chwili wahania pogłaskała go po małym łebku. — Bez urazy, ale nie wyglądasz — uśmiechnęła się lekko. W jakimś stopniu ciężko jej było uwierzyć, że rozmawia ze... szczurem. — No, muszę iść — powiedziała, wstając i kierując się w stronę placów treningowych. To miał być pierwszy dzień jej właściwego szkolenia i faktem było, że nieco się nim denerwowała — właściwie nie miała pojęcia, czego powinna się spodziewać, ani jak duże są wymagania wobec niej.
CZYTASZ
Venatrix
FantasyKontynent nie jest już dla nikogo bezpiecznym miejscem. Wyniszczony wojnami, plagami głodu i epidemii, władany przez podupadające mocarstwo coraz bardziej chyli się ku zagładzie. Ponadto od pewnego jest czasu systematycznie atakowany przez hordy smo...
