Rozdział XI

414 12 3
                                        

Lance rozejrzał się po grupie.

- Gdzie on jest? - zapytał.

- Hm? - Connor spojrzał na niego ukradkiem, nadal próbując skupić się na Jasonie, który akurat czytał listę obecności.

- Gdzie jest Keith?

- Ah, tak, bo ty nic nie wiesz...

- Czego nie wiem?

- Lance, Connor, rozmowy po zajęciach, dobrze? - powiedział Jason, nawet nie odrywając wzroku od listy.

- Oczywiście! - odpowiedzieli niemal jednocześnie.

Po sprawdzeniu listy prowadzący nie wydawał się zbyt zaskoczony brakiem jednego ucznia, co nieco zaniepokoiło Lance'a. Może nie to, że zaniepokoiło, po co miałby się martwić o Keitha, pf. Bardziej zainteresowało. Nie to, że będzie mu go brakować. Po prostu... przyzwyczaił się do niego. Tyle razy byli zmuszeni do treningów razem, a teraz co...

- Jako że Keitha dzisiaj nie będzie, jesteś zmuszony, Lance, do zmiany partnera. - ogłosił Jason.

- Oczywiście. - Latynos odwrócił się do Connora i zmienił ton głosu na poważniejszy. - Czy zechcesz uczynić mi tą przyjemność i zostać moim partnerem?

Chłopak spojrzał na niego na początku zaskoczony, ale potem się zaśmiał.

- Ależ oczywiście. Pomińmy fakt, że to brzmiało jak oświadczyny.

- Och. Może trochę.

Instruktor zaczął tłumaczyć nowy ruch wspomagając się Danielem, który wyglądał na niezwykle przestraszonego. 

Nastolatkowie w miarę szybko zrozumieli zadanie i od razu przeszli do wstępnych ćwiczeń.

- To... co się dzieje z Keithem? - zapytał Lance, rozgrzewając się.

- A co, martwisz się?

- Nie, po prostu chcę wiedzieć, czy ma wystarczający dobry powód, żeby mnie zostawić na treningu pomimo tej durnej umowy.

- Hm, myślę, że uraz głowy i wielka rana na ramieniu to wystarczający powód.

- Co?!

- Wczoraj go spotkałem dosyć późno w nocy, jak wracał z polany. Zataczał się i no, był na tyle poturbowany, że musiałem mu pomóc dojść do medyka.

Latynos zmarszczył czoło.

- Nie chciał mi powiedzieć, co się stało. Nie wiem, mówił, że się zamyślił i przewrócił.

- Ciekawe. Nie wygląda na gościa, który się potyka o własne nogi.

- Może myślał o waszej kłótni. - rzucił Connor, wzruszając ramionami.

- Dlaczego miał o tym tak intensywnie myśleć?

- Bo ja wiem? Może zastanawiał się co zrobić z waszymi ważnymi sprawami...

Latynos prychnął śmiechem.

- Oczywiście. Tylko to dla niego się liczy.

- ...albo po prostu myślał o tobie.

- Tsa, pewnie planował na mnie kolejny zamach. -skomentował Lance po chwili.

- Nie wykluczam tego.

Między nastolatkami nastała  cisza.

Nawet gdyby Keith o nim myślał, co z tego? Wybrali inne ścieżki i koniec. Szkoda chłopaka, że nie umie się z tym pogodzić. Ale z drugiej strony, to, że Koreańczykowi nadal na nim zależało, sprawiało, że dziwne ciepło przechodziło przez jego serce.

Penetranci| KlanceOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz