Rozdział VIII

254 20 10
                                        


Lance rozejrzał się po tłumie ludzi w poszukiwaniu przyjaciela. Szczerze mówiąc, nie miał pojęcia, czy Hunk ma jakieś pojęcie o środkach nasennych, ale musiał coś na szybko wymyślić. Nie mógł dopuścić, żeby Adam odkrył, co tak naprawdę tam robił.

- Och, chyba go widzę. - powiedział na głos chłopak, kiedy zobaczył znajomą twarz przy stoliku z wystawionymi potrawami. Ruszył w jego stronę, pokazując Adamowi, by poszedł za nim.

Przedarli się przez grupki ludzi próbujący różnorodne potrawy i dotarli do Hunka. Właśnie błyskawicznym ruchem doprawił swoje dzieło i przywitał ich ogromnym uśmiechem.

- Zapraszam, skosztujcie. - powiedział, podając talerze.

- Tak właściwie to my...

- Potem pogadamy, najpierw spróbujcie. Chciałbym dostać jakąś szczerą ocenę.

Lance spojrzał na Adama pytająco, na co ten tylko wzruszył ramionami i nałożył jedzenie. Latynos uczynił to samo, po czym posmakował potrawy.

Nie był dobrym krytykiem kulinarnym, ale musiał przyznać, że jego przyjaciel miał talent.

- Stary, to jest naprawdę dobre! Co ty tam dodałeś? - stwierdził Kubańczyk.

- Aa, tajemnica. Ale zdradzę, że odkryłem ją u Meg. - odpowiedział Hunk, wyraźnie zadowolony. Przeniósł wzrok na Adama i lekko się zapeszył. - Znaczy u pani Meg.

Adam machnął ręką, nadal jedząc.

- A właśnie, mamy do ciebie sprawę. Związaną z Meg... znaczy panią Meg.

- To znaczy?

- Uczycie się tam może jak przyrządzić, no nie wiem, jakieś środki uspakajające? Czy nasenne?

Hunk zmarszczył brwi i spojrzał uważnie na Lance'a.

- Co ty znowu knujesz?

- Ja? Nic. Ja chcę tylko pomóc.

- Tak właściwie to ja go poprosiłem. - dołączył się Adam, odkładając talerz. - To było pyszne, masz mój głos.

Hunk ponownie się uśmiechnął.

- Z wielką chęcią pomogę. Chodzi o te środki nasenne, tak? Dla Shiro?

- Um, tak.

- Biedak wygląda na zmęczonego. - chłopak zrobił przerwę i zmarszczył brwi, myśląc nad czymś intensywnie. - Zaczęliśmy się uczyć pewnej rzeczy, a mianowicie składników bomby dymnej. Nie jest to nic groźnego, jeżeli się użyje odpowiednich środków. Oczywiście, nie będziemy rzucać w Shiro bombami, ale jest tam środek usypiający.

- Czy to na pewno bezpieczne? - zapytał Adam, widocznie zmartwiony.

- Oczywiście! Używamy tam melisy, walerianę i jakiś innych ziół. Ale naprawdę, to nic groźnego.

- Okej.

- Mogę jutro poprosić o dodatkową dawkę i przekazać panu.

- Byłbym bardzo wdzięczny.

- No to załatwione. - Hunk uśmiechnął się promiennie.

- Dziękuję wam bardzo. Teraz pozwolicie, że dołączę do reszty.

- Oczywiście. - odpowiedział Lance, odprowadzając mężczyznę uśmiechem. Kiedy zniknął, nachylił się nad przyjacielem. - Bomby dymne?

- Tak. Już niedługo może będziecie mogli ich używać!

Penetranci| KlanceOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz