Lance rozejrzał się po tłumie ludzi w poszukiwaniu przyjaciela. Szczerze mówiąc, nie miał pojęcia, czy Hunk ma jakieś pojęcie o środkach nasennych, ale musiał coś na szybko wymyślić. Nie mógł dopuścić, żeby Adam odkrył, co tak naprawdę tam robił.
- Och, chyba go widzę. - powiedział na głos chłopak, kiedy zobaczył znajomą twarz przy stoliku z wystawionymi potrawami. Ruszył w jego stronę, pokazując Adamowi, by poszedł za nim.
Przedarli się przez grupki ludzi próbujący różnorodne potrawy i dotarli do Hunka. Właśnie błyskawicznym ruchem doprawił swoje dzieło i przywitał ich ogromnym uśmiechem.
- Zapraszam, skosztujcie. - powiedział, podając talerze.
- Tak właściwie to my...
- Potem pogadamy, najpierw spróbujcie. Chciałbym dostać jakąś szczerą ocenę.
Lance spojrzał na Adama pytająco, na co ten tylko wzruszył ramionami i nałożył jedzenie. Latynos uczynił to samo, po czym posmakował potrawy.
Nie był dobrym krytykiem kulinarnym, ale musiał przyznać, że jego przyjaciel miał talent.
- Stary, to jest naprawdę dobre! Co ty tam dodałeś? - stwierdził Kubańczyk.
- Aa, tajemnica. Ale zdradzę, że odkryłem ją u Meg. - odpowiedział Hunk, wyraźnie zadowolony. Przeniósł wzrok na Adama i lekko się zapeszył. - Znaczy u pani Meg.
Adam machnął ręką, nadal jedząc.
- A właśnie, mamy do ciebie sprawę. Związaną z Meg... znaczy panią Meg.
- To znaczy?
- Uczycie się tam może jak przyrządzić, no nie wiem, jakieś środki uspakajające? Czy nasenne?
Hunk zmarszczył brwi i spojrzał uważnie na Lance'a.
- Co ty znowu knujesz?
- Ja? Nic. Ja chcę tylko pomóc.
- Tak właściwie to ja go poprosiłem. - dołączył się Adam, odkładając talerz. - To było pyszne, masz mój głos.
Hunk ponownie się uśmiechnął.
- Z wielką chęcią pomogę. Chodzi o te środki nasenne, tak? Dla Shiro?
- Um, tak.
- Biedak wygląda na zmęczonego. - chłopak zrobił przerwę i zmarszczył brwi, myśląc nad czymś intensywnie. - Zaczęliśmy się uczyć pewnej rzeczy, a mianowicie składników bomby dymnej. Nie jest to nic groźnego, jeżeli się użyje odpowiednich środków. Oczywiście, nie będziemy rzucać w Shiro bombami, ale jest tam środek usypiający.
- Czy to na pewno bezpieczne? - zapytał Adam, widocznie zmartwiony.
- Oczywiście! Używamy tam melisy, walerianę i jakiś innych ziół. Ale naprawdę, to nic groźnego.
- Okej.
- Mogę jutro poprosić o dodatkową dawkę i przekazać panu.
- Byłbym bardzo wdzięczny.
- No to załatwione. - Hunk uśmiechnął się promiennie.
- Dziękuję wam bardzo. Teraz pozwolicie, że dołączę do reszty.
- Oczywiście. - odpowiedział Lance, odprowadzając mężczyznę uśmiechem. Kiedy zniknął, nachylił się nad przyjacielem. - Bomby dymne?
- Tak. Już niedługo może będziecie mogli ich używać!
CZYTASZ
Penetranci| Klance
AcakPenetranci to grupa specjalna, która przechwyca ważne dla kraju informacje. Keith Kogane, porywczy dwudziestolatek, po długich przygotowaniach trafia do Penetrantów. Lance McClain, nastolatek, który kontynuuje tradycje w swojej rodzinie. Pomimo pocz...
