Keith dobiegł do najwyższej skały i stanął gwałtownie. O mały włos nie wbiegłby prosto w przepaść.
Spojrzał w dół, jednak na początku nie zauważył niczego wartego uwagi. Skały, w większości ususzone rośliny, jakieś małe drzewka i ... zaraz chwila. Wejście do jakiegoś tunelu?
Chłopak ukucnął, mając nadzieję, że dzięki temu będzie mógł dostrzec coś więcej. Tak, teraz widział, że za kratami jest jakiś tunel.
Ale w takim razie... gdzie on prowadzi? Może to jakieś tajne przejście?
Nawet nie zdążył odpowiedzieć sobie na te pytania, kiedy nagle kraty się otworzyły i ktoś z nich wyszedł.
Keith zmrużył oczy.
Kim do cholery są ci goście?
- Co... ty... do... cholery... - wydusił z siebie Lance, kiedy wreszcie dobiegł do chłopaka.
- Ciśś. – odpowiedział Koreańczyk, nic nie dodając. Latynos spojrzał na niego zdziwiony, ale również przykucnął i spojrzał w dół.
Przy małej dziurze między górami stało dwóch mężczyzn. Wyglądali na o wiele starszych od nastolatków. Mieli na sobie wręcz eleganckie ubranie, a ich długie włosy były uwiązane w kucyka.
- Co oni tutaj robią? – zastanowił się głośno brunet.
- Kim są ci goście w ogóle? – odezwał się nagle ktoś obok.
Lance podskoczył i o mało nie wpadł w krzaki obok. Keith wytrzeszczył oczy na właściciela głosu, który okazał się Hunkiem.
- Co ty tutaj robisz?! – zapytał Latynos, podnosząc się z ziemi i znowu przykucając.
- Poszedłem za wami!
- Po jaką cholerę?!
- A jakby ktoś z was spadł?! Albo nie wiem...
- Czy ty nie masz przypadkiem jakiś zajęć?!
- Skończyliśmy wcześniej!
- Czy możecie być cicho chociaż przez chwilę?! – wtrącił się Keith. Kiedy nastolatkowie ucichli, podziękował i spojrzał w dół. Lance i Hunk zrobili to samo.
Mężczyźni rozmawiali jeszcze chwilę. Jeden z nich skrzyżował ręce na klatce piersiowej, a drugi, gestykulując, wskazywał na ośrodek.
- Ciekawe o czym rozmawiają. – przerwał ciszę Hunk.
Keith tylko ciężko westchnął.
- Nie mam pojęcia. Ale coś mi tu nie pasuje.
- No cóż, to chyba znak, żeby stąd spadać, nie sądzicie? – Latynos się podniósł, na co Hunk energicznie pokiwał głową, zgadzając się na plan chłopaka. – Chodźmy stąd.
- Jak chcesz, to idź. – wtrącił Koreańczyk.
Lance przeklął pod nosem i przykucnął.
Jeden z mężczyzn pokiwał głową i spojrzał w górę, na co nastolatkowie natychmiast się cofnęli.
Odczekali moment i znów spojrzeli w dół. Mężczyzn już nie było.
- I co teraz? – Latynos spojrzał na Koreańczyka. Widząc jego skupienie i zmarszczone brwi, domyślał się najgorszego. – O, nie, nie, nie. Nawet o tym nie myśl.
- Przecież nie mówię, żebyście szli ze mną. – powiedział Keith, wstając.
- Ale...
- Wracajcie do ośrodka, skoro się boicie. – odpowiedział, już biegnąc na dół.
- Właściwie to nie jest taki zły pomysł... - wtrącił Hunk, patrząc z nadzieją na Latynosa.
- Cholera. – przeklął Lance, zaczynając biec za Koreańczykiem.
- No chyba sobie żartujesz... - chłopak pokręcił głową i spojrzał tęsknie na ośrodek. Westchnął ciężko i ruszył za swoimi towarzyszami. Zanim dotarł do celu, nastolatkowie już rozglądali się po miejscu.
CZYTASZ
Penetranci| Klance
DiversosPenetranci to grupa specjalna, która przechwyca ważne dla kraju informacje. Keith Kogane, porywczy dwudziestolatek, po długich przygotowaniach trafia do Penetrantów. Lance McClain, nastolatek, który kontynuuje tradycje w swojej rodzinie. Pomimo pocz...
