Lance nadal nie mógł uwierzyć w swojego pecha. Czy ten cały Keith naprawdę musiał go prześladować na każdym kroku?
Latynos spojrzał ukradkiem na Koreańczyka i przeklął pod nosem.
- Tak więc, na co czekamy? - zapytał Jason. - Zacznijmy może od podziału w pary. Wiem, że dla niektórych jest to nieodpowiednie, więc pozwólcie, że was wyręczę.
Instruktor przeszedł wśród grupy, mierząc każdego wzrokiem. Kiedy spojrzał na szatyna, ten przestał na chwilę oddychać.
- Lance, prawda? - zapytał blondyn, na co chłopak tylko pokiwał głową, bojąc się wydać jakikolwiek dźwięk. - Okej, czyli jednak nie jest ze mną aż tak źle. - uśmiechnął się i natychmiast przeszedł do chłopaka na końcu. - A ty, jak masz na imię?
- Connor.
- Świetnie. Lance, Connor, idziecie na pierwszy ogień.
Oniemiały Latynos przez chwilę nie wiedział, co ma zrobić. Dopiero kiedy Connor wyszedł przed szereg, Lance zrobił to samo.
- Ustawcie się tam, przy materacu, okej? Kto dalej... Kevin, prawda? A ty Daniel? Okej, jesteście razem.
Szatyn spojrzał na swojego towarzysza i razem ustawili się we wskazanym miejscu. Chłopak wiedział, że powinien się skupić na słuchaniu instrukcji, ale nie mógł powstrzymać ciekawości, z kim będzie Keith. Znając życie, trafi mu się Jas-
- Okej, Keith, wyszło na to, że musimy trenować razem. - w tym samym momencie usłyszał Latynos od instruktora.
Oczywiście.
Przynajmniej miał widok na blondyna. Żeby dobrze wykonać ćwiczenie, ma się rozumieć.
Lance westchnął ciężko.
- W porządku. Zacznijmy od podstaw, dobrze? - Jason zwrócił się do grupy. - Na początku chce wam uświadomić, że zanim dojdzie do starcia, musicie nauczyć się panować nad swoim ciałem. Kiedy was ktoś chce zaatakować, jaka jest wasza pierwsza reakcja?
- Ucieczka? - odezwał się ktoś z tłumu.
- Dokładnie. To naturalne, że chcemy uciec od zagrożenia, uchylić się przed ciosem. Ale, powiem wam, że wcale nie musicie uciekać. Możecie się przysunąć do przodu i na zewnątrz, aby minąć się z przeciwnikiem. Dzięki temu uzyskamy możliwość kontrolowania wroga. Wiem, że brzmi to płytko, więc może przejdźmy do czynów. - Jason odwrócił się do Koreańczyka. - Keith, spróbuj mnie uderzyć.
- Um, okej? - odezwał się chłopak i jakby ochoczo wymierzył w instruktora pięść. Dla Lance'a wyglądało to niebezpiecznie i o wiele za szybko, aby jakkolwiek zareagować. Jednak Jason odparł atak, łapiąc chłopaka za pięść, wykręcając mu rękę i powalając go delikatnie na materac.
Zaskoczony Keith leżał chwilę na ziemi, rozglądając się.
- Nic ci nie jest? - zapytał instruktor, pomagając mu wstać. - Mam nadzieję, że nie zrobiłem ci krzywdy.
- Nie, nie. Wszystko w porządku.
- Dobrze. Zaprezentujemy to jeszcze raz, powoli. Keith, jeszcze raz.
Chłopak powtórzył to samo, tym razem o wiele mniej agresywnie.
Instruktor omówił każdy szczegół, aż nadszedł czas na ćwiczenia.
- No więc, zaczynajcie!
Latynos spojrzał na Connora, który wydawał się lekko przerażony całą sytuacją.
- Więc..?
- Może ja zacznę? - zaproponował Lance, podnosząc kącik ust do góry, próbując dodać otuchy towarzyszowi.
- Okej. - zgodził się.
Latynos nigdy nie był za dobry w sprawach siłowych, ale spróbował zamachnąć się jak najmocniej. Oczywiście nie chciał go skrzywdzić, wyglądał na bardzo delikatnego i miłego, byłoby mu bardzo przykro, gdyby...
Myśli Lance przerwało mocne uderzenie w ziemię.
Okej, nie miał się czym przejmować.
- O rany, wszystko w porządku? Przepraszam, nie chciałem tak mocno.
- Tak, wszystko okej, Connor. - odpowiedział Latynos, wstając przy pomocy chłopaka. - No, siłę to ty masz. - poklepał go po plecach. - Ale teraz przygotuj się na rewanż. - dodał uśmiechając się łobuzersko.
- Dajesz. - Connor odpowiedział tym samym.
Chłopak zrobił dokładnie to samo, Lance zatrzymał jego pięść w ostatniej chwili i z niemałym wysiłkiem powalił towarzysza na materac.
Connor uśmiechnął się i wstał niemal natychmiast.
- Nieźle jak na pierwszy raz. - powiedział.
- Eh, nie jestem w tych sprawach dobry.
- Nie przejmuj się, musisz tylko trochę poćwiczyć.
- Najwyraźniej.
Lance nie mógł się powstrzymać i zerknął w stronę Keitha i Jasona. Szczerze mówiąc, Koreańczykowi wychodziło to co raz lepiej i płynniej. W chwili, kiedy Latynos spojrzał, chłopak powalił instruktora tak zręcznie, jakby robił to od co najmniej kilkunastu lat, nie od pięciu minut. Cholera jasna, jest dobry. Za dobry. Jak on ma mu dorównać, skoro...
Nagle dostał mocno po twarzy i o mało nie upadł.
- Lance, nie chciałem, przepraszam! - odezwał się Connor. - Wszystko w porządku? O mój boże, masz czerwony ślad, przepraszam!
- Wszystko w porządku, ja...potrzebuje tylko przerwy.
***
Trening skończył się szybciej, niż spodziewał się Lance. Był nawet nawet zadowolony, dostał potem po twarzy tylko raz, ale odwdzięczył się za to Connorowi. Na szczęście nikt nie ucierpiał, uczestnicy tylko zdobyli kilka nowych siniaków.
Jason zakończył spotkanie, życząc powodzenia w jutrzejszych zajęciach i dobrej kolacji.
Wszyscy skierowali się w stronę ogniska.
Lance pożegnał się z Connorem i zaczął się rozglądać za Hunkiem. Znalazł go przy stole, przy talerzu pełnym jedzenia.
Uśmiechnął się pod nosem, wziął talerz i przysiadł się obok przyjaciela.
- Pozwolisz, że ukradnę. - powiedział, celując widelcem w sałatkę.
- Ej no chyba nie. - skomentował Hunk, który próbował zabrzmieć na złego. Lance mrugnął do niego, nakładając sobie więcej jedzenia.
- To jak ci minął dzień? - zapytał szatyn.
- Bardzo miło, Meg wydaje się super miłą nauczycielką. I... - Hunk wyciągnął zza siebie mały bukiet kwiatów. - dostałem kwiatki!
Lance zaśmiał się.
- No patrz, a ja dostałem dzisiaj w twarz. I to dwa razy.
- O rany. Ale wszystko w porządku?
- Taak, spoko.
Nagle Latynos zauważył kątem oka Keitha. A no tak.
Od jutra czekają go treningi z tym typem. Jak ma niby z nim ćwiczyć, kiedy on jest chodzącym idealnym Penetrantem?
Westchnął ciężko, co zwróciło uwagę Hunka.
- Coś się stało?
- Nie, nie, spoko. - odpowiedział, nadal patrząc na Koreańczyka. O mało nie podskoczył, kiedy chłopak również na niego spojrzał.
***
Keith rozglądał się zdezorientowany po otoczeniu. Wszędzie byli ludzie, z którymi nie za bardzo miał ochotę przebywać. Jednakże kiedy zobaczył jakąś znaną twarz, przez chwilę się ucieszył. Dopiero później skojarzył, że to Lance.
Miał ochotę uciec, ale już nawiązał kontakt z chłopakiem.
Przewrócił oczami i ruszył w stronę stolika.
- Mogę? - zapytał.
- Jasne, siadaj. - odpowiedział Hunk, uśmiechając się. Kiedy Koreańczyk usiadł, chłopak wyciągnął rękę. - Chyba się jeszcze nie znamy. Jestem Hunk.
- Keith. - uścisnął rękę i wysilił się na uśmiech.
- Oh? - Hunk spojrzał zaskoczony na Lance'a. Latynos tylko odwrócił wzrok, nie chcąc uczestniczyć w tej rozmowie.
- A więc, jak ci minął dzień? - zmienił temat Hunk.
- Um, w porządku? Byłem na treningu u Jasona, było całkiem spoko.
Lance prychnął pod nosem, na co Keith spojrzał na niego lekko zirytowany.
- Ale ten dzień zaczął się dosyć dziwnie, przez pewnego osobnika.
- Znowu zaczynasz? - przyłączył się Lance.
- Odpowiadam tylko na pytanie, o co ci chodzi?
- Skończ zanim zaczniesz, okej?
Keith przewrócił oczami i zajął się jedzeniem.
- Em, okej, więc...my chyba pójdziemy? - powiedział Hunk, nie za bardzo wiedząc, co ma zrobić w tej niezręcznej sytuacji. - Prawda Lance?
Latynos nic nie odpowiedział, tylko wstał od stołu.
- Um, okej. Do zobaczenia jutro? - pożegnał się Hunk.
Koreańczyk tylko pokiwał głową i spróbował się uśmiechnąć.
- Trzymaj się.
| Hej, hej!
A więc, minęło trochę czasu ups.
Przepraszam za opóźnienia, ostatnio dzieje się dużo rzeczy i nie jestem pewna czy za wszystkim nadążam.
Ale myślę, że tutaj wrócę z tym opowiadaniem oraz wpadłam na pomysł na opowiadanie z DBH, ponieważ zatęskniłam za tą grą. Więc jakby ktoś byłby zainteresowany, to byłabym wdzięczna za jakiś odzew <3
Od razu przepraszam za jakiekolwiek błędy.
Mam nadzieję, że się trzymacie w tych dziwnych czasach. Pamiętajcie, że jakbyście chcieli się wyżalić, to moja skrzynka jest otwarta, możemy ponarzekać razem XD
Oraz dziękuję wam bardzo za ponad 200 wyświetleń, za wszystkie gwiazdki i komentarze <3
CZYTASZ
Penetranci| Klance
CasualePenetranci to grupa specjalna, która przechwyca ważne dla kraju informacje. Keith Kogane, porywczy dwudziestolatek, po długich przygotowaniach trafia do Penetrantów. Lance McClain, nastolatek, który kontynuuje tradycje w swojej rodzinie. Pomimo pocz...
