Rozdział II

359 35 8
                                        

- Słucham?! – odezwał się Keith.

- Nigdy w życiu! – dołączył Lance.

Shiro podniósł dłoń, żeby ich uciszyć.

- Koniec. Trenujecie razem, do odwołania.

Keith prychnął wściekle. Spojrzał na mężczyznę, który tylko zerknął na niego równie rozdrażnionym wzrokiem. Chłopak westchnął ciężko i wyszedł z pomieszczenia, nie chcąc ciągnąć tej rozmowy.

Latynos jęknął boleśnie.

- Jesteś w stanie wstać? Zaprowadzę cię do twojego pokoju. – zaproponował Shiro.

- Raczej tak. – Szatyn usiadł na łóżku i po chwili wstał.

- Dobrze. Będziesz dzielił pokój z Hunkiem Garrettem. – obydwaj wyszli z pomieszczenia. –Jakbyś się zgubił czy coś to możesz zawsze...

Lance odpłynął na chwilę i przestał słuchać. Po raz pierwszy zobaczył, jak naprawdę wygląda ośrodek. Wcześniej nie miał okazji, ponieważ... no, z wiadomych przyczyn.

Spodziewał się jakiejś dziury w środku lasu, gdzie ludzie ćwiczą na jakiś prehistorycznych narzędziach. Oj, jak bardzo się pomylił.

Co prawda, ośrodek był w lesie, jednak na jego skraju. Z jednej strony rosły wysokie drzewa iglaste (na tyle gęsto i wysoko, żeby zakryć wszystkie budynki), z drugiej zaś strony była polana, a za nią pola.

Największe wrażenie wywołało na Latynosie to, co widział przed sobą, czyli ogromne góry i pomniejsze wzgórza. Gdy spojrzał na dół, zauważył wielkie pole z rozstawionymi manekinami ćwiczebnymi. Między nimi przechadzał się wysoki blondyn, który co chwilę pokazywał uczącym się, jak zrobić daną czynność.

- A, tak. To jest Pole Ćwiczebne. – odezwał się Shiro. Latynos spojrzał na niego i uniósł brew. – Wiem, wiem, bardzo kreatywna nazwa.

Szatyn pokiwał głową i spojrzał na oddaloną polanę, na której dopiero teraz zauważył prostokątny, drewniany budynek.

- A tam? Co tam jest? – zapytał, wskazując na polanę.

- Tam nauczysz się przeróżnych eliksirów, maści i wszystkiego, co przyda się w walce.

- Podoba mi się.

Shiro uśmiechnął się pod nosem.

- Miałem taką nadzieję. No, w każdym razie, chodź, pokażę ci, gdzie są sypialnie.

Zeszli na dół, mijając Pole Ćwiczebne. Latynos zerknął w stronę blondyna, który, szczerze mówiąc, przykuł jego uwagę. Wyglądał na trochę starszego od nastolatka i, co chłopak musiał przyznać z przykrością, o wiele bardziej wysportowanego.

Mężczyzna spojrzał w ich stronę, uśmiechnął się i pomachał. Zdezorientowany Lance zerknął na Shiro, nie bardzo wiedząc, co ma zrobić.

Przewodnik uśmiechnął się i odmachał blondynowi.

No tak.

- Kto to? – spytał Kubańczyk, próbując brzmieć swobodnie.

- Jason. Będzie cię uczył ćwiczeń fizycznych.

- Ćwiczeń fizycznych? Znaczy...?

Brunet zaśmiał się.

- Sam się przekonasz.

Lance tylko pokiwał głową.

Kiedy w końcu doszli na miejsce, Shiro stanął i wręczył chłopakowi kartkę.

Penetranci| KlanceOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz