Diana pov's
Z dnia na dzień czułam się jeszcze gorzej. Codzienna rutyna wyglądała tak, że chodziłam do pracy, a jak wracałam zasypiałam by nie myśleć o niczym. Nie chciałam siebie bardziej dołować, a sen skutecznie pozwalał mi zapomnieć.
Nick pojechał dwa dni temu obiecując, że będzie częściej mnie odwiedzał. Nie podobało mi się to. Uważałam nasz rozdział za zamknięty, a on dalej próbował wszystko naprawić. Może i gdyby nie to wszystko, gdyby nie Victor...może bym uległa, ale teraz nie potrafię. Naprawdę nie wiem co siedziało mi w głowie tamtego wieczoru, paroma słowami zepsułam wszystko to co budowaliśmy przez miesiące.
– Ty idiotko.. – szepnęłam sama do siebie, a mój głos i słowa głośniej rozbrzmiewały w mojej głowie. Chwyciłam za kieliszek z czerwonym winem i upiłam duży łyk. Telefon obok mnie wydał z siebie dźwięk przez co zerwałam się szybko biorąc go do ręki z małą nadzieją, że to właśnie Victor napisał. Lecz szybko wszystko zgasło gdy zobaczyłam imię, którego nie chciałam widzieć już nigdy więcej. Odłożyłam telefon znowu skupiając wzrok na pustej przestrzeni salonu. Byłam bezradna i tylko to mogłam robić godzinami.
Trzask drzwi spowodował że niemal podskoczyłam, a serce zaczelo szybki bieg. Spojrzałam w stronę korytarzu gdzie wyłonił się...Finn.
Jego wzrok spoczął na mnie i a jego mina zrzedła.
– Diana – wypowiedział moje imię, a głos pod koniec mu się załamał. Podbiegł do mnie otaczając mnie ramionami. Przyległam do niego czując jak wszystkie trzymane wcześniej emocje nagle się uwalniają. W sekundę stałam się krucha. Płakałam i krzyczałam w ramię przyjaciela. Płakałam za własną głupotę którą popełniłam. Płakałam za moim Victorem i płakałam za to co sama zrujnowałam.
Tak długo, że gdy w końcu oderwałam się od jego ciała na zegarku było już po trzeciej nad ranem.
***
Victor pov's
– Proszę Victor – nalegał idąc cały czas za mną. Wywróciłem oczami nie zwracając na niego większej uwagi. – Błagam mogę nawet na kolanach, ale błagam porozmawiaj z nią.
– Czy ty jesteś jakiś głuchy – obróciłem się w jego stronę mierząc go chłodnym spojrzeniem – Powiedziałem nie.
– Ty nie wiesz w jakim ona jest stanie...
Prychnąłem po nosem
– Ta? Jakoś w pracy nie wyglada na wielce podłamaną.
– Ty nie rozumi...
– Doskonale rozumiem i dosadnie mi to uświadomiła – powiedziałem znowu obracając aię i idąc prosto w stronę auta – a teraz żegnam Finn – posłałem mu ostatnie spojrzenie i wsiadłem do auta szybko odjeżdżając. Nie pozoalałem sobie na wtargnięcie Diany do mojej głowy. Nie znowu. Już i tak wystarczająco o niej myślę kiedy wracam do domu i siedzę sam słuchając piosenek, które ona słuchała. Nie powinnienem tego robić a i tak mimowolnie przyłapuje się na tym, że robię to w kółko mimo swojego sprzeciwu. Ta dziewczyna to zguba, która ciągnie ze sobą na samo dno. Fakt powinienem ją wyrzucić z pracy, wtedy na dobre pozbyłbym się jej z życia, ale nie potrafię.
Widok jej skupionej na pracy, gdy codziennie wchodzę do biura jest dla mnie zbyt miłym widokiem. Prawda jest taka, że Diana to była codzienność. Niczym kubek ciepłej kawy bez niej codzienność straciłaby na wartości i sensie.
Co ja pierdole
Brednie. Jedynie wpajanie sobie tego w mój pusty łeb. Ale nic nie mogłem zrobić.
W umówione miejsce z siostrą byłem na styk. Siedemnasta. Chciała się pilnie spotkać by przegadać parę spraw na co od razu się zgodziłem. Mimo swoich problemów musiałem mieć na uwadze siostrę, która mimo terapi nie jest jeszcze w pełni stabilna psychicznie. Dlatego co chciała to miała, przystawałem na każde jej słowo. Lubiłem ją uśmiechnięta, a właśnie taka była kiedy wszedłem do restauracji. Zasiadłem na przeciwko niej nachylając się by pocałować ją w policzek.
– Hej Melody – szepnąłem prostując się. posłałem jej delikatny uśmiech ale im dłużej przyglądałem się jej twarzy trzym bardziej wyczuwałem jej lekki stres. – Co jest? – zapytałem a ona ciężko westchnęła opierdajac się na łokciach.
– Okej, są dwie sprawy – odparła lekko zestresowanym głosem. Kiwnęłem głową na znak by kontynuowała – Dobra otóż...Jestem z Finnem. – powiedziała na jednym wdechu, a ja wcale nie wzruszony obserwowałem ją. – Victor? Słyszałeś co powiedziałam?
– Oczywiście, ale spodziewałam się waszego związku, więc nie jest to żadne zaskoczenie. – powiedziałem biorąc łyk wody, która leżała na stoliku. Dziewczyna naprzeciwko zatrzepotała rzęsami będąc zdziwiona.
– Co ale jak?
– Widać było że coś jest między wami, dlatego związek to była kwestia czasu. Teraz przejdź proszę do drugiej sprawy skoro ta mamy już za sobą. Gratuluję związku oczywiście. – powiedziałem szczerze.
– Dzięki... – spuściła głowę i przegryzła wargę. W skupieniu czekałem aż zacznie. – To nie takie proste ale mam prośbę. – podniosła głowę obdarowując mnie słodkim wzrokiem – Ale musisz mi obiecać, że to zrobisz.
– Nie
– No proszeeeeee...
– Zależy o co chodzi – powiedziałem spokojnie.
– A zgodzisz się?
– Melody...
– Porozmawiaj z Dianą – wyrzuciła z siebie pośpiesznie. Parsknęłem śmiechem i wstałem zostawiając siostrę sama. Kolejna osoba, zajebiście.
Słyszałem stukot szpilek dziewczyny, ale nie odwróciłem się. Słyszałem jej krzyki, ale zignorowałem je. Wsiadłem do auta zakluczając je od środka by nie mogą wejść. Zaczęła bić w szybę, ale na krótko, bo szybko odjechałem nie zamierzałem ciągnąć dalej tej gadki. Mimo, że tęskniłem za tą śliczna brunetka o niebieskich oczach to własna duma nie pozwalała mi na to by z nią pogadać. Wróciłem do domu zaszywając się w pokoju. Nim zdążyłem się obejrzeć było już po pierwszej w nocy, podniosłem się łóżka otwierając okno na oścież. Moim oczą ukazał się idealny widok na czarne niebo pokryte małymi świecącymi punktami.
Diana nadal krążyła w mojej głowie i wtedy pomyślałem, że to ona była moją gwiazdą niczym te wszystkie na niebie tylko większa i onieśmielająca wszystkie inne mniejsze. Była wyjątkowa ale już nie moja.
Usłyszałem dźwięk wiadomości przychodzącej na mój telefon, sięgnąłem za niego odczytując wiadomość od Melody.
Melody: Ona cierpi, nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo.
***
CZYTASZ
The missing piece
RomanceDiana Davis od dwóch lat zamieszkuje słoneczny Paryż. Oderwała się od bolesnej przeszłości i spełnia marzenia. Dziewczyna pracuje jako asystentka w biurze modowym, lecz kiedy dostaje oficjalne zaproszenie na gale gdzie miał pojawić się sam Victor L...
