Diana pov's
W głębi duszy skakałam jak głupia nastolatka, która dostała nowy telefon, jednak starałam się zapanować nad entuzjazmem i zachować powagę.
– Więc omijając sprawę z gali...chciałbym porozmawiać o pracy tu jako jedna z pomocy w socialmediach. Bardzo mi zależy naprawdę mam dobre preferencje i myśle, że mogłabym sie przydać – wytłumaczyłam. - Mogłabym również robić projekty, skończyłam zaocznie kierunek modowy i dokładnie wiem jak na rysunkach tworzyć coś pięknego – dokończyłam, a on cały czas patrzył na mnie słuchając mojego wywodu.
– Więc chce pani tu pracować huh? – mruknął zachrypniętym głosem. – Myślę, że...może próbować Pani gdzie indziej. Coś jeszcze? – zapytał po chwili spoglądając na swój zegarek. – Zostało Pani dokładnie pięć minut i trzydzieści sekund.
Rozchyliłam usta chcąc coś powiedzieć, jednak nic nie przychodziło mi do głowy. Wiedziałam, że ten buc nie zmieni swojego zdania i wcale nie liczyłam na cud.
– Proszę chociaż to przem... – próbowałam coś wskórać ale skutecznie mi przerwano.
– Jestem pewny swojej decyzji Panno, Davis – przerwał mi opierając łokieć o biurko spojrzał mi w oczy, a na jego twarzy panowało lekkie zirytowanie.
Spuściłam wzrok na dłonie, zaciskając usta w wąską linie.
– To wszystko, dziękuję – powiedziałam po czym wstałam i jak najszybciej wyszłam z pomieszczenia.
Chyba do końca życia zostało mi pracować u Mercy.
***
Victor pov's
Wyszła zostawiajac za sobą słodki zapach, który zdążył wypełnić cały gabinet. Przez chwilę wpatrywałem się w miejsce gdzie jeszcze przed chwilą stała ciemno włosa kobieta.
Nie wiem co ona sobie myślała.
Pokręciłem głową prychając pod nosem. Ponownie skupiłem wzrok się na laptopie.
Musiałem przyszykować nowy pokaz, który miał być w motywie lat dziewięćdziesiątych. Niektóre stroje były w pełni gotowe, ale jednak było ich za mało, a pomysły się kończyły, poza tym został jeszcze wystrój wybiegu. Chcieliśmy żeby ten pokaz był perfekcyjny. Zagryzłem dolną wargę w głowie szukając jakiegokolwiek rozwiązania czy pomysłu.
Do drzwi po raz kolejny ktoś zapukał. Przymknąłem powieki mając na nadzieje, że osoba, która tu przyszła jest warta przerwania mojej pracy.
– Proszę.
W pomieszczeniu pojawiła się Lucy. Szybkim krokiem podeszła do biurka kładąc laptopa tuż przed moją twarzą.
– Co to jest? – spytałem spoglądając na nią zdezorientowany.
– Niech pan zobaczy. To jest rozwiązanie wszystkich problemów z nadchodzącym pokazem – mruknęła na co odrazu spojrzałem na zawartość.
To był artykuł, o latach dzięwiedziesiatych, gdzie autor dokładnie opisał tamtejszą modę i zarzucił paroma pomysłami. Napisał też jakimi dekoracjami ludzie przystrajali sale bankietowe na każdą uroczystość.
To był strzał w dziesiątkę.
– Napisz do autora i poproś o spotkanie – powiedziałem na co kobieta lekko spochmurniała. – Co?
– Problem w tym, że Autorka tego artykułu wyszła przed chwilą zza Pana drzwi.
Kurwa
***
Po zdobyciu wszelkich informacji o Pannie Davis odrazu podjechałem pod budynek, w którym aktualnie zamieszkiwała. Był to mały apartament w centrum miasta.
Wysiadłem z samochodu zapijając guzik płaszcza i ruszyłem do wejścia. Sprawnie pokonałem schody stając pod odpowiednimi drzwiami.
Zapukałem.
Kilka sekund później usłyszałem dźwięk kluczy i przekręcanie zamka, a po chwili drzwi się uchyliły ukazując niską brunetkę. Jej włosy były upięte w wysoki kucyk, a ubrana była w czarną bluzę i szare spodenki. W dłoni trzymała butelkę wina. Wróciłem wzrokiem do jej niebieskich oczu dostrzegając w nich blask. Nagle cała wyraźnie pobladła.
– Za dużo wina...pierdolony Victor Lerlaine wcale nie stoi w moich drzwiach – oddychała ciężko śmiejąc się do siebie. – To jakiś absurd. Jebana wyobraźnia.
Odwróciła się nagle idąc w stronę dużego pokoju.
– Panno Davis? – patrzyłem na nią jak chodzi w kółko i mruczy coś pod nosem.
Wariatka
– Wyjdź z mojej głowy – powiedziała głośno nawet nie spoglądając w moją stronę.
Westchnąłem wchodząc w głąb jej mieszkania. Podszedłem do niej opierając dłonie na jej ramionach.
– Proszę sie opanować – powiedziałem łagodnie. – To nie jest wytwór Pani wyobraźni. Stoję tu.
Patrzyła na mnie skołowana. Biegła wzrokiem po moich dłoniach, które nadal były na jej ramionach.
– Muszę usiąść – powiedziała unosząc palec w górę, po czym obróciła się siadając na czarnej kanapie. – Co Pan tu robi?
– Chciałbym porozmawiać o Pani artykule – zacząłem na co spojrzała na mnie z zainteresowaniem. – Tak się składa, że motywem przewodnim następnego pokazu jest moda lat dziewięćdziesiątych, a widziałam Pani...
– Żartujesz sobie ze mnie? – prychnęła po nosem. – Po tym jak powiedziałeś, że mam sobie iść i wcale mnie nie zatrudnisz przychodzisz do mnie by zapytać o jakiś gówniany artykuł?
– Właśnie to robię. Popełniłem błąd za co przepraszam – wydusiłem z siebie ledwo przepuszczając te słowa przez gardło.
– Czekaj zanotuje to sobie. Podobno rzadko Pan przeprasza – uśmiechnęła się sarkastycznie. Miałem ochotę opowiedzieć jej coś nie zbyt miłego, ale bardziej zależało mi na jej pomocy.
Znaczy na jej artykule.
Nie wierze, że tak się ośmieszałem.
Zagramy inaczej Panno Davis.
– To znaczy nie chce Pani u mnie pracować? – spytałem na co jej uśmiech odrazu się zmniejszył. Wstałem na równe nogi poprawiając płaszcz, przeczesałem włosy odwracając się i powoli udałem się do wyjścia - w taki razie żeg...
– Chwila! – krzyknęła a po chwili jej drobne ciało znalazło się przed moją twarzą. – Dobra, niech będzie.
Idealnie
– Cieszę się. W takim razie jutro o dziesiątej widzę Panią w biurze – powiedziałem uśmiechając się zadziornie. – Do zobaczenia, Panno Davis.
– Do zobaczenia Panie, Lerlaine.
***
I jak wrażenia? 😋😋
Twitter: m_majcixx
CZYTASZ
The missing piece
RomanceDiana Davis od dwóch lat zamieszkuje słoneczny Paryż. Oderwała się od bolesnej przeszłości i spełnia marzenia. Dziewczyna pracuje jako asystentka w biurze modowym, lecz kiedy dostaje oficjalne zaproszenie na gale gdzie miał pojawić się sam Victor L...
