IX

99 15 19
                                        

Yeonjun miał już coraz bardziej ułożone myśli. Miał wrażenie, że niedługo będzie gotów do wszystkiego dojść i tym samym nie będzie zmuszony do odwlekania tej decyzji po raz kolejny. Miał już tego dość. Ciężko było mu się pogodzić z faktem, jak długo nie znał odpowiedzi. Co gorsza, nie był nadal jej pewien.

Wciąż poświęcał bardzo dużo czasu na kompletnie niezwiązane z tym zajęcia. Przynajmniej tak myślał, bo podczas wykonywania ich, większość czasu spędzał na obwinianiu się za skupienie nie w przypadku, w którym powinien. Miał wrażenie, jakby teraz zmuszony był poświęcić całe swoje życie tylko temu jednemu celowi. Oczywiście tak nie było, ale jego umysł nie działał obecnie jak należy.

Mimo tej trudności, był w stanie jakimś cudem wciąż wykonywać to, co do niego należało. Może nie robił tego najlepiej, jak tylko mógł, ale zdecydowanie nie miał powodów do narzekania. Właściwie to było ich wiele, lecz nie tak dużo jak wczoraj. Gdyby się zastanowił to tak w zasadzie najpewniej uznałby, że jego życie się wali, jednak nie myślał o tym teraz.

W końcu kto by się tym przejmował? To wcale nie tek, że bał się wciąż tego, że Soobin sobie coś zrobił i nie miał bladego pojęcia odnośnie do tego. Nie myślał przecież także o czymś takim, jak zdarzenia, do których kiedyś doszło. W ogóle się tym nie martwił.

Tak mógł sobie jedynie wmawiać. W rzeczywistości był bardziej przerażony sytuacją swojego przyjaciela niż samego siebie. Wiedział przecież, że sobie nie zrobi krzywdy. Jeśli chodziło o drugiego nastolatka, nie było takiej pewności. Należało być chociaż trochę przejętym, ale w przypadku Yeonjuna było to zdecydowanie przesadne.

W końcu jakby nie patrzeć, on też miał ogromnie duży wpływ na zakończenie całej historii. Mógł to wykorzystać na wiele sposobów, ale bał się zrobienia jakiegokolwiek kroku. Przeszkadzało mu to niezmiernie. Obwiniał się za to już wielokrotnie, a i tak nie przyniosło to większych zmian w jego zachowaniu. Mógł jedynie odczuć znacznie większy poziom stresu, co nigdy nie pomagało.

Mimo wszystko jaki miał wybór? Ostatecznie i tak zmuszony był coś zrobić. To jak szybko się to stanie zależało tylko od niego. Nie było opcji, żeby to zmienić. Musiał jakimś cudem poradzić sobie jak najszybciej. Wiedział o tym. Soobin nie da sobie rady zbyt długo bez niego, a był nieobecny w jego życiu już zdecydowanie zbyt długo. Dłużej niż kiedykolwiek.

Miał jedynie nadzieję, że ktoś zajmie się drugim w tym czasie. Zazwyczaj brał to na siebie, ale czy ktoś inny da radę? Prawdę mówiąc, nie ufał w tym przypadku nikomu. Wziął Soobina za introwertyka wręcz do adopcji. Opiekował się nim jak tylko mógł w każdej sytuacji społecznej. Uważał to za swój obowiązek, więc to logiczne, że teraz obawiał się pozostawienia go samemu sobie.

Pokładał jakieś nadzieje w Yubin. Wiedział w końcu o znajomości tamtej dwójki, która trwała stosunkowo długo. Mimo wszystko nie wierzył w Soobina, a tym bardziej jego opowiedzenie o zaistniałej sytuacji komukolwiek. Z pewnością tego nie zrobi, by później jedynie cierpieć przez konieczność poradzenia sobie samemu z problemem. Działo się to za każdym razem.

Yeonjun doskonale wiedział, że za bardzo się emocjonuje czymś, na co nie ma obecnie wpływu. Mimo wszystko nie mógł przestać. Żył ze świadomością, co takiego faktycznie było w jego rękach i zależało od niego. Mógł w jakiś sposób wpłynąć na moment, w którym wróci do życia Soobina, więc dlaczego nie potrafił tego zrobić? Na tym etapie bolało to już jego samego.

Mimo wszystko nie mógł tak prosto zaprzestać swoich starań. Teraz powinien próbować mocniej niż kiedykolwiek wcześniej. Musiał wbić sobie do głowy, że robi to dla Soobina, a pod żadnym pozorem nie dla siebie. Dopiero wtedy pewnie faktycznie przekona się do podjęcia prawdziwych rozwiązań, czego nie zdążył jeszcze do tej pory zrobić.

Ghosting || YeonbinOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz