XX

228 21 25
                                        

Po pewnym czasie Soobin w końcu czuł się na tyle dobrze, żeby się podnieść. Po otworzeniu oczu przypomniał sobie gdzie jest i co się nie tak dawno stało. Chociaż nie chciało mu się w to wierzyć, Yeonjun powinien znajdować się gdzieś w pobliżu. W zasadzie obecnie nie był pewien nawet tego, czy to mu się nie przywidziało. Wydawało mu się to być za bardzo nieprawdopodobne, żeby było prawdziwe.

Dopiero gdy spojrzał na bandaże na swoich przedramionach, mógł uznać to za prawdę. Przecież sam w życiu by ich nie założył. Nie taki był od początku jego cel. Raczej nic nie powstrzymałoby go przed samobójstwem, jeśli chodziło o jego własne działania. Zwyczajnie nie wierzył, że ktokolwiek inny mógłby go faktycznie powstrzymać. Raczej szybko uznał to za niemożliwe.

Chociaż nie wrócił do pełni sił, postanowił iść poszukać swojego przyjaciela. Wciąż kręciło mu się w głowie, ale dawał radę spokojnie się przejść, więc nie było wcale tak źle. Mimo wszystko, gdyby tylko Yeonjun to zobaczył, natychmiast kazałby mu wrócić do odpoczynku. Była w tym racja, teraz przecież powinien głównie odzyskiwać siły.

Niemniej jednak nie dało się podważyć tego, że były rzeczy ważne i ważniejsze. W tym przypadku trzeba było ponieść pewne poświęcenie dla większego dobra, a przynajmniej pozornie. Zresztą szukanie osoby, którą się znało niesamowicie dobrze nie było zbyt trudne. Wystarczyło się przejść w miejsce, gdzie ta najbardziej lubiła przebywać.

Soobin w tym celu wybrał się do własnego pokoju. Przeczuwał, co chciał zrobić drugi. Gdzieś w jego intencjach musiało być sprawdzenie stanu pomieszczenia, co mogło podpowiedzieć mu wiele na temat stanu psychicznego. Dodatkowo zapewne już zabrał się za sprzątanie, by tylko zająć czymś ręce. Taki już był.

Przypuszczenia te okazały się być prawdziwe. Soobin zastał Yeonjuna, gdy ten ścierał kurze z całego miesiąca, przy czym już zdążył uporządkować praktycznie wszystko. Było to bardzo miłe, ale wiedział przecież, że teraz będzie szukał każdego przedmiotu kilka razy dłużej. Będzie musiał przecież myśleć jak jego przyjaciel, co nie było tak proste.

Yeonjun kiedy tylko zobaczył drugiego, porzucił swoje obecne zajęcie. Po pierwsze był zły, że ten wstał jeszcze w nie do końca dobrym stanie. Po drugie miał przecież coś do wyjaśnienia. Teraz był na to najlepszy moment. Jeśli teraz nie wydusi z siebie całej tej historii, nie zrobi tego także w ciągu najbliższego tygodnia. Było to bardziej niż oczywiste.

- Miałeś odpoczywać! Dlaczego już wstałeś? – zapytał niemal od razu ze zmartwienia.

- Przepraszam, że się nie posłuchałem, ale po prostu musiałem cię zobaczyć. To było silniejsze ode mnie i tyle. Sam chciałem odpocząć, ale ty jesteś ważniejszy. Dziękuję, że przyszedłeś. Gdyby nie ty, już pewnie by mnie tu nie było – odpowiedział Soobin, na co z oczu jego przyjaciela poleciały łzy.

Yeonjun zareagował w ten sposób z wielu powodów. Poczuł, że jest dla kogoś ważny, ale równocześnie było mu coraz bardziej wstyd za siebie. Wiedział przecież, że mógłby zapobiec tej całej sytuacji, gdyby tylko potrafił przyznać się do niewiedzy. Nie było to aż tak trudne, a mogło zrobić naprawdę wiele.

Soobin nie obwiniał jednak drugiego. Od razu widząc jego łzy, go do siebie przytulił. Musiał pozwolić mu się wypłakać. Chciał to zrobić i otoczyć go swego rodzaju opieką. Cieszył się delikatnie na to, że ten pokazywał mu swoje emocje, ponieważ wiedział, jak bardzo jego przyjaciel tego unikał, jeśli nie była to radość.

Oczywiście ten nie spodziewał się takiego ruchu, ale nie miał nic przeciwko. Przyjął to do siebie. Pozwolił sobie na słabość. Ufał Soobinowi ponad życie, więc powinien zaufać mu także ze swoimi uczuciami. Doskonale to rozumiał.

Ghosting || YeonbinOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz