XVIII

103 13 22
                                        

Chociaż Yeonjun zapomniał przy wyjściu chociażby o porze roku, co sprawiło, że nie założył kurtki, wcale nie było mu zimno. Był za bardzo przejęty tym, co się działo. Nie mógłby w tym momencie myśleć o przemarznięciu, skoro na głowie miał rzecz o wiele większej wagi. Resztą doskonale wiedział, że zimno nie zrobi mu za specjalnej krzywdy. Nie powinien się nim według siebie przejmować, a na pewno nie w tym momencie.

Ciężko było stwierdzić czy sygnały takie jak drętwiejące palce do niego nie docierały, czy po prostu je ignorował. Sam o tym nie wiedział. Nie skupiał się na tym i nie miał zamiaru tego robić. Co najwyżej zastanowi się nad tym później, o ile będzie oczywiście pamiętał o tym uczuciu, co także nie było tak oczywiste. Najprawdopodobniej o nim zapomni już w momencie zobaczenia Soobina.

W gruncie rzeczy do tego dążył. To dla niego znosił zimno o wiele większe niż to, na jakie był przygotowany. Nie chciał tracić chociażby dwóch minut potrzebnych do wrócenia się po kurtkę. Czuł, że teraz nawet ten czas byłby zbyt długi i zwyczajnie zostałby przez niego ze względu na to zmarnowany. Później da radę się ogrzać, a jeśli jego najgorsze przypuszczenia by się sprawdziły, istniałaby szansa na pojawienie się kilka chwil za późno.

W głowie Yeonjuna była to bardzo wyraźna obawa, można nawet rzec, że wizja. Był w stanie praktycznie namacalnie doświadczyć ogromnego bólu utraty Soobina przez swoją wyobraźnię. Ze świadomością tego musiał podejmować jak najszybsze działania. Nie chciał dopuścić do tego, by jego wizja się ziściła, a on sam musiał się mierzyć z natłokiem negatywnych emocji.

Przynajmniej tak właśnie myślał, choć w rzeczywistości od przynajmniej dwóch tygodni nie odczuwał niczego pozytywnego. Miał jednak rację z tym, że byłoby gorzej, gdyby Soobina już kompletnie przy nim zabrakło. Chociaż nigdy nie bał się zostać sam, w tym przypadku był przerażony. Każda inna osoba na tym świecie mogłaby go po prostu zostawić, on nie miałby nic przeciwko. Ważne było tylko to, by ten najbliższy jemu sercu człowiek przy nim został.

Z tego powodu obecny teraz był pośpiech wręcz nie do zmierzenia. Chociaż to akurat nie było charakterystyczne dla Yeonjuna, obowiązki zawsze odkładał na ostatnią chwilę, lecz też nie spieszył się z nimi. Wiedział bowiem, że jeśli nie zdąży, nic takiego się nie stanie, on tego nie odczuje, a w najgorszym przypadku ktoś tylko na niego nakrzyczy. Nie była to za specjalnie wysoka cena. Raczej należała do tych bardzo niskich.

W tym przypadku zmuszony był jednak po raz pierwszy od dawna się spiąć i faktycznie działać tak, jakby zostało mu tylko kilka sekund. Nie znał przecież faktycznego czasu. Wolał założyć, że ma go jeszcze trochę, ale bardzo mało. Wtedy istniała szansa, że naprawdę da radę coś zrobić. Niestety nie było to do przewidzenia, musiał jedynie wciąż mieć jakąś nadzieję.

Nie mógł kłamać, nie było jej zbyt dużo. Od momentu usłyszenia Yubin, sam był tylko coraz bardziej zaniepokojony. Z każdą sekundą ten stres narastał czyniąc go uczuciem prawdziwie nie do zniesienia. Mimo wszystko Yeonjun nie mógł uważać, że robi cokolwiek dla samego siebie. W takim przypadku w ogóle nie miałby prawa pomóc obecnie Soobinowi czy nawet się o niego martwić.

Chociaż jego obecne myśli mogły brzmieć samolubnie, nie do końca tak było. W jaki więc inny sposób należy zinterpretować jego emocje? Trzeba w tym celu wziąć przede wszystkim pod uwagę ogromne roztrzęsienie nastolatka. Oczywiście nie do końca było to usprawiedliwieniem, ale to tylko jeden czynnik, a ich było więcej.

Yeonjun nie mógł się pozbyć myślenia, że nie chce stracić Soobina lub że nie chce być winny jego śmierci. To może brzmieć bardzo źle, ale nie w tym kontekście. Należy się poważnie zastanowić nad każdym wydarzeniem z ostatnich tygodni. Przecież nie dało się odmówić tego, że zależało mu na najlepszym przyjacielu. Właśnie dlatego równie ciężko byłoby uwierzyć w jego samolubność.

Ghosting || YeonbinOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz