- Amelie, wstawaj! - poczułam szturchanie.
- Co? Po co?- nie wiedziałam co sie dzieje dookoła bo byłam jeszcze zaspana.
- Na lekcje zaspałaś, za pół godziny mamy sprawdzian, który zależy od połowy naszej oceny końcowej, a ja nie chce kolejny rok z rzędu powtarzać roku - chłopak mnie dalej szturchał.
- Jeszcze 5 minutek - odpowiedziałam.
- Żadne 5 minutek, wstajemy - nie odpuszczał.
- Pierdole, nie wstaje, napisze go jutro - powiedziałam i zakryłam sie całkowicie kołdrą.
- Nie ma spania, wstajemy - nagle zrobiło mi sie zimno. Otworzyłam oczy i spytałam:
- Dobrze się czujesz?
- W s t a w a j , k o b i e t o . J a k d ł u g o m o ż n a
c i ę b u d z i ć ?
- Nie
- Masz 5 minut na wstanie i ogarnięcie sie, inaczej jedziesz do szkoły tak jak wyglądasz - poddałam się i wstałam.
- A śniadanie? Ja w 5 minut się nie ogarne i nie zjem śniadania - spytałam
- Śniadanie? Dziewczyno, było prędzej wstać
- Ej, no weź...
- 3 minuty, na twoim miejscu zacząłbym się ogarniać
- Dobra, dobra, ale wyjdź
- Czemu?
- Bo chce sie ubrać
- Nie schlebiaj sobie, nie jesteś aż tak kusząca, żeby cię podglądać
- No wyjdź, Brownnnn
- 2 minuty
- Po drodze zatrzymasz się u mnie muszę wziąć książki
- Niech ci będzie, ale sie spóźnimy
- Dobra, trudno.
Do sali lekcyjnej weszliśmy 10 minut po rozpoczęciu lekcji. Jak na złość mieliśmy sprawdzian z angielskiego, a baba od angola nie była miła.
- Dzień dobry, przepraszamy za spóźnienie - oznamiłam.
- A jaki jest powód waszego spóźnienia?- spytała.
- Zaspaliśmy - odpowiedział Brown.
- Spaliście razem?- wypytywała. Strasznie mnie wkurzała swoim zachowaniem, ale skoro Brown wymyślił wymówkę, która była prawdą niech to ciągnie. Byłam w 90% pewna, że wymyślił coś głupiego.
- Tak, spaliśmy razem - odpowiedział. Serio Brown?! - Jeszcze czegoś chce się dowiedzieć pani wścibski nos? Może jakieś szczegóły chce pani poznać?- spytałam.
- Trochę szacunku panno Fray, usiądźcie w pierwszej ławce - powiedziała.
- Ja jestem za wysoki na pierwszą ławkę - zaprotestował Brown. Miał racje, pierwsza ławka i jego wzrost to nie jest dobry wybór.
- No właśnie, a ja lepiej widzę z tyłu - to była najgłupsza wymówka jaką słyszałam.
- Po pierwsze, mogli państwo prędzej wstać i się nie spóźniać. Po drugie panie Brown, wszystkie ławki są tej samej wysokości, więc to bez znaczenia czy będzie pan siedział w pierwszej czy ostatniej ławce, a po trzecie, panno Fray, jeśli ma pani jakieś problemy ze wzrokiem proszę wybrać się do okulisty, a teraz oboje skończcie przeszkadzać, siądzie w pierwszej ławce i podejmijcie się pisania testu, bo zostało tylko 20 minut do końca lekcji - mordowałam Browna wzrokiem, a po twarzy nauczycielki plątał się wredny uśmieszek. Usiadłam w ławce i podjęłam się pisania testu. Po około 10 minutach poczułam szturchanie pod ławką, początkowo je ignorowałam, ale się nasilało, więc kopnęłam chłopaka z całej siły w kostke. Zwinął się lekko z bólu i poczułam na sobie jego morderczy wzrok. Nie pewnie spojrzałam w jego kierunku, a on do mnie:
- Masz błąd
- Gdzie?
- W nazwisku
- Przecież dobrze je napisałam
- Napisałaś F R E Y, a ja wiem, że masz na nazwisko F R A Y
- Mam Fray tylko ty czytać nie umiesz
- Mam zabrać kartki i wstawić oceny niedostateczne bez możliwości poprawy?- rozległo się nad naszymi głowami. Od wejścia do tej klasy Brown nad sobą nie panował i to było widoczne. Odłożył długopis, złapał kartkę w dłoń, wstał, chwycił moją kartkę, sama skończyłam pisać, więc to nie miało za bardzo znaczenia co chciał zrobić, spojrzał na nauczycielkę i powiedział:
- Pani Packet, ja rozumiem, że może ma pani zły humor czy cokolwiek innego, ale to nie znaczy, że musi się pani na nas wyżywać i wywierać presję. Jeśli będę chciał pójdę do naszego szanownego pana dyrektora i porozmawiam z nim na temat tego jak pięknie traktuje nas pani na lekcjach, a on z całą pewnością się temu przyjrzy oraz poprowadzi rozmowę z innymi uczniami co może skończyć się pani wydaleniem ze szkoły. Chociaż osobiście wolałbym, żeby spalono panią na stosie tak jak to robiono z wiedźmami w średniowieczu, a teraz w obecności naocznych świadków przekazuje pani, sprawdzian mój oraz mojej ślicznej w przeciwieństwie do pani przyjaciółki - zakończył swoją wypowiedź, nauczycielce słów zabrakło po klasie rozeszło się w miarę głośne „ooo", po czym rozległ się dzwonek oznaczający koniec lekcji. Chłopak założył plecak na jedno ramię, podał nauczycielce sprawdziany powiedział - Do widzenia, miłego dnia - oczywiście przybrał na twarz swój głupi uśmieszek i wyszedł z klasy.
- Co to miało być?- spytałam go po wyjściu z klasy.
- Zależy co masz na myśli
- Twoje zachowanie wobec Packet
- A to taka informacja na przyszłość
- Tego się po tobie nie spodziewałam
- Przez ciebie nie mogę iść teraz na trening
- Przeze mnie? A co ja ci takiego zrobiłam?
- Pomyślmy...skopałaś moją kostkę
- Bo zasłużyłeś, a teraz nie piszcz i chodź - miejscem docelowym miały być szatnie, ale z nikąd zjawił się Jake.
- O, zjawiła się dziewczyna roku - oznajmił.
- O co ci chodzi?- spytałam.
- Sypiasz z nim?- spytał pokazując na Browna.
- Co ci do tego?- postanowiłam trochę go powkurzać.
- Może to, że jesteś moją dziewczyną
- Byłam
- Byłaś? Ja chcę ci przebaczyć to co zrobiłaś, a ty tak się odzywasz
- Ty chcesz mi przebaczyć moją zdradę? Nie no, ludzie, trzymajcie mnie. To nie ja robie skok w bok z największą i najbardziej zużytą kurwą w szkole. Naucz się, że nie jestem ani niczyją kurwą ani tobą
- Nie zdradziłem cię
- 2 dni temu na imprezie u Mii zrobiłeś sobie z Evą trójkącik i twierdzisz, że mnie nie zdradziłeś. Jesteś jebanym chujem i... - nie dokończyłam zdania, bo poczułam uderzenie w twarz. Nie wierzę, nie dość, że dupek to jeszcze damski bokser. Chris rzucił się na Jake'a i zaczęła się bójka.
- Co tu się dzieje?!- był to dyrektor. Mamy przejebane. Chłopacy, chyba nie słyszeli, bo dalej się bili - Rozdzielcie ich - nakazał jakimś 2 koszykarzom - Cała wasza trójka do mojego gabinetu, natychmiast - powiedział.
- Że niby ja też?- spytałam nie co oburzona.
- Że niby ty też - odpowiedział mężczyzna.
Weszliśmy do gabinetu dyrektora i usiedliśmy na krzesłach, dyrektor usiadł na swoim fotelu za biurkiem, po czym spytał:
- O co poszło?
- Ja mogę panu opowiedzieć całą historię - wyrywał się Jensen.
- Nie ma znaczenia o co poszło, znaczenie ma czemu do tego doszło - powiedział Brown.
- Po kolei, Jensen - wskazał dyrektor.
- Brown rzucił się na mnie bez powodu. Ma problemy z opanowaniem agresji - powiedział Jensen.
- Ja mam problemy z opanowaniem agresji? To ja podniosłem rękę na kobietę?- spytał Brown.
- Kobietę? To zwykła dziwka - powiedział Jensen.
- Proszę się wyrażać, panie Jensen - Brown zerwał się z krzesła to samo zrobił Jensen i już prawie w siebie buchnęli, gdy dyrektor dodał - Uspokójcie się, nikt nie będzie się bił w moim gabinecie. Panno Fray, proszę powiedzieć co się wydarzyło - spojrzałam na obu chłopaków. Oboje mordowali się wzrokiem.
- To było tak, między mną, a Jensen'em doszło do sprzeczki i coś powiedziałam Jake mnie uderzył, a Chris rzucił się na niego, jak przypuszczam było to w celu obronienia mnie - wyjaśniłam w skrócie
- Panie dyrektorze, ona kłamie - wtrącił Jensen.
- Tak to my do niczego nie dojdziemy. Brown, Jensen wyjdźcie, Fray, zostań - chłopacy wyszli, a ja spojrzałam na dyrektora - Z jakiego powodu pokłóciłaś się z Jake'iem?
- Pokłóciłam się z nim o to, że według niego latam na lewo i prawo - odpowiedziałam.
- Co było dalej?- wypytywał dalej.
- Powiedziałam mu parę nie miłych słów i dostałam w twarz - odpowiedziałam.
- To tyle? A jak doszło do bójki między Brownem, a Jensen'em?
- Po tym jak dostałam w twarz Chris rzucił się na Jake'a
- Dobrze, wyjdź na zewnątrz i poproś pana Jensen'a - zrobiłam co prosił i usiadłam na jednym z krzesełek stojących przed gabinetem. Czułam na sobie wzrok Chris'a, spojrzałam na niego, a ten dalej lustrował mnie wzrokiem.
- No co?- spytałam.
- Nic
- To czemu tak się lampisz? Mam coś na twarzy?
- Nie, po prostu...no nie wiem
- Dzięki
- Nie rzuciłem się na niego, bo to ty dostałaś. Rzuciłem się na niego bo ojciec mnie uczył, że do kobiety trzeba mieć szacunek, nieważne czy jest sprzątaczką czy dziwką oraz, że nigdy pod żadnym pozorem nie można podnosić ręki na jakąkolwiek kobietę. Uderzył by Miię, Ashley czy kogokolwiek innego też by dostał po pysku
- Teraz ty Brown - z gabinetu wyszedł Jensen. Chris wstał z krzesełka i poszedł do gabinetu.
- Spodziewałem się po tobie wszystkiego, ale nie tego - powiedział w pewnym momencie Jensen.
- Tego? Czyli czego?
- Że pójdziesz z Brownem do łóżka
- A ja nie spodziewałam się, że pójdziesz z Evą do łóżka - powiedziałam wrednie. Z gabinetu dyrektora wyszedł Chris i oznajmił:
- Chodźcie
Wstałam z krzesełka i weszłam do gabinetu.
- Usiądźcie - powiedział dyrektor. Zrobiliśmy to co kazał - W związku z tym co usłyszałem od waszej trójki, są 2 różne wersje, więc każde z was przez następne 3 dni będziecie zostawać po 2 godziny po lekcjach - powiedział, po czym dodał - A teraz wracajcie na lekcje - Wstaliśmy z krzeseł i wyszliśmy.
- Jeszcze raz dotkniesz moją dziewczynę, to połamie ci obie ręce - powiedział Jensen po wyjściu.
- Nie jestem twoją dziewczyną - wtrąciłam.
- Ale i tak połamie ci obie ręce jak znowu ją dotkniesz - powtórzył.
- Ty połamiesz mi ręce? Nie rozśmieszaj mnie - odgryzł się Chris.
- Uspokójcie się oboje, nie mam zamiaru dodatkowo zostawać po lekcjach skoro i tak już muszę - wtrąciłam się. Jensen poszedł na lewo, a ja na prawo, Brown też poszedł na prawo.
- Po co cały czas za mną chodzisz?- spytałam.
- Booo...mamy razem lekcje - odpowiedział.
- A może ja nie chcę iść na lekcje?- spytałam
- A może ja też nie chcę?
- A może ja chcę żebyś dał mi spokój?
- A może ja nie chcę dać ci spokoju?
- A może...
- Morze to ty zostaw marynarzom
- Ty to nie wyskakuj tak przed szereg
- Nie, bo...
- Niebo to ty zostaw lotnikom
- A ty wredna jesteś
- Wolę być wredna niż fałszywie miła
- Ktoś tu ma zepsuty humor
- A jaki ty miałbyś humor gdybyś musiał zostawać po lekcjach z dwoma idiotami
- Ej! Wypraszam to sobie
- Wzbraniasz się prawdy?
- Wzbraniam się kłamstw
- Wzbraniasz się prawdy
- A idź mi ty wredoto - wytknęłam język w kierunku chłopaka.
- Mel, tu jesteś! Wszędzie cię szukałyśmy - oznajmiła Mia zatrzymując się wraz z Ashley przede mną i Chris'em.
- Brown? Co ty tu robisz? Myślałam, że masz teraz trening - oznajmiła Ashley. Ashley Olsen - przyjaciółka moja i kumpela Browna. - No, nie wiem w pubie się wytłumaczysz. Mel, chodź, musisz się tak trochę potłumaczyć z różnych rzeczy - dodała po chwili i się odwróciły i zaczeły iść, ciągnąc mnie za sobą.
- Pa, Mel, do zobaczenia jutro po lekcjach - oznajmił Brown i zrobił coś czego się nie spodziewałam. Podszedł do mnie i mnie przytulił...mocno...obiema rękoma. Oddałam przytulasa - I liczę, że szybko oddasz mi moją bluzę - dziewczyny objechały mnie wzrokiem i zrobiły zdziwione miny. No tak, musiałam ubrać bluzę, którą dał mi do spania, bo ta co miałam wczoraj pobrudziłam kawą, a gdy rano zajechaliśmy pod mój dom nie mogłam znaleźć żadnej.
- Zabiję cię kiedyś - wymamrotałam i poszłam z dziewczynami.
CZYTASZ
𝓗𝓮𝓵𝓵 𝓸𝓷 𝓮𝓪𝓻𝓽𝓱
Romance„𝑹𝒐𝒛𝒑𝒆̨𝒕𝒂𝒍𝒊𝒔́𝒎𝒚 𝒑𝒊𝒆𝒌𝒍𝒐 𝒏𝒂 𝒛𝒊𝒆𝒎𝒊, 𝒏𝒂𝒅 𝒌𝒕𝒐́𝒓𝒚𝒎 𝒏𝒊𝒆 𝒃𝒚𝒍𝒊𝒔́𝒎𝒚 𝒘 𝒔𝒕𝒂𝒏𝒊𝒆 𝒛𝒂𝒑𝒂𝒏𝒐𝒘𝒂𝒄́" On - Chris Brown - szkolny podrywacz, łamacz żeńskich serc. Jeden ze szkoln...
