Rozdział 19.

11.7K 803 38
                                        

Czy mi się to śni czy przy mnie leży Lena i śpi wtulona w mój bok. To musi być sen. Przecież ona mnie nienawidzi. Gardzi mną i nie chcę mnie znać. Dlaczego więc tu jest? 

Wolną dłonią uszczypnąłem się w udo sprawdzając czy to naprawdę nie jest sen. Kurwa nie jest. Ona naprawdę przespała ze mną całą noc. Pamiętam naszą wczorajszą rozmowę, pamiętam wszystko i przede wszystkim pamiętam to jak powiedziała, że spróbuje mi wybaczyć. Chciałem skakać ze szczęścia, chciałem ją pocałować i przytulić i już nigdy nie puścić. 

Przytuliłem się do niej mocniej i przyłożyłem policzek do jej głowy. Wyglądała tak spokojnie i ślicznie. Przytyło się jej kilka kilo więc jej buzia jest teraz bardziej pyzata. Piersi też jej urosły co widzę dzięki jej piżamie, której kilka górnych guzików jest rozpięte. Tak bardzo jej potrzebuje, tak bardzo pragnę. Nie byłem z nikim od ponad czterech miesięcy. To dużo jak na faceta który przez ostatni czas pieprzył co popadnie. Ale nie chcę iść do burdeli czy wyrwać jaką dziewczynę w klubie na jednorazowy numerek. To nie o to chodzi. Ja potrzebuje Leny i tylko jej. 

Wpatrywałem się w nią dobre pół godziny dopóki nie czułem jak moje cale ciało drętwieje. Jak najdelikatniej umiałem wyswobodziłem się z jej uścisku na co zareagowała cichym pomrukiem.

- Harry...-powiedziała sennie przytulając się do poduszki. 

- Ci śpi-odpowiedziałem pochylając się nad nią-zrobię nam śniadanie. 

- Tylko duże.

- Będzie ogromne-odpowiedziałem rozbawiony. Czy wszystkie kobiety w ciąży maja taki apetyt jak ona?

Miałem na sobie dresy z wczoraj więc nie fatygowałem się ze zmianą ubrań. Związałem tylko włosy w kucyka i wyszedłem z pokoju zamykając za sobą cicho drzwi. 

Zacząłem robić nam ogromne siadanie kiedy usłyszałem dzwonek przy drzwiach. Otworzyłem je szybko żeby nie budzić Leny. Na progu stał Lou i Nial. Lou miał w ręce tackę z Costy, a Niall dwie siatki pełne pączków.

- Cześć?-spytałem. 

- Hmm jakie miłe powitanie-odpowiedział sarkastycznie Niall i mijać mnie wszedł do domu.

- Ostatnio prawie wcale cię nie widujemy oprócz prób zespołu-dodał Lou wchodząc za Horanem.

- Pamiętacie, że mieszka ze mną kobieta w 8 miesiącu ciąży i jest w tej ciaży ze mną? 

- Tak, tak-odpowiedział Niall-dlatego własnie przyszliśmy dowiedzieć się co u was słychać?

Wróciłem do robienia śniadania, a chłopcy patrzyli na mnie i czekali na moją odpowiedź.

- Gdzie Lena?-spytał Lou kiedy nic nie odpowiedziałem na jego wcześniejsze pytanie.

- Śpi.

- Gdzie?-na jego ustach pojawił się szelmowski uśmiech.

- W moim pokoju-dodałem. 

- Czy wyyy-zaczął Niall z szeroko otwartą buzią-ale przecież to chyba nie możliwe  w tym okresie...

- Jezu Niall-jęknąłem na niego-nie uprawialiśmy seksu, po protu spaliśmy razem. 

- Och...

- Ale jak to?-dopytywał się Lou-przecież ona nie chcę mieć z tobą nic wspólnego.

- Widocznie zmieniła zdanie-odpowiedziałem uśmiechając się delikatnie.

- Ooo proszę 

- O hejjj-w drzwiach kuchni pojawiła się zaspana Lena. Włosy miała roztrzepane i ziewała słodko próbując zakryć usta dłonią. 

- To dla mnie?-spytała patrząc na pudełka z pączkami z uwielbieniem.

- Yhm-przytkaną Niall i bez gadania oddał jej wszystkie pączki. Lou podsunął jej jeszcze pod nos szejka czekoladowego i wygląda na to, że nic więcej jej do szczęścia nie potrzebne bo wyglądała jak by znalazła się w niebie. 

- To po co ja robię to śniadanie?-spytałem patrząc jak wgryza się w drugiego pączka.

- Rób, rób nie zmarnuje się-odpowiedział nawet na mnie nie spoglądając.

Chłopcy patrzyli na naszą dwójkę z coraz większym zdziwieniem. A ja nie mogłem powstrzymać uśmiechu, który malował się na moich ustach kiedy widziałem Lene  dobrym humorze. 

- No co?-spytała z pełną buzią.

- Nic nic-odpowiedziałem rozbawiony a Lou tylko posłał mi wymowne spojrzenie. 

Po śniadaniu musiałem z chłopcami jechać do studia a potem załatwić jeszcze kilka spraw. Dlatego zadzwoniłem do Giny i tak jak zwykle poprosiłem ją żeby posiedziała razem z Leną. Nie chciałem żeby chociaż przez chwilę była sama. To by było zbyt niebezpieczne dla dziecka i dla niej samej. 

Wszedłem do pustego i cichego mieszkania zastanawiając się gdzie podziały się obie dziewczyny. 

- Lena!-krzyknąłem głośno. 

- W łazience-odkrzyknęła po chwili-biorę kąpiel!

- Mogła byś ją wsiąść ze mną-mruknąłem do siebie zdejmując marynarkę. 

Poszedłem do kuchni i wstawiłem wodę na kawę. Zalałem wysoki kubek i usiadłem przed tv. W końcu chwila dla siebie. Moje życie jest tak intensywne i popieprzone, że takie minuty odpoczynku są prawdziwą rzadkością.

- Harry!-usłyszałem głos Leny. Odstawiłem swoją prawie wypitą kawę i szybko pobiegłem pod drzwi łazienki. 

- Coś się stało?-spytałem przestraszony przysuwając się do drewnianej powłoki. 

- Z maleństwem wszystko ok, tylko potrzebuje twojej pomocy.

- Więc mam wejść do środka?-spytałem niepewnie.

- Yhm.

- Jesteś pewna. 

- Tak, proszę. 

Nacisnąłem klamkę i wszedłem do jasnego ciepłego pomieszczenia. Lena siedziała na środku wanny wypełnionej po brzegi białą pachnącą pianą. 

- Czy coś się stało?-spytałem. 

- Tak, nie mogę wyjść z wanny.

- Och...

-Próbowałam ale nie mam siły-powiedziała zawstydzona spuszczając oczy.

Czyli co teraz? Mam do niej podejść i podnieść ją do góry. Całkowicie nagą, ociekająca wodą? Jezu...

- Możesz mi pomóc?-spytała. 

- Jasne-odpowiedziałem.

Przez głowę zdjąłem koszulkę, żeby jej nie zamoczyć. Podszedłem do wanny i pochyliłem się nad siedzącą w niej Leną. Policzki miała słodko zaróżowione a oczy spuszczone w dół. Czułem się równie zawstydzony co ona i dobrze, że tego nie widziała. Zanurzyłem ręce w wodzie i delikatnie włożyłem pod jej plecy i zgięcie kolan. Podniosłem ją do góry, patrząc na nią całą ociekającą wodą i taką niebywale piękną. 

- Gapisz się-mruknęła zawstydzona.

- Nie mogę się oprzeć-odpowiedziałem bez zastanowienia. Widziałem ją nago wiele razy ale przypomnienie sobie jej pięknego ciała, jej skóry, jej zapachu jest po protu oszałamiające. 

Postawiłem ją na puszystym dywanie i podałem ręcznik żeby mogła się wytrzeć. 

- Dziękuje.

- Nie ma za co, cała przyjemność jest po mojej stronie, naprawdę-odpowiedziałem i uśmiechnąłem się do niej, a ona ku mojemu zdziwieniu odpowiedziała tym samym.

Never Yours || H.S.Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz