Rozdział 18.

12K 841 22
                                        

*Harry*

W restauracji zjedliśmy dobrą kolację i prawie cały czas rozmawialiśmy. Reporterzy nie zdążyli wykryć gdzie jesteśmy więc nie mieliśmy problemów z ciągłymi zdjęciami i błyskami fleszów.

Lena wyglądała na odprężoną i wyluzowaną. Śmiała się i rozmawiała co bardzo mi się podobało. Nie pamiętam odkąd tak dobrze mi się z nią rozmawiało. 

Wróciliśmy do domu prawie o 10. Lenie oczy same się kleiły i po krótkim dziękuje za dobry wieczór poszła do siebie. Nawet ten mały uśmiech, który posłała mi na koniec był dla mnie nagrodą. Przynajmniej zaczęła się uśmiechać i to szczerze. 

Sam też udałem się do swojej sypialni i zadzwoniłem do mamy. Rozmawiałem z nią ponad godzinę i nawet pochwaliłem się postępami jakie poczyniłem z Leną. 

Leżałem na łóżku i z uśmiechem na ustach wpatrywałem się w sufit, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi. Powiedziałem szybko proszę i Lena weszła do środka. Była już przebrana w swoją ulubioną piżamę, a włosy układały się falami na całych ramionach.

- Hej, możemy porozmawiać?-spytała stając przy drzwiach.

- Jasne-odpowiedziałem. Lena przydreptała i usiadła na brzegu łóżka. 

- Harry powiedz mi dlaczego akurat mnie dręczyłeś? 

Słucham? Akurat to chcę wiedzieć? Nie spodziewałem się takiego pytania. Wpatrywałem się w nią dobrą minutę nie wiedząc co powiedzieć. Wiele razy zastanawiałem się dlaczego to akurat ją tak dręczyłem, dlaczego moje życie potoczyło się tak, a nie inaczej i dziewczyna, którą dręczyłem w liceum stała się kobietą mojego życia. Spędzałem całe noce nad myśleniem o tym, dlaczego akurat ona z kilkuset uczniów stała się moją ofiarą. Byłem popularny, grałem w piłkę, miałem własny zespól, dziewczyny lgnęły do mnie jak mysz do sera. Byłem jak król, rządziłem szkołą. Miałem wszystko czego mógł oczekiwać od życia nastolatek i lubiłem to wykorzystywać. Byłem opryskliwy, chamski, nawet w stosunku do swoich kumpli. Dopiero, kiedy poznałem chłopaków zrozumiałem czym jest prawdziwa przyjaźń, po programie moje życie zmieniło się o 180 stopni. Nie wiem pod wpływem czego zaszły we mnie takie zmiany, ale nie byłem już tym samym gówniarzem. Może po prostu dorosłem. A Lena...przez te pół roku skrupulatnie przypomniałem sobie każde zdarzenie z nią związane. Każdy dzień kiedy uprzykrzałem jej życie, każdą obelgę, policzek, który jej wymierzyłem. Byłem prawdziwym skurwielem i wtedy czułem satysfakcje, kiedy tak ją traktowałem, kiedy widziałem jej łzy śmiałem się w głos, kiedy widziałem jej smutne oczy sprawiało mi to przyjemność. Teraz nie czuje nic oprócz wstrętu do samego siebie. 

- Byłaś słaba, niewidoczna, cicha spokojna...

- To powód żeby kogoś dręczyć?-spytała szeptem.

- Nie umiałaś się bronić, nie potrafiłaś się przeciwstawić to było po prostu łatwiejsze.

- Łatwiejsze? Co ty gadasz? Łatwiej było mnie dręczyć?

- Łatwiej było cię skrzywdzić, łatwiej zastraszyć...

- Dlaczego? Dlaczego wtedy taki byłeś?

- Byłem nastolatkiem.

- Harry to nie jest wytłumaczenie-przerwała mi.

- Wiem, że nie jest nic nie może wytłumaczyć tego co robiłem ci wtedy, byłem królem szkoły, wszystko szło idealnie i myślałem, że tak będzie zawsze ale nie było. Mój ojciec odszedł od matki, zostawił ją zapłakaną i zrozpaczoną, straciłem ojca...

- I moje dręczenie przynosiło ci ulgę, po prostu się na mnie wyżywałeś za coś na co nie miałam żadnego wpływu?

- Tak-odpowiedziałem szczerze-tak właśnie tak było.

- Przynajmniej mam pewność, że mówisz prawdę...

- Po co w ogóle o to pytasz?

- Nie sądzisz, że chciała bym to wiedzieć?-spytała spokojnie. Nie wyglądała na zdenerwowaną, była odprężona jak byśmy rozmawiali o pogodzie, a nie o straszniej przeszłości.

- Przepraszam-powiedziałem po raz kolejny-wiem, że to nic nie zmieni ale przepraszam cię za to wszystko co ci zrobiłem.

- Harry wiem, że ci przykro, wiem jak od tego czasu się zmieniłeś ale jak nie potrafię tak po prostu zapomnieć...to-to siedzi głęboko we mnie, jest bardzo mocno zakorzenione w moim ciele i umyśle, mogę tylko próbować. 

- Co próbować?

- Wybaczyć Ci.

*Lena*

Widziałam jak na jego twarzy maluje się coraz większe zdziwienie i szok. Nie podejrzewał że usłyszy ode mnie takie słowa. Ale to prawda, spróbuję, nie mam przecież nic do stracenia. Przeszłość już za długo miesza w moim życiu i ma na nie za duży wpływ. Ostatnio zrozumiałam, że w zasadzie moje życie składało się tylko z myśli nad zemstą. Cały mój związek z Harrym, wszystkie nasze wspólne chwile, nawet te dobre, był zakłócane przez moją chęć zemsty. Straciłem tyle lat swojego życia na tylko jednym. Nie chcę tak dłużej. Chce po prostu żyć. Urodzić moją kruszynkę i cieszyć się życiem, smakować każdą jego chwile, a nie ciągle zastanawiać się nad sposobem zniszczenia Haremu życia. To stało się moją obsesją i zaszło zdecydowanie za daleko. Czas z tym skończyć. 

Siedzieliśmy w ciszy patrzeć na siebie. Nie wiedziałam co mam mu jeszcze powiedzieć. Spróbuję mu wybaczyć, tylko to mogę mu obiecać. 

Wspięłam się na łóżko i położyłam obok niego. Ułożyłam głowę na jego ramieniu, a ręce położyłam na brzuchu obejmując go delikatnie. Od razu przyciągnął mnie bliżej do siebie wzdychając cicho z ulgą. Jedna jego ręka gładziła moje ramie, a druga płasko leżała na moim brzuchu. 

Nie pamiętam kiedy czułam się tak bezpiecznie i spokojnie. Usypiałam czując jego ciepłe i miękkie usta na swoim czole. 

Never Yours || H.S.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz