Rozdział 17.

11.9K 818 24
                                        

Skoro Harry urządził pokój dla maluszka to ja też postanowiłam to zrobić. Gina nie posiadała się z radości, kiedy poprosiłam ją o pomoc. Jeździła ze mną do wszystkich sklepów, wynajęła najlepszego projektanta w mieście i w zasadzie zajęła się wszystkim, a ja tylko przytakiwałam głową na jej szalone pomysły. 

Siedzieliśmy w moim starym salonie i popijaliśmy herbatę. Przynajmniej ja popijałam. Gina oczywiście piła sobie moją ukochaną kawę. Ja musiałam zadowolić się herbatą i ciastem, którego wchłonęłam już prawie połowę. Pokój dziecięcy w tej chwili był w rekach malarzy, którzy robili z niego prawdziwe arcydzieło. Gina znalazła w internecie kobietę, która potrafi namalować dosłownie wszystko, a ja zażyczyłam sobie zamek, księżniczki i inne babskie rzeczy. Nie mogłam doczekać się efektu końcowego.

- Harry kupił dom.

- Och tak wiem-odpowiedziała-Lou coś o tym wspomniał.

- Jest naprawdę piękny i..

- I bardzo odpowiedni dla waszej córki, Lou mówił mi, że Harry nie mówi ani nie myśli o niczym innym.

- Gina-westchnęłam głęboko-on jest taki  kochany jeśli o nią chodzi, robi wszystko żeby było idealnie.

- Widzisz? On naprawdę się stara i zmienił się.

- Widzę to-odpowiedziałam-próbowałam doszukać się w nich cech tego nastolatka, który uprzykrzał mi życie ale nic takiego nie znalazłam, on naprawdę jest innym człowiekiem.

- Jezu nareszcie-Gina wzniosła ręce do nieba w geście podziękowania-długo ci zajęło dojście do tak oczywistego wniosku.

- Zamknij się-mruknęłam.

- I co teraz będzie?

- Nie wiem-odpowiedziałam szczerze. Nie miałam zielonego pojęcia jak to teraz będzie wyglądać-zaproponował mi żebym z nim zamieszkała po porodzie na kilka miesięcy.

- I co?

- Myślę, że to dobry pomysł, przyda mi się jego pomoc, a po za tym nie chcę od razu odbierać mu córki.

- Och to dobrze, może w końcu dojdziecie do jakiegoś porozumienia.

- Mam taką nadzieje.

- Masz taką nadzieje? Czyli...

- Czyli tak, dokładnie to co myślisz, chcę zacząć wszystko od nowa z czystą kartą. 

- I wybaczyć mu?

- Na razie będzie musiało wystarczyć mu to, że będę próbować.

*

Georg przywiózł mnie do domu i odstawił pod same drzwi. Ale kiedy poczuł dym, który unosił się w powietrzu, został ze mną i pierwszy wszedł do mieszkania. Wszędzie były włączone  światła i wszystko było pokryte cienką warstwą wody, okna były pootwierane na oścież, a na kanapie siedział Harry z twarzą ukrytą w swoich dużych dłoniach. 

- Co tu się stało?-spytałam podchodząc do niego. 

- Potrzebujecie pomocy?-spytał Georg rozglądając się w około.

- Nie, wszystko już ok, dzięki-ochroniarz w odpowiedzi tylko skinął głową i ulotnił się po cichu. 

Usiadłam na mokrym stoliku na przeciwko niego i ponownie spytałam co się stało.

- Wróciłem z nagrania i chciałem nam coś ugotować-tłumaczył spoglądając na mnie nieśmiało-wstawiłem kurczaka do piekarnika i położyłem się na kilka minut, byłem taki zmęczony...obudził mnie dźwięk alarmu przeciw pożarowego, a potem włączyła się woda no i widzisz-powiedział bezradnie rozkładając ręce-chciałem żeby było miło, żebyśmy mogli porozmawiać-powiedział ze smutkiem. 

- Będzie miło i porozmawiamy tylko w restauracji.

- Co? Nie rozumiem-odpowiedział zdezorientowany.

- To naprawdę słodkie, że tak się dla mnie starałeś, dlatego teraz ja zapraszam cię na kolację-na moje słowa uśmiechnął się lekko i pomógł mi wstać ze stolika. 

- Przygotuje się i możemy jechać.

- Za godzinę w holu?-spytał. 

- Za godzinę.

Harry

Ok. Nie wiem co się dzieje z Leną, ale kurwa jestem wniebowzięty! Ostatnio zupełnie inaczej mnie traktuje. Może to humorki ciążowe albo, albo, nie wiem co, w każdym razie cholernie mi się to podoba.

Wróciłem do domu i chciałem coś dla nas zrobić. Lena lubiła kiedy gotowałem więc postawiłem właśnie na to. Ale byłem tak zmęczony po całym dniu w studio, że położyłem się na kilka minut. Kilka minut przerodziło się w godzinę i tak prawie puściłem mieszkanie z dym. Dobrze, że są te czujniki. 

Wziąłem szybki prysznic i przebrałem się w coś bardziej odpowiedniego.  Zajęło mi to kilkanaście minut wiec poszedłem do salonu i czekałem aż Lena się przygotuje. Zawsze zajmowało jej to trochę czasu. Musiała wyglądać perfekcyjnie. 

Denerwowałem się jak bym szedł na pierwszą randkę. A przecież z daleka ludzie mogli by pomyśleć że jesteśmy starym dobrym małżeństwem. Oparłem głowę o wezgłowie kanapy i przymknąłem oczy myśląc o Lenie. Chcę żeby znowu była moja, tak jak kiedyś. Żebym mógł ją przytulać, całować, dotykać, mieć ją z powrotem tylko dla siebie.

- Harry?-usłyszałem cichy głosik-Haarrryyy.

- Yhm-otworzyłem nagle oczy i rozejrzałem się o okola. Lena w czarnej luźnej sukience i ze spiętymi w koka włosami pochylała się na de mną z delikatnym uśmiechem na ustach.

- Usnąłeś, może zostaniemy w domu?-spytała.

- Nie, nie idziemy-odpowiedziałem i wstałem z kanapy przyglądając się jej lepiej. 

- Pięknie wyglądasz.

- Dziękuje-odpowiedziała spuszczając wzrok. Zawstydzona Lena jest najbardziej uroczym widokiem jaki dane było mi oglądać.

____________________________________________________

Hej misie kochane :*

Jak mijają wam święta? U mnie piękny śnieg za oknem i popołudniu idę lepić bałwana ;)

Jak podoba się wam rozdział? Nasza Lena coraz bardziej mięknie, ja też bym miękła przy takim kochanym facecie jakim jest Harry.

Czekam na wasze opinie i dziękuje za wszystkie wasze gwiazdki i komentarze :*

A i zapraszam was na Cute Boy, słodka historia oczywiście o Harrym,  jest już 3 rozdział, mam nadzieje że się wam spodoba ;)

Miłego dnia i do następnego :*

Never Yours || H.S.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz