Rozdział 5.

15K 865 68
                                        

Lena

Pół godziny później siedziałam w samochodzie Harrego i jechaliśmy do jego mieszkania. Między nami panowała uciążliwa cisza i chodź bardzo mi to przeszkadzało nie chciałam się do niego odzywać. Myślałam że już nigdy nie będę musiała na niego patrzeć, że będę wolna, a teraz będę z nim mieszkać. Spojrzałam na niego ukradkiem, skupiony był na drodze, jego usta były lekko zaciśnięte a oczy wpatrywały się w przednią szybę. Zmienił się, zmizerniał, jego włosy nie są już tak samo puszyste i lśniące, choć jeszcze dłuższe. Lekki zarost dodaje mu lat i powagi. Ma chudsze ręce i ramiona a skóra na nich jest blada i sucha. A to wszystko przeze mnie. Może jestem suką ale ciesze się, każda wzmianka o jego upadku była dla mnie przyjemna. Przez te pół roku kiedy on był na odwyku jak cieszyłam się z każdej złej wiadomości jaką o nim usłyszałam. Zasłużył na to w przeciwieństwie do tego co przeszłam ja on był na wakacjach i nie żałuje i nie będę żałować nawet przez chwile że złamałam mu serce.

- Pracujesz?-spytał nagle wyrywając mnie z zamyślenia.

- Tak, redaguje teksty do gazet.

- Czyli to lekka praca?

- Tak, nie muszę się nawet ruszać z domu.

- Czy przez ten cały czas dobrze się czułaś, był jakieś powikłania?-dopytywał się zatroskany.

- Nie, wszystko jest w porządku, dbam i siebie i dziecko, nie przemęczam się.

- A szkoła rodzenia?

- Nie chodziłam-odpowiedziałam od razu.

- Zapiszemy się.

- My?

- Tak my-odpowiedział uparcie-będę chodził z tobą, chce być przy porodzie.

- Chyba przesadzasz...

- Nie wydaje mi się-odpowiedział spokojnie-tu chodzi o moje dziecko i zrobię wszystko żeby zarówno ono jak i ty czuli się dobrze.

- Trzeba było o tym pomyśleć jakieś 7 lat temu, kiedy jeszcze chodziliśmy do liceum-odpowiedziałam zdenerwowana i odwróciłam się w stronę szyby kończąc tym samym rozmowę.

Harry

Droga minęła nam w napiętej ciszy a kiedy weszliśmy do mieszkania nie było wcale lepiej. Lou i Gina pomogli mi wnieść pudła i ulotnili się cicho do siebie. Zostaliśmy sami i obje nieporadnie kręciliśmy się po mieszkaniu nie wiedząc co ze sobą zrobić. Jeśli tak teraz będą wyglądać nasz relacje to dziękuje bardzo.

- Nie wiele się tu zmieniło-odezwała się Lena rozglądając na boki.

- Rzadko tu zaglądam-wzruszyłem obojętnie ramionami. Odkąd zniknęła częściej sypiałem w hotelach z przypadkowymi kobietami niż we własnym łóżku.

- Sypialnia jest twoja-powiedziałem prowadząc ją korytarzem do pokoju.

- Myślałam że należy do ciebie.

- Nie śpię w niej odkąd zniknęłaś-odpowiedziałem unikając jej wzroku. Za dużo wspomnień, nadal bolesnych. Do tej pory dziwi mnie jak to się potoczyło. Jeszcze jakiś czas temu siedziałem na odwyku a teraz będę mieszkał z kobietą przez którą na ten odwyk trafiłem. Popieprzone prawda?

Wpuściłem ją pierwszy a sam stanąłem w drzwiach przyglądając się jej uważnie. Chciałem sprawdzić czy na jej twarz pojawią się jakiekolwiek emocje kiedy przypomni sobie ile czasu kiedyś tu spędzaliśmy razem. Ten pokój jest dla mnie wyjątkowo ważny i wiąże się z nim wiele cudownych wspomnień.

Never Yours || H.S.Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz