Witajcie kochani<3 specjalnie dla Was mam nowy odcinek:) a dzisiaj w menu : pan ciasteczko nie będzie zadowolony z Tae, ktoś podpala panią pielęgniarkę (no bo czemu nie ヽ(。_°)ノ), a ktoś inny szwęda się po szpitalu chociaż mu nikt na to nie pozwolił. Zapraszam<3
I życzę Wam spokojnego tygodnia w pracy/szkole/ na uczelni i pijcie dużo wody, bo robi się gorąco:) widzimy się za tydzień! Buźka<3
I jak zawsze na koniec prośba, jeżeli Wam się podoba zachęcam do głosowania, komentowania itd. To naprawdę mobilizuje i bardzo to doceniam<3
✾
-Nie! - Tae odskoczył jak poparzony od ciała chłopaka - nie! nie! nie! - powtarzał - to niemożliwe! - wstał szybko z kolan i przerażony rzucił się do ucieczki. Uszedł jedynie kilka kroków, gdy usłyszał przeciągły jęk chłopaka.
-Kurwa! - zaklął pod nosem zatrzymując się - a co jeżeli jest ranny? - pomyślał.
Tae wiedział, że pomimo tego, jak dziwna była to sytuacja, nie może zostawić go na pastwę losu. W końcu obrócił się zrezygnowany i ruszył z powrotem. Stanął nad chłopakiem i przyglądał mu się przez chwilę.
-Słyszysz mnie? - spytał głośno - wytrzymaj jeszcze chwilę, już wzywam pomoc - wyciągnął ze swojej kieszeni telefon i wybrał szybko numer alarmowy.
-Dzień dobry, znalazłem nieprzytomnego mężczyznę - powiedział do słuchawki, gdy zgłosił się dyspozytor pogotowia - wydaje mi się, że może być ranny.
Tae wolał nie wspominać nic o wielkiej kuli ognia i dymu, która otoczyła ich chwilę wcześniej.
-Nie wiem kim jest, nie znam go - odpowiedział, gdy dyspozytor spytał o dokładniejsze dane. Tae podał jedynie adres, gdzie się znajduje i rozłączył szybko połączenie.
-Zaraz przyjedzie pogotowie - powiedział pochylając się nad chłopakiem.
Jego oddech był nierówny i ewidentnie odczuwał jakiś ból. Tae bał się go dotykać aby nie zrobić mu jeszcze większej krzywdy. Pomimo tego, że na jego ciele nie było widać ran, mógł mieć jakieś obrażenia wewnętrzne.
-Nie możesz być nim - wyszeptał, patrząc na niego uważnie - on przecież nie żyje.
Po kilku minutach, rozległ się dźwięk syren i pojawiło się pogotowie. Sanitariusze wnieśli nieprzytomnego chłopaka do karetki, a lekarz podszedł do Tae.
- To ty wezwałeś pomoc, prawda? Musimy spisać jego dane i wezwać rodzinę, możesz zabrać się z nami do szpitala - powiedział wskazując na samochód - twój kolega nie jest w najlepszym stanie.
-Ale ja go nawet nie znam...- starał się wytłumaczyć Tae - po prostu przechodziłem...
Lekarz wydawał się nie zwracać nawet uwagi na protesty Tae i bezceremonialnie popchnął go w stronę karetki. Tae nie wiedział nawet kiedy znalazł się nagle na poczekalni w szpitalu.
-Pan jest od chłopaka z wypadku? - młoda pielęgniarka podeszła do Tae z plikiem formularzy w ręku - proszę uzupełnić te dokumenty - podała mu kartki.
Tae wpatrywał się tępo w formularze, zastanawiając się co niby miałby tam wpisać. W końcu zrezygnowany oddał jej papiery.
-Ja tylko wezwałem pomoc. Nie mam pojęcia co to za chłopak. Nie znam go - powiedział.
CZYTASZ
HELL ABOVE ME ** taekook**
FanfictionTaehyung jako nastolatek wyznaje swoje uczucia klasowemu koledze. Zostaje jednak upokorzony, a niedługo potem jego szkolna miłość umiera w niewyjaśnionych okolicznościach. Kilka lat później Tae wzywa przypadkiem z powrotem do świata żywych swoją daw...
