Piekło to miejsce pobytu dusz zmarłych, które dokonały grzechu ciężkiego. Może być to też sytuacja, np. w szkole, albo rodzaj...
Karmy.
Ale czy ona nie powinna trafiać tylko złe osoby?
Ship główny :
Sunoo x Ni-ki
Ship poboczny :
Jungwon x Jay
!! W...
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
( 11.07.2021 r. - niedziela )
• Riki pov. •
Minęło 17 dni od tamtego pamiętnego dnia.
I, no, cóż, początek tego okresu był ciężki zarówno dla Sunoo, jak i dla mnie.
Pierwszy tydzień to było...
Sam nawet nie umiem określić, jak bardzo ciężko było.
Sunoo praktycznie nie wychodził z pokoju i robił to tylko wtedy, kiedy potrzebował wyjść do toalety.
Nie wspomnę nawet o jedzeniu, z którym i tak miał już olbrzymi problem.
Nie zmuszałem go do konfrontacji z moją mamą i do tego, by zjeść wspólny posiłek, ale cokolwiek przyniesionego przeze mnie, często zostało nietknięte.
Jadł tylko po to, żebym się odjebał od niego.
Martwiłem się.
Chciałem mu jakoś pomóc.
Próbowałem go przekonać do zjedzenia czegokolwiek, ale w zamian za to zostawałem zignorowany i często wyganiany.
Kolejna sprawa.
Żeby nie było - nawet jeśli mu się to nie podobało, to codziennie zmieniałem mu opatrunki, co nie zawsze mu odpowiadało i mruczał coś pod nosem naburmuszony, a gdy miał gorszy dzień, szarpał się ze mną.
Cóż, nie sądziłem, że kiedykolwiek zobaczę go od tej strony.
Ale ja nie mam mu absolutnie nic za złe.
Sam nie wiem jak bym się czuł, gdyby własny ojciec ( choć u niego to trochę inny przypadek, ale jakby nie było, nadal opiekun ) najpierw mocno podciął mi rękę, a później jeszcze celował do mnie z broni.
Choć pewnie nigdy się tego nie dowiem, bo wiadomo, co stało się z moim.
Szczerze, to ta cała sytuacja przypomina mi historię Jungwona.
Tylko tu jest różnica.
Sunoo był sam ze sobą, a Jungwon był razem z mamą.
On i jego matka wiele lat byli molestowani przez jego ojca.
Cóż...nie lubi o tym gadać, więc jak opowiada o czyjejś sytuacji, to nigdy nie wspomina o swojej.
Bardzo się cieszę, że nie ma już z nim problemu.
Wymagało to od nich wiele odwagi i determinacji, żeby w końcu mu się postawić.
Chociaż dobrze, że Jungwon praktycznie przez całe swoje życie miał przy sobie Jaya.
To w nim zazwyczaj znajdował wsparcie.
Wracając do Sunoo...
Często musiałem też przychodzić do niego w nocy, gdy krzyczał przerażony, z powodu licznych koszmarów.