2. Oboje mamy dziwne rodziny

949 24 0
                                        

- Na prawdę się popłakałaś? - zapytał podając mi chusteczkę, walnęłam go w ramie i wzięłam od niego chusteczkę.

- Nie nabijaj się ze mnie, zawsze tak reaguje jak to oglądam. - zaczęłam wycierać moje mokre policzki chusteczką.

- To urocze. - zaśmiał się.

- A idź ode mnie. - mruknęłam wstając.

- Nie obrażaj się, to urocze, że jesteś wrażliwa. - złapał mnie za rękę.

- Nie widzę nic w tym uroczego. - oznajmiłam, a on westchnął.

- Doba, przepraszam maleńka, chcesz jechać postrzelać? - zapytał, od razu się uśmiechnęłam.

- Tak, daj mi pięć minut. - wyciągnęłam wybrane ubrania z szafy i się przebrałam.

- Możemy iść. - oznajmiłam, Dylan wstał, złapał mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju.

***

- Coraz lepiej ci idzie. - powiedział Dylan, uśmiechnęłam się odkładając broń.

- Dziękuje, mama do ciebie dzwoniła? - zapytałam, od kiedy ja i Dylan wzięliśmy ślub to rodzice Dylana kazali mi mówić do nich mamo i tato, bo inaczej się obrażą.

- Podobno mają przyjechać jutro, ale mama jeszcze ma dać mi znać. Mówiła jeszcze, że musimy odwiedzić dziadków i wujostwo by poznali ciebie. - westchnął ciężko

- Nie chcesz ich odwiedzić? - zapytałam ciekawa.

- Tęsknie za dziadkami, ale nie tylko ty masz pojebane wujostwo. - uniosłam brew do góry.

- Aż tak? - zapytałam zdziwiona.

- Chodźmy do biura. - Dylan złapał mnie za rękę i poszliśmy do biura Dylana, usiadł na fotelu sadzając mnie bokiem na swoich kolanach.

- Mam w sumie tylko ciotkę i kuzyna, mieszkają w Denver w domku w lesie, ona nie pała miłością do moich rodziców, a mój kuzyn to typowy bunt nastolatka, jakoś nie mam ochoty tam jechać. Ale moi dziadkowie to życzliwi ludzie, nie lubią kiedy ktoś z naszej rodziny nie jest ze sobą w zgodzie, jeśli oni się o tym dowiedzą to natychmiast zrobili by kolacje rodzinną na której przez kilka godzin prawili im kazanie. - wyjaśnił, uśmiechnęłam się.

- Oboje mamy dziwne rodziny. - podsumowałam.

- Tak - zgodził się. 

- Wracamy do domu? - zapytałam.

- Tak, chcesz zjeść po drodze? - zastanowiłam się przez chwilę.

- Możemy. - zgodziłam się.

- To jedźmy. - powiedział i wstaliśmy.

***

- Zawieźć cię jutro do szkoły? - zapytał.

- Tak. - usiadłam na łóżku i ściągnęłam buty.

- Jesteś gotowa do niej wrócić? - zapytał splatając nasze dłonie.

- Tak, nie było mnie tam dwa miesiące, może ludzie zapomnieli już o tym wpisie Zoey. - przewróciłam oczami.

- Dlatego nie jestem do tego przekonany. - pocałowałam go w policzek.

- Martwisz się bardziej ode mnie. - oznajmiłam.

- Nie rozumiem dlaczego chcesz do niej chodzić, przecież to szkoła. - zaśmiałam się kręcąc głową rozbawiona. 

- Jestem w ostatniej klasie kochanie, nie opłaca mi się już z niej rezygnować. - powiedziałam.

Broken promiseOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz